Więcej niż taśma klejąca

Więcej niż taśma klejąca

Dlatego, bracia moi, ukochani, bądźcie stali, niewzruszeni, wciąż tryskający poświęceniem w dziele Pana, pewni, że wasz trud nie jest daremny w Panu” (1 Kor 15,58).

Początek roku jest czasem podejmowania różnych zobowiązań, postanowień. Przygnębiająca bywa realizacja podjętych zobowiązań. Postanowienia zawierają pomysły, które mają sprawić, że będziemy wyglądać lepiej, żyć dłużej, mieć więcej i będziemy mieć lepszą relację z innymi. Jednak zwykle służą one tylko generowaniu poczucia, że coś postanowiliśmy. Postanowienia okazują się tylko doraźnie sklejającą problem srebrną taśmą.

  Jest wiele usterek, które cudowna srebrna taśma klejąca może naprawić! Doraźnie tak. Jest jednak mały problem, po pewnym czasie taśma zaczyna się odklejać, luzować. Nieszczelna rura zaczyna ponownie przeciekać, zaklejony materac dmuchany zaczyna przepuszczać powietrze, a złamany trzonek młotka ponownie jest złamany.

  Taśma była tylko szybkim i tymczasowym rozwiązaniem! Ludzie zawsze szukają szybkich rozwiązań. Nasze rozwiązania trwają tak długo, jak długo trzyma taśma klejąca.

Są ludzie, którzy żyją życiem sklejonym taśmą klejącą!

  Ap. Paweł rzuca nam wyzwanie, abyśmy byli stali, niewzruszeni. Nie prosi nas, abyśmy zmienili rzeczy, które już robimy dobrze! Dlaczego? Ponieważ usterki wymagają czegoś więcej niż taśmy klejącej! Wymagają stabilności, pracy nad problemem, poświęcenia, uwagi.

  Ludzie, których życie trzyma się na taśmie klejącej, zwykle mają nadzieję na trwałe rozwiązanie!

Bóg nie jest Bogiem jednorazowego użytku.

  Wielu ludzi nie wie, dokąd zmierza, nie mają celu. Po prostu wędrują przez życie, oczekując, że wszystko jakoś się ułoży, pójdzie dobrze, że taśma klejąca prowizorycznego życia – wytrzyma wystarczająco długo – do wieczności.

  Potrzebujemy weryfikacji. Musimy oprzeć się na czymś trwalszym niż owa taśma klejąca. Jest to takie ważne dlatego, że każda błędna decyzja ma wpływ na nasze życie.

  Prawie niemożliwe wydaje się w dzisiejszych czasach, znalezienie czegokolwiek, co będzie trwałe? Kluczem jest słowo „prawie”. Dziś właściwie żadna dziedzina życia nie wykazuje stabilności. Wszystko jest niepewne i wszystko możliwe. Ludzie żyją w lęku, boją się dnia następnego, bo nie są pewni, co on przyniesie. Zatruci jesteśmy pesymizmem, bo słyszymy wiele niepokojących informacji. Zwłaszcza teraz, gdy bombardowani jesteśmy różnymi informacjami na temat inflacji, cen gazu, benzyny, żywności.

  Musimy mieć odskocznię, czas na przemyślenia, byśmy byli bardziej gorliwi. Dlaczego? Bo czasy są złe.

  Nie można zatrzymać się, zaparkować lub powiedzieć: „ja wysiadam”. Nie na tej drodze. Na niej obowiązuje ruch jednostajny: 365 dni, 24 godziny na dobę, 60 minut na godzinę, 60 sekund na minutę.

  Jedyną rzeczą do zrobienia jest wprowadzenie trwałej naprawy w swoje życie, by czuć się pewniej! Zbyt często wyznaczamy sobie łatwe cele, linię wzdłuż brzegu, traktując linię brzegu jako linię końca. Każdy jednak musi przejść swój Jordan na drugi brzeg.

Potrzebujemy czegoś więcej niż taśmy klejącej.

