utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 24 sierpnia 2020 | 2020, Sierpień 2020
„Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz. I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz 2.41-42).
Na jakim wzorze oparły się nowo powstające zbory?
Dziś wystarczy rozejrzeć się dookoła, popatrzeć jak robi to ten i ów, wziąć od każdego coś, wymieszać i już gotowe. Czasem pożyteczne składniki wymieszane razem okazują się niebezpieczne. Pierwsi chrześcijanie nie mieli wzoru, na którym mogliby się oprzeć. Nie mieli też Nowego Testamentu. Dziś ludzie jeżdżą, podpatrują, jak funkcjonują inne zbory, rozczytują się w dostępnej literaturze i chcą czasem jakąś stworzyć mieszankę, ale to, co podpatrzą, może działać tylko lokalnie. Głową Kościoła jest Chrystus, a zbór ciałem, dlatego szukamy Bożego kierownictwa i Ducha Św.
Pierwsza rzecz, która wyraźnie jest zaakcentowana przez Łukasza, mówi o społeczności, która była razem.
Jesteśmy dobrzy w zaczynaniu czegoś, ale brak nam wytrwałości, kontynuowania, szybko się zniechęcamy. Pojawia się pewna charakterystyczna cecha: zwolennicy Chrystusa byli wierni pewnemu sposobowi postępowania. Jeszcze nie mają zdecydowanej nazwy, nie wiadomo jak ich nazwać, ale są bardzo określeni. To nie była rozrywka, hobby, albo coś, co oni zrobili, bo nie mieli nic lepszego do zrobienia. Było to coś, co było priorytetem w ich życiu. Zatem czemu się poświęcili?
Wszyscy zwolennicy poświęcili się pouczaniu apostołów. Świetny pomysł, my to mamy we krwi.
„Trwali w nauce apostolskiej”, a wyglądało obiecująco. Nie było wystarczające, by zaledwie przekroczyć próg albo być na chwilkę częścią społeczności. Oni mieli nienasycony głód, by nauczyć się więcej o Chrystusie poprzez apostołów.
Nie uważano, że nauczanie jest zbędne, jeśli tak ktoś myśli lub myślał, są to peryferie chrześcijaństwa. Nie twierdzono, że tylko Duch Św. jest jedynym nauczycielem i dlatego nie są potrzebni ludzie nauczający. Paweł Filipianom napisze podziękowanie, przypominając tę cechę:
„Dziękuję Bogu mojemu za każdym razem, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie mojej za wszystkich was z radością się modląc, za społeczność waszą w ewangelii od pierwszego dnia aż dotąd” (Flp 1. 3-5).
Było to więcej niż spotykanie się, to była społeczność z wielopoziomowym systemem wspólnego nauczania i pracy. Apostołowie mieli coś do zakomunikowania, co wypełniło całe ich zwiastowanie.
Apostoł Piotr i Paweł w swych wystąpieniach mocno podkreślał ukrzyżowanie. Nauczanie o ukrzyżowaniu jest ważne, bo dotyczy nas osobiście. Ono nie zagłębia się w tradycję, doktrynę kościołów, liturgię. Nauczanie to dotyczy faktu ukrzyżowania Chrystusa za nasze grzechy.
Drugi temat to poselstwo o zmartwychwstaniu. Zwiastowanie o zmartwychwstaniu nie było urojeniem. W tym zwiastowaniu nie chodzi o poglądy, czy o to, co komu się wydaje, ale o Ewangelię.
„…Zwiastował im bowiem dobrą nowinę o Jezusie i zmartwychwstaniu” (Dz 17.18).
Zmartwychwstania nie musimy dowodzić, ale je zwiastować. Nauka o zmartwychwstaniu eliminuje wątpliwości. Zmartwychwstanie stało się pieczęcią dla tego, co było napisane.
Trzeci temat to o Chrystusie zbawiającym. Apostołowie mieli zwiastowanie – Jezus Chrystus obecny w ich życiu, a nie jakąś odkurzoną historyjkę.
„…abyśmy dla Imienia Jego przywiedli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody” (Rz 1.5).
Czwarty temat to Chrystus uzdrawiający. Wiele tekstów mówi nam, że nauczanie o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie było wielokrotnie potwierdzane znakami i cudami. Nauczanie to brzmiało – uzdrawianie nie jest ukryte w naszych zdolnościach ani predyspozycjach, ale w wierze w Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa.
„Jeżeli my dziś jesteśmy przesłuchiwani z powodu dobrodziejstwa wyświadczonego człowiekowi choremu, dzięki czemu został on uzdrowiony, to niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu wiadome będzie, że stało się to w imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego […] dzięki niemu ten oto stoi zdrów przed wami” (Dz 4.9-10).
Temat piąty to Chrystus napełniający. Piotr nie mówił na temat techniki i sposobów napełnienia ani praktyk:
„Opamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego” (Dz 2.38).
Cel każdego naszego spotkania – budzić do życia przez naukę, którą nazywamy apostolską, a streszczającą się w Osobie Jezusa Chrystusa.
