utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 17 kwietnia 2020 | 2020, Kwiecień 2020
„Potem Go ukrzyżowali i rozdzielili Jego szaty, rzucając o nie losy, żeby rozstrzygnąć, co kto ma wziąć. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Umieszczono też napis określający Jego winę: Król Żydów. Wraz z Nim ukrzyżowali dwóch łotrów, jednego po prawej, a drugiego po Jego lewej stronie. Ci, którzy przechodzili tamtędy, bluźnili, kiwali głowami i mówili: Ej! Ty, który burzysz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, uratuj samego siebie i zejdź z krzyża! Podobnie arcykapłani z nauczycielami Prawa kpili sobie i mówili: Innych uratował, a sam siebie nie może. Mesjasz, król Izraela, niech zejdzie teraz z krzyża, żebyśmy zobaczyli i uwierzyli. Urągali Mu również ci, którzy razem z Nim byli ukrzyżowani.
O godzinie szóstej ciemność ogarnęła całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, dlaczego Mnie opuściłeś?
Setnik natomiast, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, powiedział: Naprawdę, ten Człowiek był Synem Boga. Były tam też kobiety przyglądające się z daleka, a wśród nich Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Małego i Józefa oraz Salome, które, gdy był w Galilei, towarzyszyły Mu i usługiwały, oraz wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy” Mr 15.24-41
Rok po roku, chrześcijanie spotykają się w Wielki Piątek, by wspominać wydarzenia nazywane Męką Pańską. Każda z Ewangelii przedstawia nieznacznie inny opis tego zdarzenia. Oglądamy je jakbyśmy oglądali diament pod różnymi kątami, widząc różne refleksy, załamania, blaski, kolory. Relacja, którą przedstawia Ew. Marek nie jest jak to zwykle odbieramy spoglądaniem na krzyż, ale jest widokiem z perspektywy krzyża, dlatego zatytułowałem to rozmyślanie: „widziane z krzyża”.
Przypadkowy obserwator — Szymon Cyrenejczyk.
Szymon stał się świadkiem zdarzenia niezwykłego. Zobaczył człowieka, jakiegoś przestępcę, walczącego pod ciężarem krzyża, wyprowadzanego poza miasto. Wtedy się zdarzyło. Rzymski żołnierz, zmęczony oglądaniem wysiłku pod ciężarem krzyża wyrwał Szymona z tłumu. „Ty — ponieś to!” Możecie wyobrazić sobie, to nagłe zaskoczenie? Z niewinnego widza, nagle jego sytuacja, życie, zostało zmienione. Z ludźmi, którzy noszą włócznie i miecz się nie dyskutuje.
Co widział Szymon zza krzyża? Ludzi, którzy podążali na widowisko, może wytykali Szymona palcami, że dał się w to wkręcić.
Co widzisz poprzez krzyż?
Może czujesz się ośmieszony, ponieważ traktujesz Biblię poważnie, to jest krzyż. Tracąc pracę, ponieważ nie chcesz barć udziału w przekrętach, to jest krzyż. Żadnego samolubstwa, chciwości i żądzy, to jest krzyż.
Jezus patrzył na niezadowolonego Szymona i mógł mu powiedzieć: „tylko dźwigasz, ale ja idę, by oddać swoje życie za ciebie”.
Wiedzieć o Jego śmierci jest bardziej pocieszające niż usłyszeć, że musimy umrzeć. Zza krzyża tchnęła jednak nadzieja.
Rzymscy żołnierze.
Rzymscy żołnierze, bez refleksji – taka codzienność. Śmierć tego człowieka znudziła ich. Bardziej byli zainteresowani wynikiem losowania o szatę Jezusa niż Jego śmiercią.
Można spotkać ludzi, którzy nie mają refleksji z powodu śmierci Chrystusa. Ich całe zainteresowanie jest skupione na robieniu szybkiego interesu. Trampolina do szybkiej kariery np. w kościele.
Czy z perspektywy krzyża coś zmieniło się w nas?
Złoczyńcy.
Nie darzyli sympatią Jezusa, ponieważ nie mógł im pomóc bardziej niż inni zwykli ludzie. Jednak jeden z nich miał chwilę refleksji, opamiętania. W ostatnim desperackim odruchu odwołał się do litości Jezusa i krzyknął, a głos ten odbił się echem przez wieki:
„Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego”.
Drugi pozostał w swoim przekonaniu.
Przechodnie.
