Niewłaściwy Nekrolog

Pastor Senior Zdzisław Józefowicz
17 kwietnia 2020
Prosto z Biblii

„Pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, kiedy było jeszcze ciemno, przyszła do grobu Maria Magdalena i zobaczyła kamień odsunięty od grobowca. Pobiegła więc i przyszła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował. Powiedziała do nich: Zabrali Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położyli. Wyszedł więc Piotr i ten drugi uczeń, i udali się do grobu. Biegli razem, lecz ten drugi uczeń wyprzedził Piotra i pierwszy przybył do grobu. Nachylił się i zobaczył leżące płótna, jednak nie wszedł do środka. Przyszedł także Szymon Piotr, który z nim podążał, i wszedł do grobowca. Zobaczył leżące płótna oraz chustę, która była na głowie Jezusa. Nie leżała ona z płótnami, ale była zwinięta oddzielnie, na jednym miejscu. Wówczas wszedł również ten drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu, zobaczył i uwierzył. Jeszcze bowiem nie rozumieli Pisma, które mówi, że On musi powstać z martwych” (Jan 20.1 – 9).

Jeśli byłyby gazety, to po śmierci Jezusa ukazałby się nekrolog w „Głosie Nazaretu”, a krótka nota mogłaby brzmieć następująco: „Jezus z Nazaretu urodzony w 6 roku pne. Syn Marii i Józefa cieśli z Galilei, o którym było głośno z powodu niezwykłych zdarzeń łączonych z Jego życiem: jak uzdrowienie niewidomych, głuchych, chromych. Mówi się, że radykalnie zmienił życie ludzi. Ostatnio w niedzielę w Jerozolimie wielkie tłumy przybyłe na Paschę witały Go w Jerozolimie jako króla. Wkrótce tłumy obróciły się przeciw Niemu. Minionego piątku 14 Nisana po południu, został skazany na karę śmierć przez rzymskiego prokuratora, Piłata Poncjusza, reprezentującego rzymskie imperium w Jerozolimie. Został ukrzyżowany o trzeciej godzinie po południu na wzgórzu Golgoty. Jego pogrzeb odbył się w grobowcu Józefa z Arymatei. Rodzinną prośbą było, by żadne kwiaty nie były wysłane, ani stawiany pomnik, ale raczej prosimy przekazać fundusze do synagogi w Betlejem na chore dzieci, miejsca Jego narodzin”.
Tak mógłby brzmieć hipotetyczny nekrolog w gazecie Nazaretu w niedzielę rano.
Jeśli nekrolog zostałby wydrukowany, każdy uznałby, że ruch Jezusa się skończył. Jego lider był teraz martwy. Jego uczniowie zniknęli. Historie cudów zniknęły. Ten mały epizod stałby się jednym małym kawałkiem rzymskiej historii. To byłoby jak kamyk rzucony do stawu: zrobił chwilowy plusk i zmarszczki stopniowo zniknęły. Tak byłoby z Jezusem z Nazaretu. Jego życie byłoby chwilowym pluskiem. Jego reputacja, pamięć, jego nauczanie zanikłyby z wyjątkiem jednego unikalnego wydarzenia.
Trzeciego dnia stała się rzecz nieprawdopodobna – odkryto, że grób jest pusty. Jezus z Nazaretu został wskrzeszony przez potężną moc Boga. On był znów żywy, rozpoznawalny.

On zmartwychwstał, a ten nekrolog jest nieprawdziwy.

Chrześcijaństwo jest jedyną religią, która jest oparta na historycznym fakcie śmierci i zmartwychwstaniu jego założyciela. Nawet świeccy historycy uznają, że zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest unikalne w historii świata.
Umierający ateista Voltaire, który był bardzo bogaty, zadeklarował, że odda połowę swego bogactwa lekarzowi, który przedłuży jego życie o sześć miesięcy. Nie miał żadnej nadziei, chciał tylko przedłużyć życie na ziemi.
Zmartwychwstanie Jezusa Chrystus jest historycznym faktem i to jest kamień węgielny chrześcijaństwa.
Wiadomość Anioła przekazana Marii, Piotrowi a później 500 uczniom spowodowała, że stali się nowymi ludźmi. Oni stali się nową jakością ludzi, którzy zostali napełnieni nową mocą, mocą Wielkanocy, mocą zmartwychwstania. Oni już nie byli przerażeni życiem. Oni mieli nową pasję dla życia. Dlaczego?
Ponieważ nekrolog był nieprawdziwy, był niekompletny. Nie powiedział całej historii. Dlaczego miliony świętują każdej niedzieli i przez dwa tysiące lat minionej historii Zmartwychwstanie?