A zatem jaki kościół?
Trzymanie się z dala od kościoła jest mówieniem Bogu: „Mogę zrobić to po mojemu”.
Życie jest wystarczająco twarde bez ignorowania duchowej pomocy, którą oferuje Bóg.
Łukasz podkreśla bardzo ważną cechę: „Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem”. Było to techniczne określenie na cechę wspólnoty. Byli tak blisko krzyża i zmartwychwstania i tak napełnieni Duchem Św., że przez pewien czas skupienie na sobie zostało połknięte w miłości. Dlatego było to możliwe. Zostaliśmy utworzeni z naturalną zależnością dla siebie nawzajem.
„Czemu chrześcijanie mają kłopoty ze sobą, bo stroją się jeden od drugiego, a nie od Pana Panów”.
Ludzie kościoła nie próbowali robić wrażenia na kimś. Oni rozwinęli nastawienie do siebie, które umożliwiało im by naprawdę cieszyć się sobą. Jaki dawało to efekt?
„Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni”.
Potrzebujemy miejsca, gdzie czujemy się akceptowani, gdzie znają Twoje imię i są zadowoleni, że przyszedłeś.
Żyjemy w kulturze, która ograbia nas ze społeczności bycia ze sobą, relacji. To nie tylko coś co mówimy, ale to jak żyjemy i jak budujemy relacje z innymi ludźmi, czyni różnicę.
Nie pal mostów. Inni będą ich potrzebowali.
Wierzę, że nie jesteśmy kościołem w niedzielę, ale kościołem Jezusa Chrystusa ze wszystkim znakami towarzyszącymi wierzącym. Wzrost kościoła nie od stylu zależy, lecz od Jezusa.
Wierzący mieli codzienne doświadczenie z Chrystusem i tym się dzielili. Spotykali się w domach, bo innych miejsc nie mieli. Kościół domowy nie jest wzorcem do naśladowania, tylko odpowiedzią na sytuację. Zwiastowanie o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie stało się siłą chrześcijan, ale nie ma to żadnego sensu, jeśli nie jest siłą naszego codziennego życia.
Ostatnia cecha kościoła to wspólna modlitwa, zbiorowa nie indywidualna. Modlitwa była częścią składową ich codziennego życia.
„Gdzie jest dużo modlitwy, jest dużo działalności Ducha Św. i gdzie jest dużo działalności Ducha Św., jest dużo modlitwy”.
Jeśli modlitwa wywołuje ziewanie, to nie przyniesie skutku, na jaki oczekujesz.
Paweł nie znał wybitnych ewangelistów, ale znał Jezusa Chrystusa, my często znamy człowieka i liczymy na człowieka. Kościół nie zaistniał jako organizacja, ale organizm trwający w nauce apostolskiej ze znakami i cudami.
Dzieje Apostolskie pokazują różnicę między wczesnym kościołem a nowoczesnym dzisiaj. Dzisiaj ważniejsze jest istnienie niż treść.
Kościół musi mieć więcej życia, niż świat ma śmierci, bo życie musi pokonać śmierć, by Kościół wzrastał.
kwiecień 2015
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 10 sierpnia 2020 | 2020, Sierpień 2020
„Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota – a żywot objawiony został, i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został – co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. A to piszemy, aby radość nasza była pełna”. (1 Jan 1.1-4).
Mieliśmy stary telewizor ok. 16-18 lat. Wydawało się, że jest dobry, chociaż często śnieżył. Kiedy zdecydowaliśmy się na nowy pakiet (szybki internet, telefon i tv w jednym) sądziliśmy, że trzeba będzie zmienić odbiornik, bo sygnał z tej usługi jest w HD.
Technik, który przyszedł zainstalować ruter, usłyszał, że chcę zmieniać telewizor, stwierdził, że nie i będę zdziwiony jak dobry obraz będziemy odbierać.
Odkryliśmy, że potrzebny był właściwy sygnał antenowy niż ten, co mieliśmy. Jakość oglądania weszła w zupełnie inny wymiar.
Tak jest w sprawach duchowych, życie bez relacji z Bogiem przypomina telewizor bez właściwego sygnału antenowego.
Bez wiedzy o Bogu i Jego zaleceniach objawionych w Biblii, jako ludzie, mamy w najlepszym razie zniekształcony obraz niewidzialnego, świętego Stwórcy. Jednak, gdy czytamy Biblię i spotykamy się z Jezusem, wszelkie niejasności stopniowo znikają. Jezus powiedział:
„Kto mnie widział, widział Ojca” (Jan 14:9).
Czy próbujesz dostroić się do sensu życia tego świata? Aby uzyskać Boży obraz, potrzebujemy Bożej anteny.
Nie uzyskamy wyraźnego obrazu Chrystusa, sensu życia, jeśli nie zobaczymy go w Biblii.
Wrzesień 2015
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 16 lipca 2020 | 2020, Lipiec 2020
„Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu” (Iz 43.19).
