„Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).
Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.
Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności. Nieobecność problemów, unikanie odpowiedzialności. Jakieś extra wynagrodzenie.
Dlaczego Bóg pozwolił nam doczekać Nowego Roku? Nasze życie jest wypełnione zakończeniami i początkami. Tak się umówiono. Jest wiele różnych nie tylko kalendarzowych podsumowań roku: rok budżetowy, szkolny, kościelny i wypadają one w zupełnie innym czasie.
Zakończenia i początki układają się teleskopowo.
Czasami zakończenia i początki oznaczają jasne granice, a czasem się zacierają, są niewyraźne.
„Szczęśliwego Nowego Roku”.
Jaki szczęśliwy rok? Wiele zdarzyło się i nie koniecznie najlepszych rzeczy. Spoglądamy wstecz i myślimy: kto to wszystko na nas sprowadził, co miało miejsce w mijającym roku? Przecież życzyliśmy sobie szczęśliwego Nowego Roku. Kto jest autorem? Diabeł, przypadek, los, a może….? Tak, suwerenny Bóg.

„Liczyliście na wiele, lecz oto jest mało! Ja rozproszyłem wszystko, co przynieśliście do domu. A wiecie dlaczego? − wyrocznia Pana Zastępów…” (Agg 1,9).
Pan Bóg wie jak zajmować się ludźmi. Bóg ma błogosławieństwa, ale rozumiane w Jego sposób. Ufam, że zaczynamy z Bogiem, kontynuujemy i kończymy każdy rok. Możemy mieć społeczność z Nim i jesteśmy błogosławieni przez Niego każdego dnia, aż do spotkania twarzą w twarz.
Pewien tygodnik opublikował prowokujący list czytelnika:
„Szanowny Redaktorze,
wydaje się, że kaznodzieje poświęcają wiele czasu na przygotowanie kazań i sądzą, że są bardzo ważne i wartościowe. Biorę udział regularnie w nabożeństwach przez trzydzieści lat i prawdopodobnie usłyszałem 3,000 z nich. Ku mojej konsternacji, odkryłem, że nie pamiętam tak naprawdę nawet jednego. Zastanawiam się, czy czas kaznodziei nie mógłby być korzystniej wykorzystany na coś innego?
W redakcji trwała burza mózgów redaktorskich, by w końcu ukazała się następująca odpowiedź:
Szanowny Panie,
Jestem już trzydzieści lat po ślubie. W tym czasie zjadłem 32,850 posiłków – głównie gotowanych przez moją żonę. Nagle odkryłem, że nie pamiętam menu pojedynczego posiłku. A jednak … mam niezwykłe wrażenie, że bez nich umarłbym z głodu dawno temu”.
Błogosławionego Szczęśliwego Nowego Roku.