Ponieważ ten nekrolog jest nieprawdziwy.

Moc zmartwychwstania jest silniejsza niż wszystkie nekrologi. Nie idziemy do kościoła w Wielkanoc z powodu tradycji. Może odkryliśmy, że życie jest twardsze, niż myśleliśmy i potrzebujemy Chrystusa?

Przychodzimy do kościoła, ponieważ nekrolog był nieprawdziwy.

O trzeciej nad ranem najlepszy chirurg w mieście wychodził z sali operacyjnej. Był wyczerpany i przygnębiony, bo nie udało się uratować małego pacjenta. Musiał podpisać akt zgonu. Sterylne chirurgiczne instrumenty były bezradne. Śmierć przyszła. Nic więcej nie mógł zrobić. Trzy dni później, wziął udział w pogrzebie. Zwykle nie brał udziału w pogrzebach swoich pacjentów, tym razem czuł, że musi. Zamyślony i znudzony ceremonią nagle został wyrwany stwierdzeniem: „A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki” (Jan 11.26). Te słowa utkwiły w jego umyśle, powtarzały się echem: „nie umrze na wieki, nie umrze na wieki, nie umrze na wieki”.
Chirurg wiedział, że usłyszał o największym przełomie w nauce. Bóg zwyciężył najgorszą z wszystkich chorób — śmierć. Słowa dzwoniły w jego umyśle: „Nigdy nie umrą. Nigdy nie umrą. Nigdy nie umrą”. Zostawił pogrzeb i powtarzał: „nigdy nie umrą, nigdy nie umrą”.
Duchowe nekrologi też bywają przedwczesne i nie mówią całej historii. Bóg podnosi duchowo martwych ludzi do życia cały czas. Przykładasz duchowy stetoskop i prawie nie słychać duchowego bicia serca. Zbyt zajęci.
Na monitorze linia Twojej fali mózgu, jest prawie płaska. Życie duchowe jest czasem poza kręgiem naszego zainteresowania.

Bóle piekła nie przestraszą, a radość nieba nie przyciąga.

Wiadomość Wielkanocy może cudownie brzmieć i ma piękne przesłanie: Chrystus zmartwychwstał, przeżywamy radość i dzielimy się nią, ale!!! Jest też i drugi jej aspekt:
„Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się opamiętali, gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych” (Dz 17.30-3 1)
Ateńczycy drwili z tego, co mówił ap. Paweł o zmartwychwstaniu, ale powiedział filozofom ateńskim, naukowcom, materialistom i racjonalistom, że Bóg wyznaczył dzień rozliczenia, czy ktoś wierzy, czy nie, będzie zdumiony, zaskoczony lub rozczarowany. Rozliczenie nastąpi. Brak wiary, ignorowanie zmartwychwstania niesie dramatyczne konsekwencje i nie dajcie się zwieść twierdzeniom, że Bóg jest miłosierny. Owszem, ale i konsekwentny. Uważaj na Wielkanoc!