Trudno znaleźć chrześcijanina, któremu nie zależy na duchowej odnowie osobistego życia, życia zboru czy kraju. Żyjemy w czasie gdy wszyscy oczekują czegoś nowego. Po 11 września 2001 roku szczególnie jesteśmy wyczuleni na każdą nową niepokojącą wiadomość. Ze Stanów Zjednoczonych napływały informacje, że wydarzenia z września spowodowały większy napływ ludzi do zborów. Na jak długo starczyło tego ożywienia wywołanego dramatem? Niestety na kilkanaście miesięcy. Europa czekała na nowe rzeczy, a w niej Polska. Wszyscy wyczekiwali wstąpienia do wspólnoty europejskiej jak na wybawienie, panaceum, które miałoby rozwiązać trudności gospodarcze. Niestety, ale tak się nie stało.
Chrześcijanie czekają na nowe ożywienie duchowe. Bardzo wielu chrześcijan pragnie nowych rzeczy, że sami dają im początek. Niektóre z nowości nie mają nic wspólnego z Bożym przebudzeniem. Są ludzie, którzy tak bardzo potrzebują nowości, że szybko czują się znudzeni, zaszufladkowani, sfrustrowani, gdy jakiś pomysł jest zbyt długo realizowany, a zwłaszcza bez widocznych efektów. Moglibyśmy powiedzieć; są nastawieni na efekciarstwo, a bardziej modne słowo to „sukces”. Jeśli nie ma sukcesu, trzeba go wymyślić. Często szuka się efektownych znamion nowego działania Boga w życiu chrześcijan, a im bardziej dziwaczne, tym bardziej duchowe.
Podstawą niekonwencjonalnych działań jest odwoływanie się do cytowanego na początku wersetu z księgi Izajasza zwiastującego nadejście nowych rzeczy (czytaj dziwactw). Argumentem jest to, że Jezus też czynił rzeczy dziwne, np. ślepemu przywrócił wzrok, robiąc błoto ze śliny i piasku. Jezus na zasadzie wyjątku czynił coś zadziwiającego, ale nie była to Jego strategia każdego dnia. Tak naprawdę wszystko, co czynił Jezus, było zaskakujące i dziwne, przecież był Synem Bożym.
Zacytowany werset nie jest zapowiedzią nowych dziwactw, jakie pojawią się w przebudzonym chrześcijaństwie, ale zachętą do trwania w Bogu, bo chce czynić nowe rzeczy z naszym życiem. Tak nowe, że będziemy zachęceni do uwielbiania i chwały naszego Boga. Życie duchowe doświadczy takiego odświeżenia, że będziemy chwałę Pana zwiastować. Jego majestat i dobroć, miłość i łaskę, zbawienie i życie wieczne.
Wierzę, że Bóg przygotowuje przebudzenie świętości. Dzieci Boże łakną i pragną sprawiedliwości, świętego życia. Wielu nie zadawala się przeciętnym życiem duchowym, chcą oglądać Boże ożywienie, odnowienie, dlatego że wymęczyło ich życie. Podnoszą się głosy wołające do Pana: „oczyść nas, wyrwij nas z brudu tego wieku, doprowadź nas do życia w świętości, zachowaj niesplamionymi przez ten świat. Nie chcemy, aby nam mówiono jak odnosić sukces, potrzebujemy wiedzieć jak oddać nasze życie Chrystusowi”.
Jak to się stanie? Czy pojawią się kolejni ludzie z nowinkami i religijnymi technikami? Przeczytajmy fragment Słowa Bożego:
„A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie…, ? I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie” (Łk 1.34-35).
By doświadczyć inspirującej radości, nowego życia w Bogu, nie potrzebujemy religijnych technik, ale powiewu Ducha Św. Wierzę, że On poruszy Kościół do biblijnej świętości. Duch Święty będzie przekonywał o grzechu, aż wierzący zaczną tęsknić za duchowym oczyszczeniem i wyzwoleniem. Zobaczymy, jak Duch Św. w przestarzały sposób będzie dotykał i przekonywał o grzechu, o sądzie i sprawiedliwości. Jeśli chcemy widzieć przebudzenie, musimy zacząć od siebie. Wierzę, że Bóg wyleje ducha pokuty, a ludzie będą wołać o nowe wypełnienie miłością Boga.
Pierwotny kościół chodził w bojaźni Bożej i prowadził święte, pełne oddania życie. Nasi duchowi ojcowie byli Bożymi sługami, którzy nienawidzili grzechu.
M. Luter powiedział przed śmiercią: „Obawiam się tego, że kiedy odejdę, przesłanie to zostanie zapomniane”.
Stało się dokładnie tak, jak się tego obawiał. Pobożni reformatorzy nie rozpoznaliby dzisiaj taniej ewangelii głoszonej z niektórych kazalnic.
Chcę, aby na pustyni, Bóg przygotował drogę dla zbawionych i rzekę wody żywej, w której napiją się do syta. Wzywaj Boga i módl się o świeże namaszczenie, szukaj Go z całego serca i całej duszy. Zagłębiaj się w Słowo Boże, szukaj nowego objawienia świętości Boga.
