Motto czy epitafium?

Pastor Senior Zdzisław Józefowicz
31 października 2020
Prosto z Biblii

„Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii”.

„Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy” (2 Tym 2,8.15).

„Lecz o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuję do niego wagi, bylebym tylko dokonał biegu mego i służby, którą przyjąłem od Pana Jezusa, żeby składać świadectwo o ewangelii łaski Bożej” (Dz 20,24).

Paweł nigdy nie rozczulał się nad sobą, nie siadał kiwając się i biadoląc. Tę maksymę życiową Paweł realizował niezależnie czy były sprzyjające warunki, czy też przeszkody. Nigdy jej się nie sprzeniewierzył. Dla tej Ewangelii Jezusa Chrystusa zrezygnował z wielu spraw, to dla niej stał się niewolnikiem.
Źle świadczy o chrześcijaninie jego małostkowe podejście do życia.
Na jednym z kursów młodzieżowych, Kościół otrzymał niepokornego konwertytę i zakładnika Ewangelii. Jeszcze się uczę, ale Bóg postawił przede mną cel, który staram się od wielu lat realizować.
Dobrze jest, gdy jakiś werset stanie się mottem naszego życia, a nie epitafium, bo to określi cel, dla którego warto żyć. Chrześcijaństwo nie jest wtedy nudnym wykonaniem jakichś religijnych nakazów, ale radosnym zdążaniem do celu.
Motto inspiruje żywych, doprowadza do zmian, epitafium budzi wspomnienia, ale już nie zmienia.
Niektórzy szybko się zniechęcają, bo nie mają motywacji, ich celem jest ogólne chrześcijańskie dobre życie. Jeśli siejemy ogólne chrześcijańskie życie, to i zbierasz ogólnie takie sobie życie. Musimy mieć motywację tak, jak zakochany młodzieniec, gotowy wdrapać się na szklaną górę po gwiazdkę z nieba dla wybranki serca. Jesteśmy oblubienicą, która jeszcze nie jest na weselu, a więc zdobądźmy to, co wydaje się nieosiągalne pod wpływem motta płynącego z Biblii.
„Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy” (2 Tym 2,15).
W tym tekście możemy wyróżnić pewien schemat prowadzący do podkreślenia istoty chrześcijańskiego życia. Jak stać się takim pracownikiem? Kluczem jest trwanie w Bożym Słowie. Studiowanie, czytanie, rozważanie, stałe karmienie się nim. Bóg powiedział Izraelitom, że obowiązkiem króla, gdy go sobie wybiorą będzie czytanie Bożego Słowa – permanentne.
„A gdy zasiądzie na swoim królewskim tronie, niech sporządzi sobie na zwoju odpis tego Prawa od kapłanów, Lewitów i będzie go miał u siebie, i będzie go czytał przez wszystkie dni swojego życia, aby nauczyć się bojaźni Pańskiej, przestrzegania wszystkich słów tego Prawa i spełniania tych wszystkich przepisów” (5 Mojż 17,18-19).
Wypróbowany pracownik rodzi się w oparciu o wypróbowane Boże Słowo. Dla współczesnych pracodawców najlepszy pracownik to taki, który dużo pracuje, nie stawia żądań i jest dyspozycyjny przez 24 godziny.
Paweł dał dobrą radę w formie pewnego motta Tymoteuszowi opartego na zdrowych zasadach, studiowania Słowa Bożego.
O Johnie Wesleyu mówi się, że był człowiekiem jednej księgi, to dobre motto dla życia chrześcijańskiego. Nie sądzę, by można uznać czyjeś życie za udane, jeśli opierałoby się na wielkiej improwizacji. Wątpliwej jakości to chrześcijanie, którzy zaczynają każdy dzień stwierdzeniem: „no zobaczymy, co Bóg da”. Prawdopodobnie niewiele da a sporo rozczarowań.
Trudno sobie wyobrazić osobę aktywną życiowo bez terminarza dlatego mały notes zwany elegancko organizerem zrobił w ostatnich latach karierę.