Znali Jezusa z działalności publicznej, a mimo to drwili w tak dramatycznej sytuacji. Przechodnie – niby zwolennicy, ale powiedz, że „Jezus jest jedyną drogą do zbawienia”, nie pójdą za tym. Wolą dysputy na nieistotne tematy, o rzeczy, które nie są życiem prawdziwym.
Duchowni.
Wcześniej, usłyszeli ostrzeżenia od Jezusa, ale teraz co On mógłby im zrobić? Byli bardzo aroganccy. Tak bywa, religijni liderzy wolą omijać krzyż. On jest zbyt krwawy. Mówmy o miłości, akceptacji, niech grzesznik dobrze się poczuje. Czy oni lubią to, czy nie, krzyż, na którym wisiał Jezus Chrystus, jest jedyną drogą do naszego zbawienia. Jezus zapłacił za wszystko!
Widzowie.
Jeden z gapiów, którego imię nie jest znane, był zainteresowany tym, co się dalej zdarzy. Wygląda na człowieka zaniepokojonego o Jezusa. Wygląda, że próbuje pomóc, ale, to nie jest jego motywacja. Chce widzieć, czy coś ekscytującego się zdarzy. On nie jest poruszony współczuciem, ale ciekawością.
Ktoś stanął na dachu budynku i próbował skoczyć, a tłum jeszcze podsycał desperata: „no skacz”. Ludzie szukają dreszczyku emocji.
Są ludzie, którzy przychodzą do kościołów nie szukać zbawiciela, ale szukać dreszczyku, emocji i kiedy nie znajdują tego dreszczu, wychodzą, idą dalej.
Jezus umiera, ale Ew. Marek nadal ma relację o ludziach, którzy zebrali się dookoła krzyża, ci są inni.
Setnik.
Setnik poganin, któremu krzyż uświadomił, że coś, co oglądał, nie było żartem. Popełniono straszną pomyłkę. Setnik widzi, że Jezus był naprawdę Synem Boga. Jego świadectwo mogłoby brzmieć: „Coś, co widziałem i co usłyszałem, kiedy Jezus umarł, zmieniło moje życie na zawsze. Widziałem, co zniósł. Usłyszałem, co powiedział. Był inny od wszystkich, których widziałem podczas krzyżowania. Widziałem wielu ludzi ukrzyżowanych podczas mojej służby, ale nikt tak nie umierał, jak Jezus”. Jezus był więcej niż tylko człowiekiem, a Jego śmierć ma znaczenie dla nas.
Kobiety.
Kobiety nie zebrały się dookoła krzyża w nadziei, ale w desperacji. Niektórzy wierzą w Boga. Wierzą w zapis Pisma Świętego. Wierzą aż do momentu kryzysu, wtedy ich nadzieja znika, kończy się. Ich wiara jest silna tak długo, jak wszystko idzie dobrze, ale kiedy dno odpada, wiara znika.
Józef z Arymatei.
Tajny uczeń, członek Rady, zwolennik Jezusa, ale w konspiracji. Nie zabrał głosu w sądzie, ale po śmierci Pana nabrał odwagi i stanął przed Piłatem.
Ilu jest takich Józefów? Dziękuję Bogu za tych, którzy znajdują odwagę, by stanąć w obronie tego, w co wierzą. „Tak, jestem z Nim także”.
Z perspektywy krzyża widzimy tych wszystkich wokół, którym Jezus mówi: „Powiedzcie im, że umarłem dla każdego, kto podejdzie do mnie osobiście”.
Wczytując się w rozmyślania dotyczące ostatniego tygodnia z życia Jezusa, aż do dnia wniebowstąpienia, wszystko, co przeczytamy w Nowym Testamencie, jest wyznaniem, że Jezus był Synem Bożym. Każdy krok zmierzający w kierunku Golgoty był wielkim świadectwem Jego boskości. Jego postępowanie i działanie ma w sobie majestat Zbawiciela, Zwycięzcy.
Jaki był i jest sens śmierci Jezusa? Niektórzy mówili, że ich grzechy zostały przebaczone. Inni, że znaleźli pokój, lub, że pojednali się z Bogiem.
Dlaczego nas przyciąga Golgota? Dlaczego to miejsce ma taki magnetyzm?
Jesteśmy pociągani do krzyża, ponieważ wiemy, że krzyż jest kluczem, który otwiera naszą wiarę. Krzyż to okno, przez które widzę kochającego Boga. Śmierć Jezusa pozostaje dla nas ważnym znakiem, mówiącym o Bogu i Jego miłości do ludzi.
