Dziedzictwo w niebie

Dziedzictwo w niebie

Z cyklu: Ten świat nie jest domem mym

Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was” (1Ptr 1,3-4).

Wydarzenia w świecie prowokują mnie do zadawania sobie pytania, jak bardzo jestem gotowy do spotkania z powracającym Jezusem Chrystusem jako Panem. Ciągle słyszę zwycięskie kazania o sukcesach na ziemi, a kto przygotowuje się na eschatologiczne spotkanie Chrystusa w naszej niebiańskiej ojczyźnie?

Ten świat nie jest domem naszym.

Odnoszę wrażenie, że coraz mniej wierzący zainteresowani są przyjściem Jezusa. Bardziej liczy się arkusz kalkulacyjny zysków, osiągnięć, sukcesów jakbyśmy to mieli zabrać jako bagaż do wieczności.

Właśnie, wolimy ziemskie tematy, bo chyba niektórzy wierzą w niebo na ziemi. Po co tak od razu o wieczności, to taki temat niezręczny. Nie dajcie się ująć w pułapkę ziemskich rozliczeń. Nasz arkusz bilansu życia przejdzie weryfikację w niebie nie na ziemi.

Nadzieja świata jest zbudowana na bezpieczeństwie posiadania. Nadzieja chrześcijanina jak mówi ap. Paweł o sobie to Jezus Chrystus:

Paweł, apostoł Chrystusa Jezusa z rozkazu Boga, Zbawiciela naszego, i Chrystusa Jezusa, nadziei naszej” (1 Tym 1,1).

Nasza nadzieja nie jest statyczna. Nasza nadzieja jest oparta na obietnicy, która sięga poza śmierć. Jezus nie jest jedynie obiektem pamięci; jest On osobą, którą możemy spotkać.

Kościół Jezusa Chrystusa to Kościół nadziei. Zawsze czegoś oczekujemy, mamy plany i spodziewamy się, spełnienie wieńczy nasze marzenia. Wiara i nadzieja razem z miłością są trwałymi podstawami chrześcijańskiego życia.

„…uwierzyliście w Boga, który go wzbudził z umarłych i dał mu chwałę, tak iż wiara wasza i nadzieja są w Bogu” (1 Ptr 1,21).

Nasza nadzieja skierowana jest na to, co przed nami:

1. Wieczność z Bogiem

„…odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was” (1Ptr 1,3-4).

2. Nadzieja życia wiecznego

Jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni” (1 Kor 15,19).

3. Wieczna chwała

„…utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić” (Rzym 8,18).

4. Powtórne przyjście Chrystusa.

ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” (1 Ptr 1,7).

Ta nadzieja wyczula sumienia, zachęca do gorliwej służby i prawdziwego uświęcenia.

Dzisiejszy świat to świat umierający, oczekujący na wyzwolenie, na nadzieję zwycięstwa.

Musimy zadać sobie pytanie, gdzie ulokowaliśmy naszą nadzieję, co jest jej osią? Ziemia czy wieczność z Bogiem?

Demas mnie opuścił, umiłowawszy świat…” (2 Tym 4,10).

Ludzie nie poddają się z powodu braku wiary, poddają się z powodu braku nadziei.

Nadzieja jest bardzo pożądanym towarem. Ludzie spoglądają w niewłaściwym kierunku, szukając nadziei. Zbyt często umieszczamy nadzieję w niewłaściwym źródle: ludzie wierzą w siebie, partnera, w ich pracę, mają nadzieję w lekarzach, ale wszystko to może zawieść.

Nadzieja chrześcijanina jest zakorzeniona w Bogu i On nie zawodzi. Jego Słowo jest prawdziwe. Jego obietnice są pewne. Jego zbawienie jest wieczne.

Ten świat nie jest domem mym.

W ten sposób dał nam dostęp do dziedzictwa, które nie ulegnie zniszczeniu, skażeniu ani nie utraci świeżości. Czeka ono odłożone w niebie. Należeć będzie do was” (1 Ptr 1,4; EIB).