Kiedy Jan Chrzciciel zapowiadał Chrystusa, widział Go jako nadchodzącego z siekierą w jednej ręce i wiejadłem w drugiej.
„A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą, ku upamiętaniu, ale Ten, który po mnie idzie, jest mocniejszy niż ja; jemu nie jestem godzien i sandałów nosić; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje, i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym” (Mt 3.10-12).
On to zrobi gruntownie. Jan nie zobaczył Chrystusa, jako przychodzącego z workiem prezentów świętego Mikołaja. On nie przyszedł, aby przynieś dobrobyt i sukces, ale zbawienie. On przyszedł z siekierą i wiejadłem. Duch Święty wywieje wszelką plewę letniości i grzechu ze świętej Bożej świątyni. Siekiera jest mocą Słowa Bożego i przychodzi pod namaszczeniem Ducha Świętego. On nie będzie szczędził używania siekiery, jak i wiejadła. Czekał wystarczająco długo, aby winnica wydała owoc, a teraz musi zostać oczyszczona. Kiedy pozwolimy, by Duch Św. czynił nowe rzeczy w naszym życiu, to efekty będzie widać w zgromadzeniu dzieci Bożych. Częścią tego oczyszczenia będzie to, że muzyka i śpiew będą uwielbiającą i chwalącą muzyką, która wywyższa Chrystusa, ucisza niespokojne duchy, która wynosi w górę imię Jezusa. Kaznodzieje będą ludźmi rozpalonymi przez Boży ogień, aby razem mieć czas na społeczność z sobą w modlitwie, aby dotykać nieba. Wszyscy w zborze będą pragnąć bycia z sobą, bo będzie pociągać ich więź Bożej rodziny. To nie będzie tylko nabożeństwo.
Czy także odczuwacie w sercu, że nadchodzą zmiany – oczyszczające, obmywające zmiany?
W tym przebudzeniu świętości nie będzie więcej nakładania łat na grzech.
Grzech będzie nie tylko wyznany, ale także porzucony. Będzie miało miejsce rozprawienie się z ludźmi, którzy twierdzą, że są zbawieni, a żyją w duchowym odstępstwie, nieprawości, cudzołóstwie i wszeteczeństwie!
Nawrócenie nie będzie polegać tylko na poczuciu fałszywego bezpieczeństwa, tylko dlatego, że ktoś uronił kilka łez i wypowiedział krótką modlitwę. Chcę widzieć, jak Duch Święty będzie wiejadłem i siekierą, będzie odcinał od grzechu i uwalniał.
Chrystus powróci po Kościół bez zmazy i skazy, a nie po Kościół wylegujący się na łożach łatwizny.
„Wylegują się na łożach z kości słoniowej i rozciągają się na swoich dywanach, zjadają jagnięta z trzody i cielęta z obory”( Am 6.4).
Chrystus nie płakał nad Egiptem, Rzymem, czy Grecją, ale płakał nad Jerozolimą, Jego miastem, w którym mieszkał Jego lud. Słowo Boże mówi:
„[Jeśli] ukorzy się mój lud, który jest nazwany moim imieniem, i będą się modlić, i szukać mojego oblicza, i odwrócą się od swoich złych dróg, to Ja wysłucham z niebios, i odpuszczę ich grzechy i ich ziemię uzdrowię” (2 Kro 7.14).
Czy odczuwasz wewnętrzne łaknienie? Czy jesteś głodny Boga? Przygotujcie się święci! Ten stary świat zaczyna się rozpadać, ale Duch Święty może czynić rzeczy nowe. Módlcie się o nowe łaknienie i pragnienie Bożej pełni. Nie przegapcie poruszenia Ducha Świętego!
Jak to się stanie?
„Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów” (Za 4.6).
Dziś naszą modlitwą niech jest pragnienie wyrażone słowami: „przyjdź Duchu Św. i odnów Kościół Twój”.
Marzec 2002
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 15 lipca 2020 | 2020, Lipiec 2020
„Oto ja i dzieci, które mi dał Pan, jesteśmy znakami i przepowiedniami w Izraelu od Pana Zastępów, który mieszka na górze Syjon” (Iz 8.19).
W realizację Bożych planów zawsze zaangażowany jest człowiek. Wszystko, o czym mówi Biblia, ma związek z człowiekiem i dla człowieka.
Sztandarową postacią na duchowej mapie Izraela jest postać Abrahama, protoplasty narodu. Kiedy z powodu nadchodzących lat głodu zagraża unicestwienie, Bóg powołuje Józefa. Ciekawe jest, że nie rezygnuje z doświadczenia ziemi klęską suszy, ale przeprowadza Józefa przez cały proces ratowania Izraela. Aby uwolnić naród z niewoli, powołuje Mojżesza. Aby wychować i nauczać, powołuje proroków. Bóg chce mieć człowieka jako znak i przepowiednię.