Ewangelikalne chrześcijaństwo ma w swym poselstwie punkt zwrotny, od którego wszystko się zaczyna liczyć w nowy sposób. Zalecenie: „staraj się usilnie” oznacza, miej jakiś plan, nie improwizuj. Autor listu do Hebrajczyków powiada:
„…biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami…” (Hbr 12,1).
Żaden bieg nie kończy się na starcie. Celem jest meta i ta musi być bardzo wyraźna, a między tym jest bieg. Biegacz patrzy na cel. Nic i nikt nie może odwracać uwagi od celu, którym jest wieczność i oczekujący Bóg. Należy patrzeć na cel i drogę, a nie na pobocze.
„Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi” (Hbr 2,1).
Chrześcijanin nie musi jednak błąkać się po bezdrożach, ale może iść solidną drogą. Mamy miejsce do zrealizowania biegu, nasze życie i jest meta z nagrodą, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny.
Nienaganny
Paweł powiada o sobie (Dz 20,18-20):
„Wy wiecie od pierwszego dnia, gdy stanąłem w Azji, jak byłem przez cały czas z wami, i jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które na mnie przychodziły z powodu zasadzek Żydów, jak nie uchylałem się od zwiastowania wam wszystkiego, co pożyteczne, od nauczania was publicznie i po domach”.
Usługa w tej dziedzinie jest trudna. Przecież nie chodzi o to, by tylko pogrozić palcem, postawić do kąta i powiedzieć: – „no Jasiu, Franiu, Małgosiu popraw się, bo…, bozia się obrazi”. Czasem niektórzy tak infantylnie Boga traktują.
Napominanie musi mieć również barwę zachęty, mobilizacji. Przecież stać Cię na to, by odpowiedzieć Bogu na Jego zaproszenie do innego życia. Stać Cię na wyznanie i przyznanie się, kim jesteś, że potrzebujesz zmiany.
Pewien jestem
Paweł powiedział o sobie:
„…wiem, komu zawierzyłem, i pewien jestem tego, że On mocen jest zachować to, co mi powierzono, do owego dnia” (2 Tym 1,12).
Nasze przekonania określają styl naszego życia. Można podziwiać tych, którzy jasno określają się po jakiejś stronie. Przekonanie nie znaczy, że nigdy nie będziesz miał trudności lub psychicznych dołków, ale to określi, jak odpowiadasz na nie. Twoje przekonanie i wiara zdecydują, przegrasz czy zwyciężysz. Coraz więcej chrześcijan jest w punkcie załamania. Słyszę: „nie potrafię sobie poradzić, to jest zupełnie beznadziejne”. Chrześcijanie też mają problemy w małżeństwie, nie radzą sobie z presją życia, potykają się i upadają, są przygnębieni. Dobrzy uczciwi chrześcijanie. Ich świat nie jest tak idealny. Złamane serca, kryzysy, samotność, strach i depresja.
Słyszą płytkie, „zwiastowanie trocin”, że należy ci się natychmiastowe rozwiązanie. Z Biblii masz odcinać kupony na dobra życiowe, a doświadczenia to diabelskie zniewolenie.
Tak, Bóg jest dobry, ale i na najświętszych spada doświadczenie jak na Joba. Co można powiedzieć kobiecie, której mąż jest jak głaz, co mężowi, jeśli jego żona myśli tylko o sobie? Modlą się, poszczą, ale nie wszystkie małżeństwa zostają uzdrowione przez dobre intencje. Czasami wszyscy myślimy o poddaniu się. Szatan szepce: „nic nie skutkuje, wiara w Boga nie daje rezultatów. Mijają tygodnie, może lata i ciągle jesteś w tym samym miejscu. Skończ z tym, poddaj się!”.
Siostro, bracie wiedz, że wielcy mężowie i niewiasty Boże stawiali czoła tym samym problemom, ale nie poddali się, bo wiedzieli, komu uwierzyli.
Nie jest ważne, co stanie się ze mną, ale co zdarzy się we mnie.
Jeśli nie masz przekonań, nie jesteś pewny, to łatwo możesz zostać przekonany do rzeczy, które nie koniecznie będą dobre. Nie angażując się, nie masz wpływu, nie jesteś przekonujący.