Odłożone w niebie, zarezerwowane” – słowo, które ma wiele zachęty, to najlepszy depozyt bezpieczeństwa. To jest ta wiara, która podtrzymuje nas we wszelkiego rodzaju kłopotach. Relacje eksplodują, dzieci rozczarowują, rodzice zawiedą, klienci idą do konkurencji, nasze ciała starzeją się, ale Bóg nigdy nie zawodzi. Trzymamy się kurczowo jego i czekamy z niecierpliwością na świat, którego jeszcze nie widzimy.

To dziedzictwo nie może zaniknąć jak nasze pieniądze w funduszach, lokatach. Mamy lokatę w banku nieba i stopa procentowa jest nie z tego świata!

Życie nie zostało zaprojektowane, by być łatwe albo wolne od trudności. Zbyt wielu ludzi opiera swoje życie na fałszywej filozofii, że życie powinno być łatwe. Chrześcijanie stają się uwiedzionymi przez fałszywą filozofię i zastanawiają się, dlaczego oni muszą przejść przez jakieś próby, walki, finansowe upadki, problemy ze zdrowiem, w końcu śmiercią. Dlatego tak chwytliwe jest nauczanie, że nam się należy życie łatwe, miłe i przyjemne.

Nie ma żadnych zwolnień, tylko dlatego, że jesteś chrześcijaninem.

Życie nie jest łatwe. Jednak ta nadzieja będzie trzymać nas. Należność czeka w niebie.

Ten świat nie jest domem mym.

Żyjemy w świecie, który możemy widzieć. Łatwo jest skupić się na teraźniejszości, ale teraźniejszość pewnego dnia minie.

Nasze życie rozciąga się na lat siedemdziesiąt, A jeśli starczy sił, to na lat osiemdziesiąt. Co ich chlubą? Trud i znój. Tak. Błyskawicznie przemijają” (Ps 90,10).

Jesteśmy na ziemi z krótkoterminową wizą, jej ważność będzie wygasać.

W każdym kraju więdną najpiękniejsze kwiaty i umierają najszlachetniejsze rośliny. Chrześcijanin jednak będzie przeniesiony do świata, gdzie nie ma zmian i zepsucia, gdzie pokoju i radości nie naruszają przypadki.

Nadzieja chrześcijanina ma być niezależna od okoliczności. Zachęcający aspekt naszych prób jest ten, że one są sezonowe, tymczasowe. Autentyczność naszej wiary jest dużo więcej cenniejsza niż złoto, chociaż jest przetestowane przez ogień. Bracia, siostry, przyjaciele, Bóg jest w procesie przetapiania nas.

Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, niemający żadnych braków” (Jak 1,2-4).

Zbyt często próbujemy użyć Boga, by zmienić nasze okoliczności, kiedy On używa naszych okoliczności, by zmienić nas” (D. Osborn Denver Seminary).

Testy wykazują autentyczność naszej wiary.

Bywa, że mamy pomysł i chcemy, by Bóg przystawił swoją pieczątkę, nawet wymyśliliśmy jej treść: „Pan powiedział”.

Ten świat nie jest domem mym.

Nowy Testament często mówi o ostatnim dniu lub dniach oraz czasach ostatecznych.

Chrześcijanie wierzyli, że już żyją w czasach ostatecznych. „Ostatnia to już godzina” – pisze Jan:

Dzieci, ostatnia to już godzina. A słyszeliście, że ma przyjść antychryst, lecz oto już teraz wielu antychrystów powstało. Stąd poznajemy, że to już ostatnia godzina (1 Jan 2,18).

Chrześcijanin powinien być osobą, której twarz, gesty, mowa ciała, wszystko mówi o relacji z Bogiem.

Bóg powiedział nam w Biblii, jakie będzie zakończenie dla wierzących i niewierzących. Życie może czasem wydawać się ponure w obecnym momencie, ale Bóg zachęca nas, by pilnować przyszłości z nadzieją w naszych sercach. Bo…

Ten świat nie jest domem mym.