Z tego powodu my, otoczeni tak wielką rzeszą świadków, odrzućmy wszelkie przeszkody oraz krępujący nas grzech i biegnijmy wytrwale w wyznaczonym nam wyścigu. Utkwijmy wzrok w Jezusie, w Tym, który wzbudza i doskonali wiarę, i który ze względu na czekającą Go radość wycierpiał krzyż, nie zważając na hańbę, i zajął miejsce po prawej stronie tronu Boga. Pomyślcie o Tym, który ze strony grzeszników doznał wobec siebie takiej wrogości, abyście, zniechęceni, nie upadli na duszy” (Hbr 12,1-3).

  Czasem nasze niepowodzenia są bolesnymi wspomnieniami. Co, zrobić, jeśli podjąłem złe decyzje? Co, jeśli nie uwzględniłem Boga w moich planach? Co, jeśli zepsułem rzeczy tak bardzo, że wydaje się, nie ma żadnego sposobu na ich naprawienie, nawet taśma klejąca nie pomoże.

  Bóg ma dla nas dobrą nowinę. On zna kierunek, który powinniśmy obrać.

– Nie możemy zmienić kierunku wiatru… ale możemy dostosować nasze żagle.

– Doświadczenia, to wspaniała rzecz. Umożliwiają rozpoznanie błędu, gdy popełnisz go ponownie.

Sumienie jest tym, co boli, gdy wszystkie inne części czują się zbyt dobrze.

  Chcielibyśmy na wiele znaków zapytania otrzymać bardzo jasną odpowiedź. Świat żąda wyjaśnienia bólu i wszystkich cierpień – dlaczego Bóg pozwala?

  Bóg nie musi odpowiadać na wszystkie pytania.

Bracia i siostry, „wasz trud nie jest daremny w Panu”.

  Być może przechodziliśmy jakieś burze, może usłyszeliśmy złe wiadomości od lekarza? Może były to duchowe zmagania? Pomyślmy o tym. Pociski, które poddały naszą wiarę próbom, są już za nami. Słońce będzie świecić ponownie. Weźmy ten wiersz jako proroctwo, dające nadzieję i rozpędzające obawy.

Bóg jest nadal odpowiedzialny.

Dlatego, bracia moi, ukochani, bądźcie stali, niewzruszeni, wciąż tryskający poświęceniem w dziele Pana, pewni, że wasz trud nie jest daremny w Panu”.

  Stawiam sobie i nam pytanie. Trzymać „się taśmy klejącej”, prowizorki życiowej, czy oprzeć się na fundamencie – Jezusie Chrystusie?

  Czy jestem teraz bliżej moich duchowych celów, niż byłem wcześniej?

  Czasem ludzie pytają: „Co chciałbyś robić w nadchodzącym czasie. Prawda jest taka, że nie ma znaczenia, czego ja chcę, ani czego ty chcesz. Bądźcie zdesperowani, aby wiedzieć, czego Bóg chce!”

  Niektóre rzeczy są pewne.

Jesteśmy pewni, że Słowo Boże się nie zmieni.

  Nasza gotowość do poddania się Słowu Bożemu może wydawać się płynna, ale Słowo jest pewne. Powinno być oczywiste, że fundamenty naszej wiary nigdy się nie zmienią, prawdy kardynalne definiujące naszą wiarę.

Jesteśmy pewni, że spotkamy się ze sprzeciwem ze strony mocy ciemności.

  Opozycja, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, może się nasilić. Nikt z nas nie może przewidzieć, z czym przyjdzie nam się zmierzyć w sferze duchowości.

  Nawet jeśli nie ma sprzeciwu ze strony sił szatańskich, które zmusiłyby nas do odwrócenia się od podążania za Zbawicielem, nasze ciało będzie nam się sprzeciwiać. Trudno jest być pobożnym, gdy ciało nieustannie spiskuje przeciwko pragnieniom Ducha, którego Bóg nam dał.

Jesteśmy pewni, że nasz Zbawiciel będzie z nami.

Jezus obiecał: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20).

Żyj właściwie w zepsutym świecie.

  Życie w zepsutym świecie jest decyzją. Życie sprowadza się do jednej z dwóch opcji: albo będziesz służył Jezusowi, albo będziesz służył światu. Jest to wybór, którego każdy musi dokonać, nie można być letnim, to jest decyzja „wszystko albo nic”.

  Bóg dał Swojego Ducha tym, którzy patrzyli na Chrystusa jako na Zbawiciela i ten Duch przypomina nam, że jesteśmy obywatelami lepszej ziemi. Jeśli nie:

Za jakiś czas będziesz żałować, że nie zacząłeś dzisiaj”.

