Sąd nad Jezusem
„Wtedy żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, to jest do pretorium, i zwołali cały oddział. Ubrali Go w purpurę i nałożyli Mu wieniec upleciony z cierni. I zaczęli Go pozdrawiać: Witaj, królu Żydów! Bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego, przyklękali i kłaniali się Mu. A kiedy Go wyszydzili, ściągnęli z niego purpurę, ubrali w Jego własne szaty i wyprowadzili, aby Go ukrzyżować” Mr 15.16 – 25.
Sięgam do ostatniego elementu wynikającego z przesłuchania Jezusa. Ostatni element pseudo sądu zamyka proces trwający 24 godziny, które wstrząsną światem. Ostatnie spotkanie nie jest przesłuchaniem, to zamknięcie procesu żołnierskimi drwinami, wyszydzeniem, poniżeniem i wyprowadzeniem na ukrzyżowanie.
Prorocze słowo Izajasza powiada: „Był wzgardzony i odrzucony przez ludzi, pełen boleści, doświadczony cierpieniem, podobny do tego, przed kim twarz się zakrywa, wzgardzony, mieliśmy go za nic. On jednak wziął nasze cierpienia i dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za dotkniętego karą, chłostanego przez Boga i poniżonego. Lecz on został przebity za nasze grzechy, zmiażdżony za nasze winy. Dla naszego dobra przyjął chłostę, dzięki jego ranom doznaliśmy uzdrowienia” (Iz 53.3-5).
Ostatni akt przesłuchania to biczowanie, drwiny, poniżenie. Biczowanie było karą praktykowaną w celu odstraszenia potencjalnych sprawców wykroczeń. Przed ukrzyżowaniem żołnierze urządzali sobie zabawę. Bycie rzymskim żołnierzem w Izraelu było nudne i bez perspektyw więc skazańcy stanowili element rozrywki.
Warunkiem takiego sponiewierania więźnia przed ukrzyżowaniem było doprowadzić ofiarę do stanu wyczerpania, ale nie doprowadzenia do śmierci. Jeśli zdarzyłoby się w czasie tortur spowodować śmierć skazańca, żołnierze byli za to karani.
Jezus ma władzę, by wezwać legiony aniołów, ale brak Jego reakcji jest nieprawdopodobny, niezrozumiały. Jezus miał wybór między ratowaniem siebie i ratowaniem nas. Chociaż Jezus fizycznie został wykpiony, pewnego dnia każde kolano zegnie się przed Nim:
„Dlatego też Bóg nad wszystko Go wywyższył i obdarzył imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano w niebiosach, na ziemi i pod ziemią i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (Filip 2.9-11).
Jedną z trudnych rzeczy dla nas chrześcijan jest oglądanie, jak ludzie lekceważą i obrażają Jezusa. Tendencją jest obrażanie się, gdy ktoś atakuje naszą wiarę, zamiast reagować, jak ktoś obraża Jezusa. Paweł napisał: „Nie walczymy bowiem przeciw krwi i ciału, ale przeciw zwierzchności i władzom, przeciw władcom tego świata ciemności, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebiańskich” (Ef 6.12)
Ap. Paweł doradza Tymoteuszowi i nam: „Trzymaj się z daleka od głupich i niedorzecznych dyskusji, świadomy, że prowadzą do kłótni” (2Tym 2.23).
Nie potrzebujemy bronić Jezusa, On jest Bogiem, mamy Go proklamować.
„Zyt często usiłujemy bronić wiary. Prawdziwa wiara, jak dobra muzyka, nie potrzebuje obrony, ale oddania. Członkowie orkiestry nie muszą bić krytyków po głowie skrzypcami, by udowodnić, że ta muzyka jest piękna.”
Kiedy oświadczamy „Jezus jest Panem” równocześnie idąc własną drogą, kpimy z Chrystusa. Nie możemy wstydzić się Jezusa. Jego rany uratowały nas z piekła. Jezus zrobił tak wiele dla nas, a więc róbmy więcej niż tylko minimum dla Niego.
Proces dobiegł końca, ale kto naprawdę był przesłuchiwany?
Listopad 2006