Złamana niepewność

Złamana niepewność

Złamana niepewność

Daj mi, Panie, poznać kres mój I jaka jest miara dni moich, Abym wiedział, jak jestem znikomy! Oto na szerokość dłoni wymierzyłeś dni moje, A okres życia mojego jest jak nic przed tobą. Tylko jak tchnienie jest wszelki człowiek, choć pewnie stoi” (Ps 39,5-6).

Taki dzień jak pierwszy listopada skłania do refleksji i zadumy. Każdy z nas w jakimś czasie przeżył odejście kogoś bliskiego do wieczności. Czy zdarzyło się to 5 miesięcy, czy 50 lat temu, to przy wspomnieniach nadal pojawia się element smutku?

Istnieje pogląd zakładający, że po śmierci wszystko ulega unicestwieniu. Dla wielu ludzi bardzo wygodny, bo nie rodzi on właściwie żadnych zobowiązań w życiu doczesnym i pozwala na dowolne jego przeżycie. Taki i podobne poglądy nie odpowiadają jednak nauce Słowa Bożego. Bóg powiada:

I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach” (Obj 20,12).

Z tekstu wynika, że śmierć ciała nie kończy życia człowieka, zmarli żyją nadal. O ile nikt z ludzi nie może nam udzielić żadnych wyjaśnień w sprawach życia po śmierci, musimy serio traktować wypowiedzi Biblii oraz samego Jezusa Chrystusa, najwyższego autorytetu w tej sprawie.

Śmierć i myśl o niej wywołuje i wywoływała zawsze uczucie niepokoju, przerażenie, strach, bunt. Śmierć jest wpisana w nasze życie, nic nie ma wspólnego z tym, co o niej myślimy i kogo za nią będziemy oskarżać. Nikt nie ma immunitetu od śmierci. Po ludzku wydaje się niesprawiedliwością. Wolimy o niej nie myśleć, nie mówić. Mamy czasem uczucie, że ciągle gdzieś się czai.

Potrzebą człowieka w tej sytuacji jest poznać wartość czasu.

Pozwól mi, Panie, poznać mój koniec i liczbę moich dni…”

Aby zrozumieć wartość roku zapytaj, studenta, który oblał rok.

Aby zrozumieć wartość miesiąca zapytaj, matkę, która urodziła dziecko.

Aby zrozumieć wartość godziny zapytaj, zakochanych, którzy czekają, by się spotkać.

Aby zrozumieć wartość minuty zapytaj, osobę, która spóźniła się na pociąg.

Aby zrozumieć wartość sekundy zapytaj, osobę, która uniknęła śmierci w wypadku.

Może chcielibyśmy spytać Boga, jak wiele czasu zostało nam do spotkania z wiecznością?

Nic nie jest tak pewne, jak śmierć i nic nie jest tak niepewne, jak godzina śmierci”.

Czy chcemy myśleć o tym albo nie, musimy zrozumieć, że długość naszego życia nie jest gwarantowana, co najmniej nie w tym świecie. Apostoł Paweł wiedział, że życie jest tymczasowe:

Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny. Dlatego też w tym doczesnym wzdychamy, pragnąc przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba” (2 Kor 5,1-2).

Największym wrogiem nie jest śmierć, ale bezsensowne życie.

Nadzieja jest nadzwyczajnym słowem – spodziewam się. Dla chrześcijan znaczy, że mamy kompletne zapewnienie i zaufanie w to, w co wierzymy, w kogo wierzymy, co Bóg obiecał i gdzie będziemy spędzać wieczność.

Śmierć nie jest wypadkiem – to jest spotkanie.

Chrześcijanie znaleźli odpowiedź na zjawisko śmierci, ponieważ mamy słowo objawienia od Boga.

I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach” (Obj 20,12).