Karol Barth wybitny szwajcarski teolog XX wieku, który miał odwagę przeciwstawić się Hitlerowi, został skazany na wygnanie. Udał się do USA i na uniwersytetach prowadził wykłady. W Chicago jeden z dziennikarzy zapytał: „Doktorze Barth, jakiego najważniejszego odkrycia dokonał pan w swojej pracy teologicznej?”
Odpowiedź brzmiała: „Jezus mnie kocha, to wiem, ponieważ Biblia mi to mówi”.
Spoglądamy z perspektywy krzyża przyciągnięci do Niego, to inny wymiar życia, inna ocena sytuacji, to już nie tylko ja, ale:
„Z Chrystusem jestem ukrzyżowany […] świat jest dla mnie ukrzyżowany, a ja dla świata”.
Ocena wynika z tego, czy patrzymy z dołu na krzyż, czy na nim wisimy.
Kwiecień 2014
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 16 kwietnia 2020 | 2020, Kwiecień 2020
Sąd nad Jezusem
„Wtedy żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, to jest do pretorium, i zwołali cały oddział. Ubrali Go w purpurę i nałożyli Mu wieniec upleciony z cierni. I zaczęli Go pozdrawiać: Witaj, królu Żydów! Bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego, przyklękali i kłaniali się Mu. A kiedy Go wyszydzili, ściągnęli z niego purpurę, ubrali w Jego własne szaty i wyprowadzili, aby Go ukrzyżować” Mr 15.16 – 25.
Sięgam do ostatniego elementu wynikającego z przesłuchania Jezusa. Ostatni element pseudo sądu zamyka proces trwający 24 godziny, które wstrząsną światem. Ostatnie spotkanie nie jest przesłuchaniem, to zamknięcie procesu żołnierskimi drwinami, wyszydzeniem, poniżeniem i wyprowadzeniem na ukrzyżowanie.
Prorocze słowo Izajasza powiada: „Był wzgardzony i odrzucony przez ludzi, pełen boleści, doświadczony cierpieniem, podobny do tego, przed kim twarz się zakrywa, wzgardzony, mieliśmy go za nic. On jednak wziął nasze cierpienia i dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za dotkniętego karą, chłostanego przez Boga i poniżonego. Lecz on został przebity za nasze grzechy, zmiażdżony za nasze winy. Dla naszego dobra przyjął chłostę, dzięki jego ranom doznaliśmy uzdrowienia” (Iz 53.3-5).
Ostatni akt przesłuchania to biczowanie, drwiny, poniżenie. Biczowanie było karą praktykowaną w celu odstraszenia potencjalnych sprawców wykroczeń. Przed ukrzyżowaniem żołnierze urządzali sobie zabawę. Bycie rzymskim żołnierzem w Izraelu było nudne i bez perspektyw więc skazańcy stanowili element rozrywki.
Warunkiem takiego sponiewierania więźnia przed ukrzyżowaniem było doprowadzić ofiarę do stanu wyczerpania, ale nie doprowadzenia do śmierci. Jeśli zdarzyłoby się w czasie tortur spowodować śmierć skazańca, żołnierze byli za to karani.
Jezus ma władzę, by wezwać legiony aniołów, ale brak Jego reakcji jest nieprawdopodobny, niezrozumiały. Jezus miał wybór między ratowaniem siebie i ratowaniem nas. Chociaż Jezus fizycznie został wykpiony, pewnego dnia każde kolano zegnie się przed Nim:
„Dlatego też Bóg nad wszystko Go wywyższył i obdarzył imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano w niebiosach, na ziemi i pod ziemią i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (Filip 2.9-11).
Jedną z trudnych rzeczy dla nas chrześcijan jest oglądanie, jak ludzie lekceważą i obrażają Jezusa. Tendencją jest obrażanie się, gdy ktoś atakuje naszą wiarę, zamiast reagować, jak ktoś obraża Jezusa. Paweł napisał: „Nie walczymy bowiem przeciw krwi i ciału, ale przeciw zwierzchności i władzom, przeciw władcom tego świata ciemności, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebiańskich” (Ef 6.12)
Ap. Paweł doradza Tymoteuszowi i nam: „Trzymaj się z daleka od głupich i niedorzecznych dyskusji, świadomy, że prowadzą do kłótni” (2Tym 2.23).
Nie potrzebujemy bronić Jezusa, On jest Bogiem, mamy Go proklamować.
