Krzyż – głupstwo czy moc Boża?

Pastor Senior Zdzisław Józefowicz
17 listopada 2021
Prosto z Biblii

„Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą” (1 Kor 1,18).

W naszej kulturze symbol krzyża spotykamy codziennie, na wieżach kościelnych, cmentarzach, przy drogach, w domach. Krzyż stał się inspiracją dla wielu poetów, malarzy, kompozytorów. Dla niektórych to tylko symbol szubienicy, miejsce kaźni, chcą go odrzucić, nie widzieć.

Krzyż jest obecny i charakterystyczny w chrześcijaństwie, jest jego znakiem i symbolem. Krzyż, który był zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, który traktowano jako coś bezsensownego, pojawił się zdumionym ludziom jako znak zbawienia. Kultura jest przesiąknięta tym wydarzeniem. Wielu, a może bardzo wielu ludzi wobec tego wydarzenia nie przeszło obojętnie. Spotykając ciągle krzyż w różnych okolicznościach, można by sądzić, że mamy do czynienia ze społeczeństwem niezwykle wierzącym, zmienionym przez krzyż, mamy jednak do czynieni z religijnym. Codzienność jest bardziej szara, brutalna, a mniej święta. Ci sami ludzie klękający, pochylający głowy przed krzyżem są brutalni, nieuczciwi, kłamią, bluźnią, zabijają, kradną, żyją niemoralnie.

Znak krzyża stał się oznaką godności. Wręcza się go ludziom za zasługi i osiągnięcia. Stał się znakiem bezinteresowności, dlatego organizacje spieszące z pomocą przyjęły krzyż jako swój znak (Czerwony Krzyż, Niebieski Krzyż).

Nasze środowisko akceptuje krzyż bez krucyfiksu i bez szczególnego akcentowania kultowego. Pierwsi chrześcijanie – choć akceptowali krzyż – nie kwapili się do uczynienia go swoim symbolem, woleli znak ryby. Jest faktem, że szubienica będąca symbolem haniebnej śmierci stała się znakiem rozpoznawczym chrześcijan. Biorąc pod uwagę ten historyczny kontekst krzyża, nie może dziwić, że mowa o krzyżu jak to czynili już pierwsi chrześcijanie, bulwersowała, wydawała się głupstwem, a dla wielu nic nieznaczącą śmiercią jakiegoś skazańca.

Mimo że jakaś wyodrębniająca się społeczność ma prawo do umownych znaków tożsamości, nawet takich jak krzyż, to musimy stwierdzić, że krzyż nie jest tylko znakiem umownym, źródłem tego znaku jest rzeczywista szubienica, do której przybito Syna Bożego, na której dokonało się odkupienie nas wszystkich. Jest zatem czymś oczywistym, że ci, którzy uwierzyli w Syna Bożego, mają prawo do tego znaku i że jest on dla nich nie tylko znakiem rozpoznawczym.

Dla ewangelikalnego chrześcijaństwa krzyż jest wielkim kazaniem Bożej miłości do człowieka.

„Albowiem mowa o krzyżu (…) dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą” (1 Kor 1,18).

Krzyż i jego symbol nie jest mocą, lecz „mowa o krzyżu”. Nie wyróżnia chrześcijanina od niechrześcijanina gest, znak czy noszenie symbolu krzyża, ale żywa, osobista wiara w zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Dlatego nie upatrujemy w gestach liturgicznych mocy uświęcającej np. żegnanie się. Jezus został zdjęty z krzyża, pochowany w grobie, a dnia trzeciego zmartwychwstał. Krzyż bez krucyfiksu jest symbolem takiej właśnie wiary w żyjącego Chrystusa.

Mowa o krzyżu może być dla niektórych i dziś głupstwem i zgorszeniem, jeśli znaku krzyża używać się będzie przeciwko komukolwiek. Niestety najbardziej spektakularnym wydarzeniem, w którym podniesiono krzyż przeciwko innym ludziom, były wyprawy krzyżowe, gdy ogniem i mieczem nawracano. Nie ma chyba zbrodni, jakich pod znakiem krzyża w burzliwych dziejach świata nie popełniono.