Śmierć ciała nie kończy życia człowieka, zmarli żyją nadal. Nie jesteśmy bez nadziei. Biblia jest naszym „systemem wczesnego ostrzegania” dotyczącym przyszłości. Bóg dostarcza nadziei w beznadziejnym świecie.

Śmierć powoduje stawianie pytań i oczekujemy odpowiedzi.

Pierwsze pytanie: „Gdzie jest mój…?”

Księga Objawienia zapewnia nas, że wiara nasza nie była i nie jest daremną. Śmierć może zrodzić żal, który wynikać będzie z naszych więzów pokrewieństwa lub niedostatecznej wiedzy na jej temat. Może myślimy, że nasza wiara, ufność, modlitwy, to tylko zmarnowany czas. Mamy wrażenie, że nic się na skutek naszej wiary nie dzieje, że nadzieja gdzieś się rozwiała. Tak jednak nie jest!

Potem widziałem, a oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem i przed Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach” (Obj 7,9).

Klucz odpowiedzi na pytanie „gdzie jest” znajduje się we frazie Jezusa skierowanej do jednego z ukrzyżowanych razem z Jezusem: „dziś będziesz ze mną w raju”. Sześć jasnych słów: „dziś będziesz ze mną w raju”. Żadne wizje, żadne spekulacje, żadne teologiczne wyjaśnienia, żaden psychoanalityk w tym nie może pomajstrować. Odpowiedź Jezusa była jasna. Właśnie to mówi Biblia. Ludzie nie rozpływają się w przestrzeni, nie są kosmicznym pyłem – .

Z poziomu wzroku zawsze mamy wrażenie, że biblijnie wierzący ludzie są w mniejszości, to grupy entuzjastów zapaleńców, może nawet fanatyków, ale kiedy spojrzeć z perspektywy nieba okazuje się, że jest inaczej. Nie będzie to garstka nawiedzonych zapaleńców, ale wielki tłum zbawionych Dzieci Bożych. Całe niebo bierze udział w tym radosnym wydarzeniu, bo osiągnęli cel ci, dla których ono jest przygotowane.

Kosmos nie jest próżnią, w której tylko słychać jakieś niezrozumiałe dźwięki pulsarów, to przestrzeń wypełniona chwałą świata niewidzialnego. To jest świat chrześcijańskiej nadziei i wiary.

Drugie pytanie: „Czy rozpoznam mojego…?”

A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu” (Łk 16,23-24).

Wierzę, że kiedy odchodzimy do wieczności, nie tracimy swej osobowości, będziemy rozpoznawalni. Będziemy osobami w domu Ojca inaczej, po co pyłkowi dom. Jeśli ktoś mówi, że jest inaczej, zajmuje się mitologią. Nie będziemy obciążeni smutkiem i żalem braku tych, których chcielibyśmy spotkać. To uczucie jest obce niebu. Tu na ziemi mamy być przejęci tym, by pozyskiwać dla Królestwa Bożego, a tam jest odpocznienie od dzieł naszych.

Z okazji 1 listopada można usłyszeć nieprawdopodobną ilość poglądów wywodzących się z wierzeń pogańskich, ale nie mających nic wspólnego z Biblią. Fantastyka teologiczna nie zmieni faktu, że wierzący:

Dlatego są przed tronem Bożym i służą mu we dnie i w nocy w świątyni jego, a Ten, który siedzi na tronie, osłoni ich obecnością swoją” (Obj 7,15).

Moje życie nie skończy się w powolnej jeździe karawanem, ale będzie trwać wiecznie.

Wywiad z Bogiem

Wywiad z Bogiem

Wywiad z Bogiem

Przeto teraz idź! Posyłam cię do faraona. Wyprowadź lud mój, synów izraelskich, z Egiptu (2 Moj 3,10).

Na to odezwał się Mojżesz i rzekł: A jeżeli nie uwierzą mi i nie usłuchają mnie, lecz powiedzą: Pan nie objawił się tobie?” (2 Moj 4,1).