„Zyt często usiłujemy bronić wiary. Prawdziwa wiara, jak dobra muzyka, nie potrzebuje obrony, ale oddania. Członkowie orkiestry nie muszą bić krytyków po głowie skrzypcami, by udowodnić, że ta muzyka jest piękna.”
Kiedy oświadczamy „Jezus jest Panem” równocześnie idąc własną drogą, kpimy z Chrystusa. Nie możemy wstydzić się Jezusa. Jego rany uratowały nas z piekła. Jezus zrobił tak wiele dla nas, a więc róbmy więcej niż tylko minimum dla Niego.
Proces dobiegł końca, ale kto naprawdę był przesłuchiwany?
Listopad 2006
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 16 kwietnia 2020 | 2020, Kwiecień 2020
Sąd nad Jezusem
„Piłat zaś zwołał arcykapłanów, przywódców oraz lud i powiedział do nich: Przyprowadziliście do mnie tego Człowieka jako podżegacza ludu. Ja jednak przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w tym Człowieku żadnego powodu, dla którego Go oskarżacie. Herod także, bo odesłał Go do nas. Nie popełnił zatem niczego, czym zasłużyłby na śmierć. Każę Go więc ubiczować i uwolnię. Wtedy wszyscy razem zawołali: Tego strać, a uwolnij nam Barabasza! A został on wtrącony do więzienia za wywołanie rozruchów w mieście i za zabójstwo. Piłat jednak ponownie przemówił do nich, chcąc uwolnić Jezusa. Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! Wtedy po raz trzeci powiedział do nich: Co On właściwie złego uczynił? Nie znalazłem w Nim żadnego powodu, by Go skazać na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. Oni jednak głośno krzycząc, domagali się, aby został ukrzyżowany, a krzyki ich się wzmagały. Piłat zatem postanowił, że stanie się według ich żądania. I uwolnił tego, którego się domagali, a który został wtrącony do więzienia za rozruchy i zabójstwo. Jezusa natomiast wydał zgodnie z ich wolą” Łk 23.13-25.
Proces Jezusa i przesłuchanie trwa zbyt długo. Jezus powraca od Heroda, a Piłat czuje się zawiedziony. On spróbował podać gorący ziemniak Herodowi, spodziewając, że zajmie się Jezusem. Piłat nie widząc pozytywnych rezultatów, szuka możliwości i sytuacji, która pozwoliłaby na podjęcie decyzji uniewinniającej. Chłosta jako oferta Piłata ma mieć charakter odstraszający, jak również pokaz władzy Piłata.
Wzbudza to gniew tłumu, a Piłat po raz trzeci usiłuje przekonać oskarżycieli, że nie ma powodu do wyroku skazującego na śmierć. Wydawało się, że walczy o Jezusa. Powodem mogło być też to, że on nienawidził żydowskich liderów. Piłat miał nadzieję, że przez zasugerowanie biczowania będzie w stanie uspokoić żydowskich liderów. Jest jeszcze jeden powód odsunięcia wyroku, sen żony Piłata: „A gdy on siedział na tronie sędziowskim, jego żona przysłała mu ostrzeżenie: Nie rozsądzaj sprawy tego niewinnego człowieka, gdyż dzisiaj we śnie wiele wycierpiałam z Jego powodu”. (Mt 27.19).
Nie wiemy, co żona Piłat zobaczyła w śnie. Nie znamy natury jej cierpienia z powodu snu. Wszystko, co wiemy, to kolejne potwierdzenie niewinności Jezusa.
Nacisk ze strony arcykapłana, który miał ukryte motywy, był zbyt wielki dla Piłata. Piłat nie wytrzymał, poddał się naciskowi. Zdecydował się na wydanie Jezusa może w obawie przed rozruchami i narażeniem kariery politycznej.
Kiedy śledzimy inne Ewangelie, możemy odnaleźć informację, dlaczego Piłat skapitulował: „Od tej chwili Piłat starał się Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: Jeśli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cesarza. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cesarzowi” (Jan 19.12).
Żydzi mieli z Piłatem już konflikt. Wiedzieli, że relacje z cezarem były napięte i wykorzystali, to żądając śmierci Jezusa. Prawdziwy problem Piłata tkwił w tym, że został postawiony przed prawdą, ale on nie wierzył w nią.
Zamiana Barabasza na Jezusa jest ironią ze strony Piłata, który dobrze wiedział, że Jezus jest niewinny. Zabijając własne sumienie, obłudnie umył ręce, podkreślając swoją niewinność w sprawie wyroku na Jezusa. Piłat miał wybór, by coś, co miało rację zrobić, ale wybrał to, co skompromitowało jego zasady.