„Jestem zmartwychwstaniem i życiem. Ktokolwiek żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze”.
Taki będzie twój nekrolog?
Była młoda dziewczyna, która została sparaliżowana i częściowo straciła wzrok. Pewnego dnia jej doktor przyszedł ją odwiedzić. Szeptem powiedział do rodziny, która była w pokoju: „Ona najlepsze już widziała, biedne dziecko”. Dziewczyna usłyszała, co doktor powiedział i głośno zawołała: „Doktorze moje najlepsze dni są jeszcze przede mną, kiedy zobaczę twarzą w twarz mojego króla”.
W 1899 D. L. Moody, wielki ewangelista, umierał. Jego syn usłyszał, jak wykrzykiwał: „Ziemia cofa się, niebo otwiera się i Bóg przychodzi”.
„Tato śnisz?”
„Nie synu. To nie jest żaden sen, to jest śmierć? To jest błogość. To jest wspaniałe”. Wtedy jego córka zaczęła modlić się o poprawę jego stanu, a ojciec ją zatrzymał mówiąc: „Nie córko nie módl się tak. Bóg przyszedł. To jest dzień mojej koronacji”. „Czekam z niecierpliwością na to” i odszedł.
Zakończę pewnym niezwykłym opowiadaniem nie mojego autorstwa.
W piątek rano zauważyłem młodego człowieka, przystojnego i silnego, idącego ulicami naszego miasta. Ciągnął stary wóz napełniony nowymi ubraniami i pięknym głosem tenora śpiewał pieśń:
„Szmaty, Szmaty! Nowe szmaty w zamian za stare! Biorę twoje zniszczone szmaty! Szmaty” śpiewał.
Myślałem sobie taki mężczyzna mógłby mieć lepszą pracę niż bycie szmaciarzem w ubogiej dzielnicy miasta?
Poszedłem za nim. Wkrótce Gałganiarz zatrzymał się przy kobiecie, która na ganku swego domu szlochała. Podszedł i powiedział: „Daj mi swoją zapłakaną chusteczkę. Dam Ci nową”.
Pociągnął swój wózek dalej, ale zrobił dziwną rzecz: położył jej splamioną chusteczkę na własnej twarzy i wtedy on zaczął płakać, szlochać tak boleśnie, jak ona to robiła. Kobieta pozostała bez płaczu. „To jest cud”, pomyślałem. Poszedłem dalej za nim.
„Szmaty! Szmaty! Nowe za stare”, ponownie zaśpiewał. W chwilę później spotkał dziewczynę z dzieckiem z zakrwawioną głową owiniętą bandażem. Krew przesączała się na policzek. Teraz Gałganiarz spojrzał na dziecko z litością i wyjął nową czapeczkę dla dziecka mówiąc, „daj mi ten wstrętny bandaż”. Wziął bandaż i zawiązał na własnej głowie. A spod niego popłynęła strużka krwi Gałganiarza.
„Szmaty! Stare szmaty!” wołał szlochający i krwawiący Gałganiarz.
„Czy idziesz do pracy?” spytał człowieka, który oparł się o telefoniczną budkę. Człowiek potrząsnął przecząco głową. „Czy masz pracę?”
„Czy Ty jesteś niepoważny”, pokazał pusty rękaw swojej kurtki. Nie miał ręki.
„Daj mi Twoją kurtkę i dam Ci nową”.
Człowiek zdjął kurtkę, a Gałganiarz podał mu nową. Zadrżałem, ponieważ ręka Gałganiarza pozostała w rękawie i kiedy jednoręki założył ją, miał dwie ręce, ale Gałganiarz miał tylko jedną. „Idź do pracy”, powiedział.
Teraz spotkał człowieka śpiącego na ulicy pod starym brudnym kocem i zamienił mu na nowy, czysty i ciepły.
Dokąd szedł? Przyszedł do wzgórza pełnego śmieci, oczyścił kawałek przestrzeni i zmęczony się położył. Oparł głowę na chusteczce i kurtce, przykrył się starym kocem i umarł.
Och, jak byłem zasmucony. Jak to, nie ma żadnej nadziei? Tak niezwykły człowiek?
Siedziałem we wraku samochodu i ze smutku zasnąłem na długo; piątek i sobotę i niedzielę. W niedzielę rano zostałem zbudzony. Stał Gałganiarz, składając koc, z blizną na czole, ale żywy, zdrowy, mający obie ręce! Nie było żadnego smutku ani starych szmat, wszystkie, które zebrał, świeciły czystością.
Wtedy zdjąłem moje ubranie i powiedziałem: „Ubierz mnie”.
On ubrał mnie. Mój Pan dał mi nowe szaty i jestem cudem obok Niego — Chrystusa!

Nekrolog o Jezusie Chrystusie był niewłaściwy.

Prawda Chrystusa jest silniejsza niż nasze łzy, Duch Chrystusa jest silniejszy niż nasz smutek, Bóg jest silniejszy niż nasz smutek, Wielkanoc jest silniejsza niż Wielki Piątek, życie jest silniejsze niż śmierć, życie wieczne jest silniejsze niż wieczna śmierć.

Chcę powiedzieć w moją Wielkanoc, że mój Pan żyje i ja będę żył na wieki. Chrystus zmartwychwstał Alleluja!!!

Kwiecień 2010

Werset Dnia

A pokój Boży niech rządzi w waszych sercach, do którego też jesteście powołani w jednym ciele. Bądźcie też wdzięczni.

NAJNOWSZE WPISY

  • CZERWIEC
  • MAJ
NASZA UFNOŚĆ

Autor

Pastor Senior
Zdzisław Józefowicz

Subskrybuj

Powiązane Posty

Szczęśliwego Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku

 „Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).   Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.   Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności....

czytaj dalej
Boża matematyka

Boża matematyka

„Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy zyskali mądre serce” (Ps 90,12).   Jest naszym przywilejem żegnać Stary Rok i oczekiwać Nowego. Zawsze w takiej chwili przebiegamy myślami przez dni, tygodnie, miesiące, które minęły, by uświadomić sobie, jak wiele Bóg darował nam...

czytaj dalej
NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (Jan 1.14). Świąteczny czas jest jak pójście do ulubionej restauracji i konsumpcji przy szwedzkim stole. Wybieramy z każdej potrawy...

czytaj dalej