Czy ktoś miał pomysł, by przeprowadzić z Bogiem wywiad? O co byśmy zapytali Boga? Ile z pytań zaczynałoby się od słowa „dlaczego” Sięgamy do zadawania pytania „dlaczego”, szczególnie gdy czujemy, że nasze życie weszło w fazę doświadczeń. Być może doświadczyliśmy jakiejś zmiany w zdrowiu, finansach, pracy? Chcielibyśmy z Nim o tym porozmawiać? Bywa, że Bóg zwraca naszą uwagę, przez wydarzenia, zbiegi okoliczności. Wiemy, że nie ma zbiegów okoliczności, to nie są przypadkowe wydarzenia. Bóg zwrócił na siebie uwagę Mojżesza, robiąc coś nietypowego. Zapalił krzew, a ten się nie spalał.

Historia w zaproponowanym tekście w swej konstrukcji brzmi jak wywiad z Bogiem. Mojżesz miał okazję przeprowadzić wywiad z Bogiem na temat niektórych zmian, które Bóg zaplanował. Mojżesz miał doświadczyć pewnych rzeczy, których się nie spodziewał, ani nie planował. Nie zapisał się na to, czego miał doświadczyć.

Mojżesz zrobił to, co zrobiłaby większość z nas, otrzymując zadanie niewykonalne – wymyśla wymówki. Poczekaj, nikt mnie nie uprzedził, to nie moje powołanie, jeszcze nie przeczytałem wszystkich instrukcji, potrzebuję więcej czasu! Mojżesz wszedł w tryb wywiadu.

Pytanie pierwsze – „Kim jestem?”

Być może innym sformułowaniem tego pytania byłoby: „Dlaczego ja?” Niektórzy z nas użyliby tej samej wymówki – Kim jestem? Próbowalibyśmy się usprawiedliwić, mówiąc, że nie jesteśmy wystarczająco przygotowani do tego zadania. To prawda, że jesteśmy niewystarczająco gotowi, ale tylko Bóg może nas przygotować. Po prostu pamiętajmy, że zawsze będziemy wystarczająco gotowi do zadania, do którego Bóg nas powołał, ponieważ On wie, kim jesteśmy.

Czy jest coś, co mógłbyś powiedzieć Bogu o sobie, czego On jeszcze nie wie? Mojżesz nie oczekiwał żadnej wielkiej zmiany. W wieku 80 lat wiedział, że doświadczył wystarczająco dużo zmian.

Wybór nie jest przypadkowy.

 

Pytanie drugie – „Co mam im powiedzieć?”

Bóg rozumie wszystkie obawy związane z robieniem czegoś, o co prosi! Mojżesz po prostu nie wie, czy nadaje się do tej misji ratunkowej, którą Bóg ma dla niego. Nie mając pewności co do wizji, postanowił przedłużyć wywiad z Bogiem. Kontynuuje – na wypadek, gdyby zgodził się pójść, aby uwolnić Izraelitów i gdyby zakwestionowali jego autorytet, chce wiedzieć, jak postępować. Muszę mieć odpowiedź lub plan awaryjny.

Tak powiesz synom izraelskim: Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was”.

Nie miało znaczenia, kim był Mojżesz. Ważne było to, kim jest Bóg.

Faraon miał zdecydowaną odpowiedź.

A faraon rzekł: Któż to jest Pan, bym miał słuchać głosu jego i wypuścić Izraela? Pana nie znam, a Izraela nie wypuszczę” (Ex 5,2).

Faraon miał okazję, poznać z Kim wszedł w konflikt.

 

Pytanie trzecie – „Co jeśli mi nie uwierzą?”

Mojżesz bał się porażki. Najwyraźniej pyta, jak udowodni wszystkim, że Bóg mu się ukazał, przemówił do niego i posłał. Mojżesz chciał dowodu, że był w obecności Boga. Co, jeśli powiedzą, że to mój prywatny pomysł?