Bardzo lubimy oczekiwać w środowisku zielonoświątkowym znaków i cudów. Chcemy być ich konsumentami, ale czy jesteśmy gotowi wypełnić to stare poselstwo przekazane przez proroka Izajasza, być znakami i przepowiedniami dla współczesnych? Być ludźmi, którzy jak pomniki będą znakami przeszłości, doświadczeń, oddania, poświęcenia. Którzy będą wzorem dla naszej teraźniejszości i przyszłości? Bohaterowie doświadczonej wiary, nie tylko entuzjaści i konsumenci, ale też dawcy. Zatrzymajmy się przez chwilę przy wspomnianych bohaterach, by czegoś się nauczyć.
Abraham.
Bóg powołał Abrahama i powiedział: „wstań i idź do ziemi, którą ci pokażę”. Mając siedemdziesiąt pięć lat, wyrusza w poszukiwaniu kraju, o którym nawet nie wie, że istnieje. Kiedy doczeka upragnionego syna, doświadczy niebywałej próby. Pomimo tego wytrwa w wierze i stanie się wzorem, znakiem dla nas. Na końcu usłyszy: „wiem, że mogę ci zaufać”. Bóg ukształtował znak.
Józef.
Józef ma stać się znakiem ocalenia dla swojej rodziny i narodu oraz przepowiednią o żywym Bogu dla Faraona. Takim jak jest, nie nadaje się do zrealizowania tego zadania. Bóg powołał go, gdy był chłopcem, zepsutym przez swojego ojca. Bóg przyszedł do tego rozpieszczonego chłopaka w śnie i powiedział mu, że użyje go. Musi przejść szkołę ognia, odrzucenia, poniewierki. Prawie że umiera zapomniany w egipskim więzieniu. Może diabeł przychodził i mówił: „Bóg nigdy do ciebie nie przemówił, gdyby przemówił, nie byłoby cię tutaj”. Bóg miał w nim swój znak. Następnego dnia Józef jeździ rydwanem Faraona.
Czy wiesz, że to chce zrobić z tobą, użyć cię jako znaku?
Mojżesz.
Mojżesz, kiedy uświadamia sobie, kim jest, z jakiego narodu pochodzi, poczuł się mocny i próbował uwolnić lud swoimi własnymi siłami. Bóg go upokorzył. Czterdzieści lat później, w ziemi Midianitów, Bóg powołał go, by był znakiem dla całego Egiptu.
„Usłyszałem krzyk mojego ludu i posyłam cię, abyś go uwolnił”.
Czy było rzeczą niemożliwą dla Boga, przenieść cały naród w sposób niezwykły w bezpieczne miejsce? Tak, ale Jego plan wymaga człowieka. Mojżesz próbuje uwolnić się od zadania: „Nie potrafię mówić”, ale Bóg powiada: „jesteś gotowy, będziesz moim znakiem i przepowiednią, musisz stać się przesłaniem”.
Wszyscy ci mężowie byli dla znaków i cudów w Izraelu. Byli wśród ludzi, jako żywy dowód realnej obecności Boga. Ci ludzie nie tylko mówili o Bogu, oni demonstrowali Jego obecność i moc. Pozwolili, by przez ich ogród powiał wiatr Bożego Ducha i rozeszła się woń Bożej obecności.
„Powstań, wietrze z północy, i zerwij się, wietrze z południa, przewiej mój ogród, niech się rozpłynie jego woń balsamiczna; niech przyjdzie mój miły do swojego ogrodu i niech spożywa wyborne jego owoce” (Pnp 4.16).
Mamy być manifestacją Bożej obecności. Boże cuda zawsze dzieją się przez jakieś narzędzie. Bóg, by mógł dokonać zmian w społeczeństwach, musi mieć naczynie, przez które będzie mógł zaoferować siebie. Takie naczynie musi prowadzić życie w Duchu Świętym. Musi chodzić w świętości: „mamy ten skarb w naczyniach glinianych”.
„…postępujcie, jak przystoi na powołanie wasze” (Ef 4.1).
Zostaliśmy powołani, aby manifestować Boga. Musimy chodzić w świętości, w Duchu Św., być prowadzonymi przez Ducha Św. Kierownictwo Ducha Św. rozpoczyna się od słowa Bożego. Czytajcie słowo. Jeżeli mówi ono, aby się modlić, módlcie się. Jeżeli mówi, chodźcie do kościoła, to chodźcie do kościoła. Jeżeli mówi, żebyś przyniósł dziesięcinę, przynieś dziesięcinę. To jest kierownictwo Ducha Św. Kiedy stajesz się wrażliwy na pisane słowo, Bóg coraz więcej może do ciebie mówić i kierować tobą. Naczynie musi być dobrym odbiornikiem. Możesz dać tylko to, co masz. Takie naczynie musi chodzić w Duchu Św., chodzić w świętości, żyć życiem modlitwy. Prąd nie przepłynie przez plastik czy drewno. Dobrze przepływa przez miedź, lepiej przez srebro, a złoto jest najlepszym przewodnikiem. Aby naczynie było dobrym odbiornikiem, musi zostać oczyszczone z wszelkich zanieczyszczeń. Do tego potrzeba ognia. Takie naczynie musi nie tylko odbierać, musi być też dobrym przekaźnikiem. Życie Boże musi nie tylko wpływać, ale też z niego wypływać.
„Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich” (2 Kor 3.2).
Pracą Boga nad naczyniem jest usunięcie wszystkiego, co nie jest z Chrystusa. Bóg potrzebuje naczynia przygotowanego w ogniu.
„ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” (1 P 1.7).
Jeżeli oddasz się do dyspozycji Bogu bez zastrzeżeń, jeżeli powiesz Mu, mroź mnie w Arktyce, pal na pustyni, karm mnie, głodź, tylko mnie użyj. Bóg ukształtuje z ciebie naczynie, poprzez które będzie mógł działać.
Dziś nie usłyszycie z ust wielu kaznodziei, jak pokazali Chrystusa, ale jak samych siebie pokazali. Kiedy czytam zaproszenia na konferencje, ewangelizacje, to mówca wydaje się przybyszem wprost z nieba. Ile to założył kościołów-zborów, jedyny, niepowtarzalny. Wyjedzie, a ja pytam się, gdzie są te osławione rezultaty. On ma roaming na usługę tylko do granicy, zapomniał go włączyć tutaj. Wszystko wiem, co zrobił tylko ani słowa, co Bóg zrobił. Czy po 10 lub 15 latach ten mocarz duchowy w ogóle jest jeszcze w kościele, czy już ma nowy pomysł? Czy ma słowo od Pana, czy od siebie?
Co zwiastują kaznodzieje, wierzący? Siebie czy Boga?
„Zwiastuj Jezusa zawsze, a tam, gdzie trzeba, używaj słów”.
Czerwiec 2004
utworzone przez Zdzisław Józefowicz | 13 lipca 2020 | 2020, Lipiec 2020
„A gdy Dalila spostrzegła, że wyjawił jej całą swoją tajemnicę, posłała i przywołała książąt filistyńskich, i rzekła do nich: Przyjdźcie! Tym razem bowiem wyjawił mi całą swoją tajemnicę. Książęta filistyńscy przyszli więc do niej i przynieśli z sobą srebrniki. Potem uśpiła go na swoich kolanach, wezwała pewnego człowieka, kazała ogolić siedem kędziorów z jego głowy i on zaczął słabnąć, i odeszła go jego siła. Wtedy zawołała: Filistyńczycy nad tobą, Samsonie! A gdy się ocknął ze swego snu, pomyślał sobie: Wyrwę się, jak za każdym razem dotąd i otrząsnę się. Nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego” (Sdz 16.18-20).
Barney zawsze był dumny ze swych gęstych, kręconych włosów. Kiedyś jednak zaczął je tracić. W końcu na jego głowie pozostał jeden jedyny włos. Pewnego dnia obudził się, spojrzał na poduszkę i doznał szoku, gdyż na niej leżał jego ostatni włos. Wbiegł do kuchni, wołając do żony – jestem łysy!
To przypomina chrześcijanina, który zaczyna używać uroków grzechu, coraz bardziej pogrąża się w grzechu i oddala od Boga, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nie pozna swego prawdziwego stanu, dopóki nie dozna jakiegoś wstrząsu. Szatan umiejętnie odziera z duchowego rozeznania, mocy duchowej i umiejętności krytycznego spojrzenia na życie.
Pomyśl – czy zaczynasz „duchowo łysieć?”
Są historie w Biblii, których szczegółów możesz nie pamiętać, ale imiona połączone w pary mówią same za siebie: Dawid – Goliat, Kain – Abel, Abraham – Izaak, Samson – Dalila. Jest to historia prawdziwa, a jednak stała się legendą. Samson dobrze rozpoczął, miał pasję dla Boga. Jest to historia człowieka, który mógł wspiąć się na szczyt kariery i dokonać wszystkiego, czego człowiek chciałby dokonać. Jednego dnia z drogi prawości poszedł na dno.
Samson był publicznym wrogiem numer jeden dla Filistynów. Zjawił się w Gazie i rozpalił do czerwoności filistyńczyków, gdy wyszedł z miasta mimo zasadzki na jego życie. Igrał na krawędzi życia i śmierci, prowokował, aż przyszedł dzień, w którym dowiedział się, że Pan odstąpił od niego.
Zbyt wielu chrześcijan dryfuje daleko od Boga z powodu ignorancji i duchowej beztroski. Nie rozumieją, że przegrali, że coś zgubili. Ciągle myślą, że mają „bujną czuprynę”, a już od dawna są „duchowo łysi”. Nie doceniają tego, co mieli, aż znajdą się na dnie.
Pogrążanie się w grzechu częściej przypomina powolne wyciekanie niż nagłe zalanie.