Decyzja Piłata, chociaż brzmi to źle, mieści się w planie Boga. Jeśli nawet Piłat postąpiłby inaczej, Jezus nadal oddałby życie za grzechy ludzi.
Pojawia się w naszych umysłach myśl, że dzieje się największa niesprawiedliwość w świecie. Będą rzeczy, które zdarzą się w naszym życiu i nie będziemy w stanie ich zrozumieć przez lata. Nie zawsze większość ma rację. Na pewno tego dnia Barabasz był najszczęśliwszym człowiekiem w Jerozolimie. Piłat w świetle tego, co mówił, został wykorzystany przez Sanhedryn. Miał nadzieję, że ludzie będą rozsądni, ale to się nie zdarzyło.
Żyjemy w takich czasach, że manipulacja dla kariery ciągle ma się dobrze. Podobnie jak Piłat, wielu ludzi, nie zajmuje stanowiska wobec Jezusa. Często zgadzają się z większością, mimo że wewnętrznie nie akceptują czegoś. Ludzie czasem odrzucają Ewangelię z pseudo naukowych powodów. Czasem odkładają decyzję na później a później, nie przychodzi. Potwierdzają, że Jezus był wielkim nauczycielem, ale to nie dla nich. Odrzucenie doprowadza do duchowego rozbicia wiary.
„To ci nakazuję, Tymoteuszu, moje dziecko, w myśl odnoszących się do ciebie dawnych proroctw, abyś zgodnie z nimi toczył dobrą walkę, mając wiarę i prawe sumienie, co niektórzy odrzucili i stali się rozbitkami w wierze” (1Tym 1.18-18).
Jezus nie był ofiarą ludzkiej nienawiści. On zgodził się na Boży plan.
Kwiecień 2007
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 16 kwietnia 2020 | Kwiecień 2020, 2020
Sądy nad Jezusem
„A gdy dowiedział się, że Herod ma nad Nim władzę, odesłał Go do Heroda, który był właśnie w tych dniach w Jerozolimie. Na widok Jezusa Herod niezmiernie się ucieszył, bo od dłuższego czasu pragnął Go zobaczyć. Słyszał o Nim i miał nadzieję, że ujrzy jakiś znak, dokonany przez Niego. Zadawał Mu wiele pytań, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani i nauczyciele Prawa stali wokoło i z zacietrzewieniem Go oskarżali. Wtedy Herod ze swoimi żołnierzami wyszydził Go, ubrał w lśniącą szatę i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod z Piłatem zostali przyjaciółmi. Wcześniej bowiem żyli we wzajemnej wrogości” Łk 23.7-12.
Sięgam do piątej odsłony procesu w trybie przyspieszonym nad Jezusem Chrystusem. Zapewne większość z nas pamięta, że ten proces odbywa się w siedmiu fazach. Czterej ewangeliści relacjonują, jaki był przebieg procesu nad Jezusem, wzajemnie się uzupełniając. Zanim ukrzyżowano Jezusa, odbyło się kilka spotkań z różnymi przedstawicielami władzy, które ostatecznie zadecydowały o śmierci Jezusa.
Herod przebywał w Jerozolimie, by świętować Paschę. Mamy tu do czynienia z Herodem, który kazał ściąć Jana Chrzciciela. Antypas był tylko tetrarchą, ale teren jego jurysdykcji obejmował też Galileę. Słysząc o Jezusie, był przerażony, że być może, to Jan powstał z martwych /Mt.14.1-2/. Spotkanie z Jezusem wprawiło go w dobry nastrój, bo jego sumienie domagało się rozliczenia z haniebnego wyroku na Janie. Teraz był już pewien, to nie Jan. Słyszał wiele, więc miał też oczekiwania. Dobra okazja coś zobaczyć. Jednak bardzo myląca może być radość i pragnienie Heroda. Herod miał tylko ciekawość. Gdybym zobaczył cud, to może uwierzę. Jezus był królem, a Herod tylko otrzymał na krótko królestwo. To nie Jezus był na posługi Heroda, ale odwrotnie.
Herod usiłował wykorzystać spotkanie do ośmieszenia Jezusa.
Po pierwsze. Herod mógł myśleć, że Jezus był jakimś magikiem, artystą oszustem i oczekiwał emocji, dreszczyku, zabawienia przez Jezusa.