  Dlatego nie zachęcam do nowych deklaracji, do klajstrowania życia taśmą klejącą, oprzyjmy życie nasze tylko na tym, co już wiemy, że jest pewne.

Pewny jest fundament w Jezusie Chrystusie.

…mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa” (Flp 1,6).

NARODZENIE DLA…

NARODZENIE DLA…

Gdy Jezus urodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, do Jerozolimy przybyli mędrcy ze Wschodu i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król Żydów?” (Mt 2,1-2).

  W wizycie mędrców ze Wschodu wspominamy wydarzenie historyczne. Na Dalekim Wschodzie, gdzie ludzie umieją rozróżniać różne konstelacje gwiazd, mędrcy dostrzegli zjawisko, które ich zaintrygowało i skłoniło, bez względu na trudności, do podjęcia dalekiej trudnej podróży. Ci uczeni, zapewne astrolodzy, byli przekonani w stu procentach, że mają do czynienia z epokowym wydarzeniem, dlatego postanowili poszukać nowo narodzonego króla. Wyruszyli jak kiedyś Abraham, wybierając za cel podróży, stolicę państwa żydowskiego Jerozolimę.

  Wszystko, co wiemy o mędrcach, zapisane jest w Ew. Mateusza. Niektórzy przypuszczają, że byli następcami chaldejskich mędrców, nad którymi Daniel był ustanowiony nadzorcą. 

  Stwierdzenie „Trzej Królowie” nie ma historycznej i biblijnej spójności. Mateusz nie wskazuje, ilu królów przybyło. W rzeczywistości Mateusz nazywa ich „mędrcami” nie królami. Mędrcy byli astrologami, filozofami, naukowcami, matematykami. Byli ekspertami prawnymi. Jednym z ich głównych obowiązków było wskazywanie, kto zostanie królem w Persji. Kreowali królów, ale nie byli królami. Nie ma wątpliwości, że było ich więcej niż trzech, ale tradycja „trzech” ustaliła się wokół ilości darów, jakie pozostawili. Trzy prezenty i trzech mędrców.

  Tekst mówi nam o jakichś mądrych ludziach – Mędrcach – Magach. Poszukiwanie zajęło im wiele czasu, przebyli długą drogę, ale byli zdeterminowani, to było coś więcej niż intelektualna ciekawość.

Nie wiemy, jak tę pewność uzyskali? Niewątpliwie jednak wiedza i mądrość pozwoliły im rozpoznać czas i niezwykłość sytuacji. Odkrycie umotywowało ich, by odszukać dziecko.

  Mogli zrobić notatkę o swym spostrzeżeniu w ich dziennikach, zarejestrować to dla potomności, ale chcieli zobaczyć tego króla, którego gwiazdę zaobserwowali. Stali się ludźmi misji. Misji pełnej nadziei. Spodziewali się, oczekiwali i poszukiwali. Byli tak pewni swej nadziei, że zabrali z sobą też prezenty dla tego poszukiwanego króla.

  Mędrcy byli gotowi przetestować swą wiarę w działaniu. Ryzyko, jakie podjęli, dało „pracę” ich wierze.

  Dlaczego jacyś ludzie z Dalekiego Wschodu przybyli do Jerozolimy poszukując dziecka? Kim był, dlaczego był tak ważny?

  Mędrcy ze zdziwieniem stwierdzili, że w Jerozolimie nikt nie zwrócił uwagi na gwiazdę, ani nikt nie był zorientowany co do narodzenia jakiegoś króla. Mędrcy wprawili Heroda w wielkie zaniepokojenie. Despotyczny i obawiający się o swoją władzę Herod podejrzewa spisek. Reakcja była drastyczna. Despota wydaje wyrok uśmiercenia chłopców do lat dwóch.

  Na podstawie ogłoszonego wyroku przez Heroda należy przypuszczać, że Jezus mógł mieć już rok lub nieco więcej. Mędrcy odnaleźli rodzinę w domu, a nie w grocie.