Jeśli igrasz z ogniem, możesz się poparzyć, jeśli igrasz z grzechem, zniszczy cię.
Grzech zawsze prowadzi DALEJ, niż chciałeś pójść. TRZYMA dłużej, niż chciałeś pozostać i PŁACISZ więcej, niż chciałeś zapłacić!
Jest zdolny fryzjer, który potrafi zapuścić palce w twoje włosy i delikatnie masować aż uśniesz i zanim zorientujesz się, jesteś już „duchowo łysy”. On dysponuje doskonałymi maszynkami do strzyżenia.
Maszynka dumy.
Czasami szatan bierze maszynkę dumy i zaczyna masaż: „ale z ciebie świetny facet, doskonale poradziłeś sobie z tym lwem, a z tą bramą w Gazie świetnie dałeś sobie radę. Teraz już nikogo nie musisz się obawiać”. Zapuszcza maszynkę coraz głębiej i nawet nie wiesz, że już jesteś duchowo łysy. Myślisz: „jestem odważny! Jestem wielki!” Tak pracuje diabeł, ostrzyże i ucieknie, a Ty myślisz, że masz bujną duchową czuprynę. Czy nigdy nie miałeś tej maszynki na Twojej głowie?
Bóg ma dla Ciebie koronę, ale nie daj sobie uciąć głowy.
Maszynka samowystarczalności.
„Popatrz jak poradziłeś sobie z tymi sznurami związań, zerwałeś je jakby były nitkami. Jesteś dobry, masz silną wolę, możesz dokonać bohaterskich czynów”.
Czasem myślimy, że to nasza zasługa, która dała zwycięstwo. Każda kropla łaski pochodzi z nieba.
„W tobie bowiem, Panie, pokładam nadzieję moją” (Ps 38.16).
Maszynka kompromisu.
„Jeśli będziesz taki twardy w doktrynie, to nie będą chcieli cię słuchać. Musisz dokonać małych delikatnych korekt. Tu podciąć, tam wygładzić, zaadoptować delikatny styl, głosić modną doktrynę, podtrzymać popularność. Bo jeśli nie, to ludzie powiedzą: „poszedł w górę jak rakieta, ale zleciał w dół jak kamień”. Wyłysiał po drodze.
Pamiętamy Królową Ester: ona od prostej dziewczyny awansowała na żonę i królową wielkiego monarchy Achaszwerosza. Podjudzony król przez Hamana wydał dekret o zgładzeniu jej narodu. Wie, że musi pójść do króla, ale nie wzywana naraża się na utratę życia. Kompromis czy życie? Wtedy Mordochaj powiada:
„Bo jeśli ty w takim czasie będziesz milczeć, ratunek i ocalenie dla Żydów przyjdą skądinąd, lecz ty i dom twego ojca zginiecie. Kto zaś wie, czy godności królewskiej nie osiągnęłaś właśnie na taki czas, jak obecny?” (Est 4.14).
Mogła powiedzieć: „Bogu jeszcze zdążę służyć, teraz muszę pomyśleć o sobie”.
Zacznij służyć dwóm panom, a nie będziesz mieć żadnego.
Chociaż możemy uniknąć konsekwencji grzechu, to nie możemy uciec na zawsze. Jeśli nie będziemy słuchali, kiedy Bóg szepcze w miłości, będziemy musieli słuchać, kiedy on krzyczy w dyscyplinie.
Czasem zamiatamy sprawy pod dywan. Skoro minęło kilka lat i nic się nie zdarzyło, to chyba jestem w porządku? To nie wystarczy, by być w stanie dokonywać dobrych rzeczy. Jest możliwe zrobić dobre rzeczy, a nie mieć życia pod kontrolą Jezusa.
„Wyrwę się, jak za każdym razem dotąd i otrząsnę się. Nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego”.
Mamy tu dwie drogi: porażki lub „owłosionej”! Możesz być w społeczności z Bogiem i w jednym momencie pozostać bez Jego obecności z powodu twoich własnych wyborów. Jaka porażająca myśl. Tu na ziemi żyjąc w ciele, oddalamy się od Boga i ciągle musimy kontrolować nasze życie, czy jesteśmy z Bogiem. Czy już nie zaczęliśmy duchowo łysieć?
Mogę żyć w jakiś sposób, mogę zaadoptować jakiś styl życia, a kiedy potrzebuję Boga, czy On będzie tam? Przeceniamy naszą własną zdolność i nie doceniamy głębokości naszego własnego grzechu!
Samson zadowolił się zewnętrzną demonstracją, ale oparł się i nie zdołał poddać wewnętrznej transformacji. Twardziel grał boga raczej, niż polegał na Bogu. Samson był w piekle i nawet nie wiedział, że tam już jest.
Co za przerażająca myśl, obudzić się i odkryć, że rozminąłem się z Bogiem!
Czy Bóg jest z tobą? Czy już odszedłeś od Boga? Czy Jego obecność, radość zbawienia to tylko odległe wspomnienie?