Po drugie. Zasypał Jezusa wieloma pytaniami, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Herod jest jedyną osobą, której Jezus nigdy nie odpowiedział. Być może dlatego, że Herod naprawdę nie był zainteresowany prawdą. On po prostu próbował ośmieszyć Jezusa, więc Jezus odmówił odpowiedzi. Wyobrażam sobie zaskoczenie Heroda, kiedy Jezus umarł na krzyżu i może zrozumiał, że Jezus naprawdę był Królem Królów i Panem Panów. Zbawicielem grzeszników, ale refleksja mogła być mocno spóźniona, o ile była.
Po trzecie. Herod pozwolił na fałszywe oskarżenia Jezusa. Wcześniej religijni liderzy zaledwie oskarżali Jezusa; teraz gwałtownie to czynili. Wyraźnie, Herod pozwolił na to w odwecie na milczenie Jezusa.
Po czwarte. Herod potraktował Jezusa z pogardą. Była to kulminacja pogardy, lekceważenia i kpin z Jezusa. Jeden z komentatorów podejrzewa, że szata w jaką ubrano Jezusa, była jedną z płaszczy Heroda. Milczenie, brak odpowiedzi zirytowało na tyle Heroda, że odesłał Jezusa ponownie do Piłata.
Ciągle przychodzi nam spotykać się z taką postawą ludzi gotowych do oglądania: „nie uwierzę jak nie zobaczę”. Zobaczą i też nie wierzą, bo mają w zanadrzu swoje magiczne słowo „ale”.
Reakcje są też identyczne. Herod rozzłoszczony czytamy „sponiewierał” Jezusa i odesłał Piłatowi.
To, że ktoś chce zobaczyć Jezusa wcale nie musi świadczyć o dobrej motywacji. Czasem będzie to zaspokojenie tylko ciekawości. Przez wieki trwania chrześcijaństwa słyszymy nic nieznaczące zawołania: „pokażcie mi cud a uwierzę”.
Jezus nigdy nie uczynił czegoś dla siebie lub na pokaz. Celem Jezusa było zaspokajać ludzkie potrzeby, a nie ludzką ciekawość. Tak myślał bogacz, gdy znalazł się po drugiej stronie rzeczywistości:
„Wówczas powiedział: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci, niech ich ostrzeże, aby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Wtedy Abraham oznajmił: Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają. Lecz on odpowiedział: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli przyszedłby do nich ktoś ze zmarłych, to się opamiętają. Powiedział mu jednak: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś ze zmarłych powstał, nie dadzą się przekonać” (Łk 16.27-31).
Gdyby tak się stało, sceptyk powiedziałby, że nie była to śmierć tylko letarg.
W każdym z nas jest pragnienie zobaczenia cudu. Kiedy przeżywamy doświadczenie związane z naszym zdrowiem, oczekujemy Bożej interwencji. Kiedy mamy trudne sytuacje chcielibyśmy widzieć nadnaturalne działanie Boga, które wydaje nam się podbuduje naszą wiarę. Kaznodzieje też chcieliby widzieć cuda za każdym razem, gdy zwiastują Słowo, bo to podniosło by ich prestiż.
Nowy Testament chce uczynić nas otwartymi na bogactwo sposobów działania mocy, także na niezwykłe czyny, których Bóg pośród nas dokonuje. Hebr 2.4 mówi o „znakach i cudach i różnorodnych niezwykłych czynach”. Czytamy też: „niezwykłe cuda działy się przez ręce apostołów”. Nie są one opisane bliżej, ale jedno o nich wiemy: były niezwykłe. Pan, który objawia się w tych działających mocach, jest większy niż nasz rozum. Wierzymy w Boże działanie poprzez cud, ale nie w każdym przypadku przychodzi on natychmiast, a raczej te manifestacje Bożej obecności należą do incydentalnych w skali zapotrzebowania na cud.
Herod miał oczekiwania, ale Bóg decyduje, kiedy tego znaku użyje. Bóg za każdym razem daje swoje polecenie, impuls. Posłużę się przykładem laski Mojżesza, która zamieniła się przed faraonem w węża, ale ta laska nie zamieniała się za każdym razem w węża ile razy chciał jej użyć Mojżesz. Innym razem służyła do wyprowadzenia wody ze skały.
My ludzie chcielibyśmy z cudu uczynić coś powtarzalnego. Heroda brak tej manifestacji bardzo zirytował i podjął decyzję w sprawie Jezusa. Nie zauważył cudu jakim było spotkanie Mesjasza, było to dla niego zbyt banalne – jakiś Jezus.