„Wzoruj się na zdrowej nauce, którą usłyszałeś ode mnie, żyjąc w wierze i w miłości, która jest w Chrystusie Jezusie” (2 Tym 1,13).
Przekonania stanowią wzór naszego życia. Jeśli są wątłe, takie będzie nasze życie. Nie osadzone w Bogu może skończyć się tym, że idziesz od kryzysu do kryzysu. Jeśli zbudujesz na Bogu swoją pewność, będziesz oglądać błogosławieństwo.
Wybory, które robisz, określają twoje przekonania.
Obojętnie co zdarzy się w życiu, potrzebujesz mieć przekonania o twojej wierze, twoim małżeństwie i nawet kościele, do którego należysz. Im dłużej idę za Chrystusem, tym lepiej widzę, że nie ma „łatwych rozwiązań na wszystko”, ale jedno wiem, Bóg naprawdę mnie kocha! On nie zajmuje się potępianiem swoich dzieci bez względu na to, czy odnoszą porażki, czy nie. On przychodzi nawet wtedy, gdy uderzysz w „koryto”.
Trzymaj się Boga
„Nikt z tych mężów, z tego złego pokolenia nie ujrzy ziemi dobrej, którą przysiągłem dać waszym ojcom oprócz Kaleba syna Jefunnego. On jeden ujrzy ją i jemu oraz jego synom dam tę ziemię, po której chodził, dlatego że stale trzymał się Pana” (5 Mojż 1,35-36).
Dla chrześcijanina podstawą jest trzymanie się Bożego Słowa, ono daje zachętę, ale też przypomina gdzie mamy słabe punkty, które muszą być wyeliminowane. Wszystko mi wolno, ale bywa, że rezygnuję z mojej wolności wyboru, bo mógłbym nie osiągnąć celu.
Jezus w Kazaniu na Górze przypomina, jak można się rozminąć z Królestwem Bożym, mówiąc: uważajcie jak się modlicie, uważajcie jak pościcie, uważajcie jak mówicie, jak dajecie itd. Jak można czekać na duchowe rzeczy ze znamionami Ducha Św., a wykonywać własną wolę przykrywając ją „nadduchowością”. Gdy chrześcijanie biegają za przejawami duchowości pompowanymi na siłę, to tak naprawdę, o czym myślą? – O SOBIE. Myślą o tym by im było duchowo dobrze, by trochę być podnieconym, przeżyć duchowy dreszczyk. Tymczasem na ulicy przetacza się zmarnowane życie.
Nie mamy uciekać, by nam było dobrze, ale „jesteśmy światłością i solą”. To nie nam ma być dobrze, ale straconym w diabelskim tempie życia ludziom. Wyobraź sobie, będzie dzień, kiedy staniesz przed Bogiem i powita cię tłum zbawionych straceńców, wtedy zrozumiesz, że było warto być światłością i solą. Być może spotkasz człowieka, któremu świadczyłeś na ulicy, może szefa, któremu zdawało ci się, że mówisz bezskutecznie o Bogu, może tę zagubioną kobietę, której życie było piekłem, młodego człowieka, którego satanizm wziął w swoje szpony, ale mówiłeś im o Bogu. Oto spotkasz ludzi, którzy powiedzą, to jest ten, który wskazał mi Chrystusa. Co naprawdę będzie tam się liczyć? Ile zaliczyłeś dobrych konferencji, na których było ci dobrze, co widziałeś, w czym brałeś udział, ile widziałeś cudów? Jesteśmy wygrani, nawet gdy na ulicach czyha śmierć. Gdy zawiodą banki i giełdy papierów wartościowych, jesteśmy wygrani.
120. tysięczna metropolia ginęła w grzechu, a Bóg miał jednego i to niepokornego sługę Jonasza, by uratować miasto Niniwę i uratował. Boga nie interesowało czy Jonaszowi jest dobrze, czy nie, czy mu się to podoba, czy nie. Jego interesowali ginący ludzie. Spotkasz kiedyś Jonasza i on ci powie, warto było.
Diabeł nie chce by ludzie byli zbawieni, uratowani, napełnieni Duchem Św., dlatego da im zajęcie oblatywania duchowych miejsc, a twoje „Jeruzalem”, „Niniwa”? Pamiętajmy, wszystko się zmieni, nie mamy wiele czasu. Czego potrzebujemy zatem? Odkupionych, napełnionych mocą Bożą ludzi gotowych nieść Ewangelię, zwiastować ją straconemu światu, naszym zborom, naszym dzieciom.