„Powiedz mi coś o Bogu, czuję, jak zaczynam zapominać Go”. Samson zaczął zapominać i nie wiedział, że diabeł ostrzygł go do zera. Samson nie był słaby, ponieważ jego włosy zostały obcięte. On był słaby, ponieważ „PAN odstąpił od niego”.
Jest też pozytywna historia w Biblii o człowieku, który też nie wiedział, że jego społeczność z Bogiem jest widoczna jak na dłoni.
„A gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj, mając w ręku dwie tablice Świadectwa, nie wiedział Mojżesz, gdy zstępował z góry, że skóra na twarzy jego promieniała od rozmowy z Panem” (2 Moj 34.29).
Co może sprawić w nas ludziach, że mamy promienną twarz? Mojżesz dosłownie świecił chwałą Boga. On spędził czas z Bogiem. Czas, który zmienił jego życie i zmienił jego wygląd. Ludzie to zauważyli, ale sam Mojżesz nic nie wiedział. Nie czytamy, by wykorzystał to, do promowania siebie, a ilu dziś to wykorzystałoby. Nie ma skrótów do głębokiego życia duchowego. Bóg musi stanowić różnicę w twoim życiu. On czeka na Ciebie, daj Mu okazję. Jeśli chcesz, by Jezus stanowił różnicę w Twoim życiu, musisz spędzać czas przy Jego słowie, modlitwie, pokazując chwałę Boga przez ciebie.
Słowo Boże uczy nas, że wiarą chodzimy, a nie widzeniem. Nie jest to łatwe, by zawsze utrzymywać się z wiary. Pokrzepiające byłoby, jeśli od czasu do czasu moglibyśmy widzieć, w co wierzymy. Wierzymy, że jest Bóg, że kocha nas. Wierzymy, że Bóg przebacza nasze grzechy, kiedy wołamy do Niego. Wierzymy, że przez łaskę jesteśmy dziećmi Boga. Wierzymy, że Bóg troszczy się o nas. Wierzymy, że Bóg jest z nami zawsze. Ufamy, że każde słowo Boga i obietnica jest prawdziwa. Wszystko to i wiele innych rzeczy, bierzemy przez wiarę. Czy nie byłoby wspaniale, chociaż przez chwilę, widzieć Boga twarzą w twarz? To zdrowe pragnienie. Przez jakiś czas Mojżesz musiał zasłaniać twarz, tak porażająca była chwała Boga odbita w jego twarzy.
Samson nie wiedział, że duchowo wyłysiał, bo stracił kontrolę z powodu grzechu. Mojżesz nie wiedział, że jest tak święty i nie potrzebował aplauzu. Potrzebował Boga. Kiedyś Jezus zabrał uczniów z sobą na górę i zobaczyli Jego chwałę. Miało to tak wielki wpływ na ich życie, że po latach będą o tym pisać z przejęciem: „cośmy widzieli, to wam zwiastujemy”.
Historia Samsona zawiera też element nadziei. Włosy zaczęły odrastać! Co zostało utracone, może zostać odzyskane, grzech przebaczony, gdy Jezus wkracza do naszego życia. Gdy wróg związuje nas. Jezus uwalnia. Tylko dlatego, że popełniłeś błędy, poszedłeś własną drogą, zostawiłeś dom ojca, nie znaczy, że twoje życie musi skończyć się zniszczeniem lub klęską.
Samson jednak pamiętał Boga, a włosy zaczęły odrastać. Samson znalazł się na liście bohaterów wiary w liście do Hebrajczyków. Jak on tam dostał się do tej elity?
„Samson zaś zawołał do Pana tymi słowy: Panie, Boże, wspomnij na mnie i wzmocnij mnie jeszcze ten raz, Boże, abym mógł się zemścić na Filistyńczykach choćby za jedno z dwojga moich oczu” (Sdz 16.28).
Może zmarnowałeś życie, ale twoje włosy mogą odrosnąć. Możesz zostać użyty przez Boga znów, jeśli przyjmiesz postawę pokuty. Zgubione obietnice powrócą. Stracona przyszłość odzyskana. Relacja naprawiona.
Moim zamiarem jest, by przypomnieć: wybierajmy dobry czas duchowego naświetlania, by nasze duchowe twarze jaśniały chwałą Bożą. Byśmy pewnego dnia nie obudzili się z przerażającym stwierdzeniem, nie moja twarz, ale łysa duchowa głowa błyszczy, a Pan odstąpił ze swoim prowadzeniem.
Jest nadzieja – wszystko w Jezusie może wrócić do właściwego stanu. Bóg nas nie zapomina, to my zapominamy, że jesteśmy odbiciem Jego świętości.
Jeśli kiedykolwiek pozwolisz, by Twoje świadectwo zmatowiało, byś „duchowo wyłysiał”, to wiedz Bóg wybaczy pokutującemu, mimo że ludzie potrafią pamiętać do dnia śmierci!
„Ale łaski mojej nie odmówię mu, ani też nie złamię wierności mojej” (Ps 89.34).
Maj 2011