Jest pewna interesująca historia w Ew. Jana, która miała miejsce po zmartwychwstaniu Jezusa. Uczniowie z Piotrem poszli łowić ryby, byli nieco zawiedzeni, sfrustrowani, podjęli solidarnie decyzję, że wracają do starych zajęć. Wracają sfrustrowani po nocnym, nieudanym połowie. Teraz Jezus wysyła ich jeszcze raz na połów, który ich zdaniem jest stratą czasu, ale dla Jezusa czynią to, że wypływają ponownie. Doświadczają cudu, którego nie oczekiwali – sieci są aż nadto wypełnione. Przychodzą do ogniska i widzą jeszcze jeden bardzo dyskretny cud – rybę na ognisku. Skąd się tam wzięła?
Uczy to mnie, że mam zwarć uwagę na te pojedyncze „rybki”, które może nie są jakimś spektakularnym działaniem, krzyczącą reklamą, ale są świadectwem mocy Bożej w drobnych, prozaicznych sprawach.
Herod zirytował się, że nie zobaczył cudu, co wcale nie oznacza, że Jezus nie mógł tego, na co oczekiwał Herod dać, ale cuda nie są dla zaspokojenia naszej próżności. Uważam, że są ciągle znakami na drodze wiary.
Milczenie spotęgowało złość Heroda i postanowił ukarać Jezusa. Nie podjął decyzji skazującej tylko wydrwił Go, zlekceważył, zignorował. Jezus nie był kimś groźnym, co dało Piłatowi podstawę do pozornej obrony. Tak zrodziła się na wątpliwej przesłance przyjaźń. Zjawisko, które powtarza się i teraz.
Pojmanego Jezusa Herod zdecydował odprawić. Nie pierwsza to przepychana w tym przedłużającym się procesie. Zapewne irytacja spowodowała, że konflikt między Herodem a Piłatem został zażegnany. Jego wielkość prawdopodobnie była wyimaginowana na potrzeby możnych.
Herod miał zbawienie w zasięgu ręki, miał nie tylko cud, ale dawcę cudów. Stwierdzenie: „jak zobaczę cud, to uwierzę” jest tylko wykrętem. Wszystko zależy od serca i jego nastawienia, zaufania.
Czasem ktoś myśli: zrobię na złość i zobaczymy kto ma rację? Jeśli ktoś myśli, że zrobił coś na złość, to tylko sobie, bo wydzierżawił kwaterę w piekle.
Wiele razy w sytuacjach trudnych, gdy oczekiwaliśmy na cud, który nie nadchodził w czasie przez nas wyznaczonym, pojawia się pytanie bardzo istotne, czy ufamy Bogu? Niby tak, ale…
Analizując kolejne przesłuchanie Jezusa powinniśmy pamiętać, że niewinność Jezusa przykrywa naszą winę przed Bogiem.
Listopad 2005
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 16 kwietnia 2020 | 2020, Kwiecień 2020
Sądy nad Jezusem
„I całe zgromadzenie powstało, zaprowadzili Jezusa do Piłata I zaczęli Go oskarżać. Mówili: Stwierdziliśmy, że buntuje nasz naród, wstrzymuje go od płacenia podatków cesarzowi i mówi, że sam jest Mesjaszem, królem. Wówczas Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś królem Żydów? On odpowiedział: Ty to mówisz. Wtedy Piłat oznajmił arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Oni jednak coraz natarczywiej oskarżali Go: Swoim nauczaniem buntuje lud w całej Judei. Zaczął od Galilei i dotarł aż tutaj.
Gdy Piłat to usłyszał, zapytał: Czy ten człowiek jest Galilejczykiem? A gdy dowiedział się, że Herod ma nad Nim władzę, odesłał Go do Heroda, który był właśnie w tych dniach w Jerozolimie” Łk 23.1-7
Sięgam do kolejnej rozprawy, która miała miejsce na zamku przed Piłatem. Przesłanką jest szczególna pamiątka jaką wspominamy – ŚMIERĆ JEZUSA.
Przypominam to, co zdarzyło się w czasie przesłuchań i doprowadziło do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa i tego najważniejsze przesłanie:
„Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi” (Tyt 2.11).
Wspominając śmierć Jezusa, mówimy o radości, mimo że w cieniu krzyża. Łatwo jest poddać się nastrojowi tego ponurego zdarzenia, które wspominamy. Mówimy o powadze, ale równocześnie muszę sam w sobie pozbywać się tego kulturowego przygnębienia, gdy myślę o śmierci.
Co zdarzyło się przed Piłatem?