Potrzebujemy autorytetów.

Dzieci wierzących nie idą w ślady rodziców, prowadzą życie bez Boga, wiążą się w nieformalne związki i nie mówcie mi, że to jest w porządku. Grzech jest grzechem. Czy wiesz, gdzie jest twoje miejsce i jakie masz zadanie? Nie myślę o tym, by odpowiedź była chrześcijańskim truizmem. Są tacy uduchowieni ludzie, którzy na każdy problem mają gotową receptę: „będę się modlił”, a tak naprawdę palcem w bucie nie kiwną, by praktyka zderzyła się z ich duchowością. Paweł powiada, ja nie wymachuję moimi duchowymi pięściami na oślep. Do mety biegnę niewystrzelony z duchowej armaty, ale intensywnie duchowo trenuję, ćwiczę, trwam. Co jest naprawdę ważne?
Bądź konsekwentny
„A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu” (1 Kor 15,58).
Dziękuję Bogu za przykład Mojżesza, że nie dał się przestraszyć Faraonowi. Daniela, że nie przestraszył się Nebukadnesara. Przyjdzie dzień, kiedy wszystko przestanie mieć znaczenie, czy to było najpiękniejsze, czy najobskurniejsze miasto, czy było stolicą, czy prowincją, a pozostanie człowiek i jego życie z Bogiem lub bez Boga.

Do pewnego miasta przyjechał misjonarz, był to jego siedemnasty rok pracy misyjnej. W nowym miejscu zorganizowano przeciw niemu wiele działań opozycyjnych. Wiedział, że może skończyć się źle. Mimo wszystko jego praca przynosiła efekty, jeden z liderów opozycji został pozyskany dla Chrystusa. Rozsądek dyktował ucieczkę. Przecież w innym miejscu może głosić ewangelię. Przez moment rozczulił się nad sobą, wspominając, czego doświadczył wcześniej, jak bardzo to bolało, jak długo trwał ból i jak wolno zranienia się zabliźniały. Nie chciał już przez to przechodzić. Chyba wyjedzie. Gdy tak rozmyślał, w nocy przemówił do niego Jezus i powiedział, żeby się nie bał. Ludzie będą próbowali go atakować, ale nie zrobią mu krzywdy. W mieście było jeszcze wielu ludzi, którzy mieli odpowiedzieć na ewangelię. Następnego dnia rano obudził się odświeżony i zachęcony widzeniem. Sprawy potoczyły się tak, jak zapowiedział Jezus. Prześladowania nasiliły się, ale jemu nic się nie stało. W ciągu następnych osiemnastu miesięcy dzięki jego służbie nawróciło się wiele osób. Gdyby nie widzenie odjechałby albo niepotrzebnie martwił się o swoje bezpieczeństwo. Dużo wcześniej nauczył się, żeby ufać Bogu. Nauczył się polegać na Bożym głosie, nie tylko tym pochodzącym z Biblii, ale także odzywającym się w snach, widzeniach, w ludzkim duchu.
Może już wiecie, kim jest ten weteran. Historia zapisana jest w Dziejach Apostolskich 18 rozdział, a był to apostoł Paweł w Koryncie.
Fascynuje mnie normalne chrześcijaństwo, nie nadęte, nierealne, wyimaginowane. Nie ma żadnego powodu, by wątpić, że to, co dotyczyło pierwszych chrześcijan, nie dotyczy nas. Boży program dla człowieka nadal obowiązuje i jest skuteczny. Czytałem, że do jego realizacji potrzebna jest wiara – wielkości ziarna gorczycy.
Pomyślmy siostry i bracia, jaki tekst Bożego Słowa mógłby być waszym mottem życiowym, które będzie sprawiać wam radość i nadawać sens życiu lub będzie pięknym epitafium, które każe ludziom zatrzymać się i powiedzieć, to już martwe wspomnienie.

„Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy”.

luty 2015

Werset Dnia

A pokój Boży niech rządzi w waszych sercach, do którego też jesteście powołani w jednym ciele. Bądźcie też wdzięczni.

NAJNOWSZE WPISY

  • CZERWIEC
  • MAJ
NASZA UFNOŚĆ

Autor

Pastor Senior
Zdzisław Józefowicz

Subskrybuj

Powiązane Posty

Szczęśliwego Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku

 „Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).   Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.   Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności....

czytaj dalej
Boża matematyka

Boża matematyka

„Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy zyskali mądre serce” (Ps 90,12).   Jest naszym przywilejem żegnać Stary Rok i oczekiwać Nowego. Zawsze w takiej chwili przebiegamy myślami przez dni, tygodnie, miesiące, które minęły, by uświadomić sobie, jak wiele Bóg darował nam...

czytaj dalej
NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (Jan 1.14). Świąteczny czas jest jak pójście do ulubionej restauracji i konsumpcji przy szwedzkim stole. Wybieramy z każdej potrawy...

czytaj dalej