Jeśli zatem krzyż Chrystusa jest znakiem rozpoznawczym chrześcijan, to starannie zważajmy na to, aby nie był on znakiem naszego oddzielania się od innych (o. J Salij). Byśmy nie usłyszeli: „Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu” (Rzym 2,24).

Mowa o krzyżu uświadamia człowiekowi jego tragiczną sytuację, przekonuje, że jest grzesznikiem potrzebującym usprawiedliwienia. Nic dziwnego, że jest niezrozumiała lub wzburza. Ap. Paweł kiedyś wzburzał się na wieść o ukrzyżowanym Chrystusie: „Ja sam również uważałem, że należy wszelkimi sposobami występować przeciwko imieniu Jezusa Nazareńskiego” (Dz 26,9).

Poselstwo ap. Pawła nie było „doktryną o krzyżu” budzącą ciekawość, ale poselstwem poruszającym serca: „Szalejesz Pawle wielka uczoność przywodzi cię do szaleństwa” (Dz 26,24).

Przekonanie to pozwoliło sformułować jego własne kredo: „Co do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata” (Gal 6,14).

Mowa o ukrzyżowanym Chrystusie jest niezrozumiałą. Wielu ludzi gra komedię życia do końca, dla nich ukrzyżowany Chrystus to głupstwo, historyjka z happy endem, ale niestety nie dla nich.

Krzyż jest symbolem śmierci. Jego zadaniem jest spowodować nagły, gwałtowny koniec „starego Adama”. Krzyż nie dopuszczał do żadnych kompromisów, niczego nie modyfikował, niczego nie oszczędzał – uśmiercał. Nie próbował być w dobrych stosunkach ze swoją ofiarą. My często chcielibyśmy dopasować Boga do swoich potrzeb i sposobu myślenia. Jeśli nawet oburzenie będzie wzrastać przeciw temu skandalowi, bo „…przeklęty każdy, który zawisł na drzewie…” (Gal 3,13), będziemy głosić Chrystusa ukrzyżowanego. Dlaczego? Bo mowa o krzyżu jest mocą Bożą.

Kiedy ludzie zrobili z niego przedmiot dekoracyjny, symbol, zaczęli wieszać na szyjach jako ozdobę i kreślić przed sobą jego znak jako magiczną ochronę przed złem, stał się fetyszem. Jako taki jest dzisiaj czczony przez miliony tych, którzy niewiele wiedzą o jego mocy.

„Niestety wielu używa krzyża jako nowej łaty do starego sukna. Dowodzimy bankructwa wewnętrznego człowieka i dlatego zadowala go symbol” (A.W.Tozer).

Jeśli krzyż nie jest głupstwem to czym?

Ap. Paweł i jego poselstwo stało się krokiem do pokuty. Zwiastowanie sprawiło, że ludzie wyznawali swoje grzechy Bogu. Było to wielkie moralne zwycięstwo chrześcijaństwa.

Krzyż na Golgocie stał się symbolem życia i zbawienia dla wielu grzeszników.

„On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was” (1 Ptr 2,24).

Nadal brzmi to, jak głupstwo, bo gdy oferujemy Jezusa temu światu, często jest rozczarowany. Tylko tyle? Po ludzku głupstwo. Tak i tylko tyle.

Prawdziwe chrześcijaństwo nie domaga się władzy i autorytetu, ale chce dać zmęczonym grzechem ludziom samego Chrystusa. Nie głosimy „doktryny o Krzyżu”, nie głosimy mądrości, co byłoby logiczne, skoro krzyż jest głupstwem dla ginących. Mowa o krzyżu jest czymś innym niż doktryna o krzyżu, w której tkwi niebezpieczeństwo pozbawienia mocy Krzyża, a uczynienia Go nową mądrością.