Będę z tobą”.

Kiedy Bóg nas wzywa, to i wyposaża do wykonania zadania. Jezus dał swoim uczniom to samo zapewnienie, kiedy wezwał ich, aby poszli i uwalniali duchowych jeńców, głosząc Ewangelię. Powiedział im:

A oto Ja będę z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Mógł powiedzieć Bóg w inny sposób: „Po co się zamartwiasz?” „Zmierz się z tym”.

Jezus powiedział, że nie ma sensu martwić się o to, co przyniesie jutro – skoro każdy dzień ma wystarczająco dużo własnych problemów! Po co się martwisz? Bóg tam jest!

Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia” (Mt 6,34).

Strach przed porażką powstrzymuje nas od próbowania, ale tak jak Bóg dał Mojżeszowi przekonujący dowód, tak samo dał nam dowody niezbędne do przekonania ludzi – Słowo Boże.

Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzym 10,17).

Pytanie czwarte – Poślij kogo innego!

A Mojżesz rzekł do Pana: Proszę, Panie, nie jestem ja mężem wymownym, nie byłem nim dawniej, nie jestem nim teraz, odkąd mówisz do sługi swego, jestem ciężkiej mowy i ciężkiego języka” (4,13).

Gdy Mojżeszowi skończyły się pytania, po prostu błyskotliwie spuentował:

Poślij kogoś innego, aby to zrobił, nie jestem zainteresowany”.

Bóg – w swojej cierpliwości – ciągle odpowiadał. Jego odpowiedź nadal brzmiała: „Jestem”.

Co, jeśli ludzie nie chcą zmian?

Co, jeśli nie poradzę sobie z presją?

Czy kiedykolwiek czuliście, że Bóg miesza w garnku wydarzeń w twoim życiu?

Nie jesteście sami. Dlaczego ja, a dlaczego nie on, ona? „A co z nim?”

Bóg nie jest poruszony wymówką Mojżesza. Zna tych, których powołuje i może zrekompensować niedociągnięcia każdego.

Przypomina mi to 4 chrześcijan: Każdego, Kogoś, Nikogo i Ktosia.

Było specjalne zadanie do wykonania.

Każdy został poproszony, aby to zrobił.

Każdy był pewien, że Ktoś to zrobi.

Każdy mógł to zrobić, ale Nikt tego nie zrobił.

Ktoś się z tego powodu zdenerwował, ponieważ to było zadanie Każdego.

Każdy myślał, że Każdy może to zrobić, ale Nikt nie zdawał sobie sprawy, że Każdy tego nie zrobi.

Skończyło się na tym, że Każdy obwinił Kogoś.

Żyjemy w społeczeństwie, które wierzy, że Bóg jest odległy, obojętny i nie chce angażować się w nasze życie, że jakoś to będzie. To nie jest Bóg z Biblii.

Czy chciałbyś mieć szansę porozmawiać z Bogiem o zmianach zachodzących w twoim życiu?

Bóg chciał zakomunikować Mojżeszowi, że ma kontrolę nad tym, co dzieje się z jego ludem. Jaki ma plan, w którym widzi Mojżesza, jako najlepszego wykonawcę.

Przeszłość Mojżesza usiłowała determinować przyszłość. Bóg przyszedł, aby to zmienić.

Może zastanawiasz się: „Dlaczego ja? Moje życie się pogmatwało”. Bóg mówi: „Dlaczego panikujesz? Mam wszystko pod kontrolą!”

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani” (Rzym 8,28).

Co by się stało, gdyby Mojżesz nie posłuchał Boga i nie wrócił do Egiptu?

No cóż, Bóg i tak wyprowadziłby Swój lud, ponieważ Jego wola zostanie wypełniona, bez względu na to, czy wybraliśmy bycie jej częścią, czy nie.

Gdyby Bóg nigdy nie powołał nas do robienia rzeczy wykraczających poza naszą strefę komfortu, a nawet poza nasze własne możliwości, nie potrzebowalibyśmy wiary.