„Piłat więc wyszedł do nich na zewnątrz i zapytał: O co oskarżacie tego Człowieka?” (Jan 18.29).
W całym procesie Jezus w zasadzie milczał i najwięcej powiedział Piłatowi. Nawet Piłat, gdy stanął przed nim Chrystus, okazał się bardziej rozsądny niż przywódcy religijni. Można parafrazując tekst biblijny powiedzieć: „straszna to rzecz wpaść w ręce fanatyka religijnego”. Zawiść i kłamstwo stały się podstawą oskarżenia, ale były tak wiotkie, że nawet Piłat zwątpił w ich rzetelność.
„Wtedy Piłat powiedział: Weźcie Go i osądźcie według waszego Prawa. Żydzi zaś mu odpowiedzieli: Nam nie wolno nikogo zabijać. Stało się tak, aby wypełniły się słowa Jezusa, w których zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć. Wtedy Piłat wrócił do pretorium, zawołał Jezusa i Go zapytał: Czy Ty jesteś królem Żydów? Jezus odpowiedział: Czy mówisz to sam od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat powiedział: Czy ja jestem Żydem? Twój naród i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś? Jezus oznajmił: Moje Królestwo nie jest z tego świata. Gdyby Moje Królestwo było z tego świata, wtedy Moi słudzy walczyliby, abym nie został wydany Żydom. Teraz jednak Moje Królestwo nie jest stąd. Wówczas Piłat Go zapytał: A więc jesteś królem? Jezus odpowiedział: Ty mówisz, że jestem królem. Ja po to się narodziłem i przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha Mojego głosu” (Jan 18.31-37).
Kim był prawdziwy Poncjusz Piłat?
Krytycy twierdzili, że Mel Gibson w filmie „Pasja” przedstawił zbyt łagodnego Piłata. Etiopski kościół koptyjski uznaje Piłata i jego żonę za świętych. Piłat nie tylko jest przedstawiony w czterech Ewangeliach i księdze Dziejów Apostolskich, ale też przez żydowskiego historyka Józefa Flawiusza, Euzebiusza i innych. Wszyscy historycy przedstawiają Piłata jako brutalnego despotę, który gardził Żydami. Często prowokował swoją pogardą zamieszki. Jego korupcja, przemoc, kradzieże, aroganckie zachowanie, skazywanie bez wyroku więźniów w końcu doprowadziły, że został odesłany do Rzymu w marcu 37 AD.
Jedno z najstarszych wyznań wiary, „Wyznanie Apostolskie” wspomina także Piłata.
„Wierzę w Boga Ojca, Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Marii Panny, umęczon pod Poncjuszem Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga, Ojca Wszechmogącego, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych”.
Pytanie Piłata brzmiało: „Czy Ty jesteś królem Żydów?”. Piłat nie był zainteresowany żydowskim religijnym prawem, ale musiał stwierdzić, czy Jezus był rewolucjonistą, próbując buntować przeciw Rzymowi, wtedy musiałby w tej sprawie reagować. Odpowiedź Jezusa mówi o duchowym królestwie.
Chociaż wymiana zdań między Piłatem i Jezusem nie trwała długo, Piłat uwierzył, że Jezus nie stanowi zagrożenia dla Rzymu. Za około godzinę Piłat jeszcze trzykrotnie potwierdzi niewinność Jezusa. Jego wyrok powinien skończyć sprawę, ale tak się nie dzieje. Przywództwo żydowskie jest zbuntowane przeciw Bogu. Żydowscy liderzy wyciągali wszystkie argumenty, aby nic nie powstrzymywało ich od skazania Jezusa na śmierć.
Niewinny charakter nie zabezpieczy nas przed fałszywym językiem. Potrzebujemy jak pierwsi uczniowie, być odważni, zdecydowani, by stać w obronie Chrystusa, gdy otrzymali ostrzeżenie przez Sanhedryn.
„…zabrońmy im surowo mówić do kogokolwiek w to Imię. Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Wtedy Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy wobec Boga jest słuszne bardziej słuchać was niż Boga? Nie możemy przecież nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy” (Dz Ap 4.17-20).
Człowiek sądził, że jego prawda zwycięży i ukrzyżował „Prawdę”.
Piłat prawdę ukrył pod płaszczem własnej sprawiedliwości. Piłatowi zabrakło odwagi, więc wysłał Jezusa do Heroda. Piłat prawdopodobnie nie chciał zająć się tym oskarżonym. Spory religijne zostawiał religijnym przywódcom.
Kwiecień 2003