Krzyż jest krzykiem o życiu wiecznym.

Krzyż uświadamia nam, jak jesteśmy grzeszni, winni, potrzebujący usprawiedliwienia. Zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą. Chrystus nie powiedział, przepraszam, ale zagalopowałem się w moich obietnicach i nie mogę ich zrealizować, nie przewidziałem kryzysów, w jakich będziecie żyć. Nie jestem w stanie wam pomóc. Nie!!!

„A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,18-20).

Krzyż jest centrum historii i centrum Bożego planu Zbawienia.

„Ratuj samego siebie i zstąp z krzyża!” To jest bez przerwy ta sama przynęta, przy pomocy której diabeł stara się odwieść nas od drogi krzyża; jest to wyzwanie, którym bez przerwy wymachuje nam przed twarzą. To jest głupstwo.

„Krzyż doprowadza człowieka do bankructwa i przez to przygotowuje miejsce dla Boga” (G. Steinberger).

Stary a nowy krzyż.

Bez wielkich zapowiedzi i niepostrzeżenie do kręgów ewangelicznych wszedł w naszych czasach „nowy krzyż”. Jest podobny do starego, lecz się różni. Podobieństwa są powierzchowne, różnice – fundamentalne.

Stary krzyż nie miał nic wspólnego ze światem.

Nowy krzyż nie przeciwstawia się grzesznikowi. Jest to raczej przyjaźnie nastawiony kumpel i jeśli rozumieć go właściwie, to jest on źródłem oceanów dobrej, czystej uciechy i niewinnych przyjemności. Pozwala Staremu Adamowi żyć bez przeszkód dla swoich własnych przyjemności. Stary Adam ma mieć przyjemność nie koniecznie Bóg.

Nowy krzyż nie zwiastuje kontrastów, lecz podobieństwa.

Wiara w Chrystusa nie przebiega równolegle do świata, lecz przecina go.

Przychodząc do Chrystusa, nie podnosimy swojego starego życia na wyższy poziom, lecz pozbywamy się go na krzyżu. Ziarno pszenicy musi wpaść w glebę i umrzeć. Bóg oferuje nowe życie, a nie poprawione stare, wyremontowane. Życie, które On oferuje, to życie powstające ze śmierci. Ono znajduje się zawsze po tamtej, przeciwnej stronie krzyża. Ktokolwiek chce je posiąść, musi poddać się egzekucji. Musi zaprzeć się samego siebie i przyjąć sprawiedliwy Boży wyrok:

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym 6,23).

„Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną” (Mt 16,24).

Mowa o „starym krzyżu” sprawia, że oglądamy starą zbawiającą moc (A.W.Tozer).

Chrześcijaństwo, z którego chciano by usunąć krzyż, byłoby pozbawione siły i nazwy.

„Słowa o Krzyżu” nie są dodatkiem do zmartwychwstania, ale centrum.

marzec 2007

Werset Dnia

Przystąpmy więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej chwili.

NAJNOWSZE WPISY

  • CZERWIEC
  • MAJ
NASZA UFNOŚĆ

Autor

Pastor Senior
Zdzisław Józefowicz

Subskrybuj

Powiązane Posty

Szczęśliwego Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku

 „Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).   Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.   Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności....

czytaj dalej
Boża matematyka

Boża matematyka

„Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy zyskali mądre serce” (Ps 90,12).   Jest naszym przywilejem żegnać Stary Rok i oczekiwać Nowego. Zawsze w takiej chwili przebiegamy myślami przez dni, tygodnie, miesiące, które minęły, by uświadomić sobie, jak wiele Bóg darował nam...

czytaj dalej
NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (Jan 1.14). Świąteczny czas jest jak pójście do ulubionej restauracji i konsumpcji przy szwedzkim stole. Wybieramy z każdej potrawy...

czytaj dalej