Niestety życie wzrokiem jest często o wiele łatwiejsze niż wiarą!

Gdy odpadnie dno

Gdy odpadnie dno

Każdy więc, kto słucha moich słów i robi z nich użytek, jest jak człowiek mądry, który swój dom postawił na skale. Spadł ulewny deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, lecz on nie runął, bo był zbudowany na skale. Każdego natomiast, kto słucha moich słów, lecz nie robi z nich użytku, można porównać do człowieka bezmyślnego, który swój dom zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, powiały wiatry i uderzyły w ten dom, a on runął i jego upadek był wielki” (Mt 7,24-27).

O czym przeczytany fragment mówi? Pytanie jakby nie na miejscu, odpowiedź przecież jest oczywista, o „dwóch fundamentach”. Odpowiedź nie jest błędna, ale też niewyczerpująca. Zasadnicza treść zwiastowania kryje się w słowach, które znajdujemy w wierszach 24 i 26: „Kto słucha i wykonuje; Kto słucha i nie wykonuje”.

Problem, zilustrowany przykładem budowy domu, tkwi w słuchaniu.

Przykładowe domy są takie same, różnicę ujawnia burza. Jednak to fundament domu robi różnicę, a jest nim Słowo Boże. Kiedy działamy zgodnie z tym, co usłyszeliśmy, kładziemy właściwy fundament. Jeśli słuchamy Słowa Bożego i nie wykonujemy, to oszukujemy samych siebie.

A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu” (Jak 1,22-25).

Tak wiele jest komunikatów, by nie dać się oszukać na tzw. wnuczka a ciągle są ofiary.

Nie wierz wszystkiemu, co słyszysz tylko dlatego, że ktoś mówi: „Bóg mi powiedział”.

Badajcie – powiada Biblia.

Nasza wiara nie jest poddawana próbie w blasku słońca, ale w burzy.

Jeśli opierasz się na okolicznościach wcześniej czy później się rozczarujesz.

Ktoś poszedł do lekarza i usłyszał druzgocącą diagnozę.

Ktoś potrącony przez samochód wylądował w szpitalu.

Ktoś nagle znalazł się bez pracy, na bruku.

Myślałeś, że masz wspaniałą rodzinę, a twój współmałżonek ogłasza, że odchodzi.

Dno odpadło i nie wiesz co robić.

Bywają dni, że wszystko idzie od złego do gorszego.

Piotr widział ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa. Jego świat się rozpadał. Dno odpadło. Nadeszła burzowa fala, powiał wiatr niepokoju. Jednak stał się ewangelistą Pięćdziesiątnicy, bo ufał słowom Jezusa.

Co zrobisz, gdy wypadnie dno? Czy ty i twój duchowy dom będziecie stać?

Chrześcijańskie życie nie może być obliczone na efekt, robienie dobrego wrażenia, ale skuteczność.

Żyjemy w świecie substytutów, zamienników. Zgodzimy się, że choć są użyteczne, zamienniki mają swoje ograniczenia. Nie akceptuj żadnych duchowych zamienników bez względu na opakowanie i niezależnie od obietnic.

Budowanie na wydmie może być atrakcyjne i efektowne, ale to budowa na ruchomym piasku. Nie daj się nabrać na fantazyjne opakowanie i nijaką wartość!

Jezus naucza, że mądrością jest to, co robisz z tym, co wiesz. Jezus oświadcza, że Jego Słowo jest Skałą.

Zwykle budujemy swoje życie na jakimś fundamencie. Pytanie, czy to wytrzyma?

Jezus nie mówi: „jeśli spadnie deszcz”, „jeśli nadejdzie powódź” lub „jeśli powieją wiatry”. Mówi: „I spadł deszcz, i przyszły powodzie, i wichry powiały i uderzyły w ten dom”.

Ci, co słuchają i ci, co nie słuchają, przeżywają te same kryzysy. Burze dotykają sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Burze są tym, co nas testuje.