  Mędrcy odkryli dziecko, które było królem. Ktoś z kim się spotkali, był Bogiem. Byli świadkami największego wydarzenia w historii ludzkości. Było to spełnienie ich podróży. Oddali pokłon królowi i złożyli dary. Ile etapów poprzedziło ten fakt, zanim nastąpiła kulminacja?

  Im nie wystarczyła wiedza. Potrzebowali spotkać Mesjasza. Nic na skróty. Nie tylko notatka w kronikach, ale osobiste spotkanie. Ich serce doświadczyło tego dziwnego rozgrzania miłości do Boga. Chyba można tylko je porównać do miłości od pierwszego wejrzenia.

  Narodziny Jezusa wywołały różne stany emocjonalne takie jak: trwoga, bojaźń, chwała. Posłuszeństwo mędrców zagwarantowało tej rodzinie warunki do przetrwania na obczyźnie w Egipcie. Posłuszeństwo Józefa zagwarantowało bezpieczeństwo dziecku. Posłuszeństwo Marii w opuszczeniu kraju było gwarancją zachowania życia. Łańcuch ludzi posłusznych to bardzo ważna uwaga.

  Wizyta Mędrców ze Wschodu nie ma biblijnego uzasadnienia, by umieszczać ich w panteonie świętych oraz oferować specjalny dzień świąteczny.

  Nie możemy nigdy stracić powodu, dlaczego Jezus się narodził?

  Jest radością należeć do świata, w którym brzmi Dobra Nowina: „narodził się wam Zbawiciel”. Nie królowie, mędrcy, ale Zbawiciel.

Szczęśliwego Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku

 „Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).

  Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.

  Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności. Nieobecność problemów, unikanie odpowiedzialności. Jakieś extra wynagrodzenie.

  Dlaczego Bóg pozwolił nam doczekać Nowego Roku? Nasze życie jest wypełnione zakończeniami i początkami. Tak się umówiono. Jest wiele różnych nie tylko kalendarzowych podsumowań roku: rok budżetowy, szkolny, kościelny i wypadają one w zupełnie innym czasie.

Zakończenia i początki układają się teleskopowo.

  Czasami zakończenia i początki oznaczają jasne granice, a czasem się zacierają, są niewyraźne.

Szczęśliwego Nowego Roku”.

  Jaki szczęśliwy rok? Wiele zdarzyło się i nie koniecznie najlepszych rzeczy. Spoglądamy wstecz i myślimy: kto to wszystko na nas sprowadził, co miało miejsce w mijającym roku? Przecież życzyliśmy sobie szczęśliwego Nowego Roku. Kto jest autorem? Diabeł, przypadek, los, a może….? Tak, suwerenny Bóg.

Liczyliście na wiele, lecz oto jest mało! Ja rozproszyłem wszystko, co przynieśliście do domu. A wiecie dlaczego? − wyrocznia Pana Zastępów…” (Agg 1,9).

  Pan Bóg wie jak zajmować się ludźmi. Bóg ma błogosławieństwa, ale rozumiane w Jego sposób. Ufam, że zaczynamy z Bogiem, kontynuujemy i kończymy każdy rok. Możemy mieć społeczność z Nim i jesteśmy błogosławieni przez Niego każdego dnia, aż do spotkania twarzą w twarz.

  Pewien tygodnik opublikował prowokujący list czytelnika:

„Szanowny Redaktorze,

wydaje się, że kaznodzieje poświęcają wiele czasu na przygotowanie kazań i sądzą, że są bardzo ważne i wartościowe. Biorę udział regularnie w nabożeństwach przez trzydzieści lat i prawdopodobnie usłyszałem 3,000 z nich. Ku mojej konsternacji, odkryłem, że nie pamiętam tak naprawdę nawet jednego. Zastanawiam się, czy czas kaznodziei nie mógłby być korzystniej wykorzystany na coś innego?

W redakcji trwała burza mózgów redaktorskich, by w końcu ukazała się następująca odpowiedź:

Szanowny Panie,

Jestem już trzydzieści lat po ślubie. W tym czasie zjadłem 32,850 posiłków – głównie gotowanych przez moją żonę. Nagle odkryłem, że nie pamiętam menu pojedynczego posiłku. A jednak … mam niezwykłe wrażenie, że bez nich umarłbym z głodu dawno temu”.

Błogosławionego Szczęśliwego Nowego Roku.