Dlaczego ktoś zbudował swój dom na piasku? Myślał…

• ,że każdy dzień będzie słoneczny.

• ,że jego życie zawsze będzie bez problemów.

• ,że wydma może służyć jako fundament.

Budowanie na piasku jest atrakcyjne. Znajduje się w dobrej lokalizacji. Kto chce kopać głęboko, jeśli nie musi?

• Budowanie na skale wymaga więcej pracy.

• Zajmuje więcej czasu i energii.

• Kosztuje więcej.

• Zawsze łatwiej jest iść na skróty.

Przez jakiś czas nikt tego nie jest w stanie zweryfikować. Któregoś dnia zapłacisz za swoje tandetne wykonanie.

Budujemy na Słowie.

Jeśli użyjesz zamienników, twoja budowla nie przetrwa burzy. „Dopomaganie” Bogu zawsze zniekształca i wypacza Boże działanie. To, co niebiblijne zwykle dobrze wygląda, zanim nie zostanie poddane próbie.

Kiedy wszystko inne zawiedzie, przeczytaj instrukcję.

Ilu już poległo na nie czytaniu instrukcji? Dlaczego wolimy się potknąć i wykonać pracę zbędną, kiedy przy odrobinie wysiłku moglibyśmy to zrobić dobrze?

Biblia stworzyła fundamenty, z których pochodzą najbardziej cenione aspekty kultury. Współczesnej niestety nie.

Próbujesz zarządzać małżeństwem, ale im więcej próbujesz, tym gorzej, to nie działa. Przeczytaj instrukcję.

Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef.5,22-25).

Próbujesz wychować dziecko, a to dziecko ma swój własny pomysł. Kiedy mówisz „nie”, ono mówi „tak”. Kiedy mówisz, że jest czerwone, podkreśla, że jest niebieskie. Kiedy mówisz, że jest zimno, wie, że jest gorąco. Gdzie masz zamiar uzyskać pomoc? W podręczniku psychologii dziecka? Przeczytaj instrukcję.

A wy, ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu dzieci swoich, lecz napominajcie i wychowujcie je w karności, dla Pana” (Ef 6,4).

Ojcowie, nie rozgoryczajcie dzieci swoich, aby nie upadały na duchu” (Kol 3,21).

Zastanawiasz się, czy twoje życie ma sens; czy możesz zainwestować w coś, co ma moc. Przeczytaj instrukcję.

Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je” (Mt 10,39).

Kiedy staniesz na progu życia, kiedy nadejdą ostatnie godziny, musisz wiedzieć, że będzie miasto, w którym nie będzie nigdy więcej śmierci, nie będzie już płaczu, nie będzie już bólu, gdzie wszystko stanie się nowe? Przeczytaj instrukcję

Za każdym razem, gdy czytamy Biblię, nie czytamy tego, co niektórzy uważali za stosowne powiedzieć.

Prawdziwość chrześcijaństwa leży w autorytecie Biblii.

Wsłuchując się w nowe trendy, można powiedzieć, że funduje się ludziom szwedzki stół serwujący doświadczenia ludzi, dla których Słowo Boże jest tylko dodatkiem.

Jak możesz być pewny, że twoje duchowe zdrowie nie jest narażone? Czytaj instrukcję.

Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny” (Łk 6,49).

Dopóki nie dojdziesz do punktu, w którym zdasz sobie sprawę, że twoje zbawienie jest dziełem łaski Bożej, nie kopałeś jeszcze wystarczająco głęboko.

Znajomość Biblii pomoże nam uporać się z rozczarowaniami życia.

Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2 Tym 3,16-17).

Biblia jest prawdziwym, żywym głosem Boga.

Istnieją dwa powody zawiedzenia:

Po pierwsze – brak lektury Słowa Bożego.

Po drugie – brak wykonania.

Kto słucha i wykonuje lub słucha i nie wykonuje”.

Ludzie stworzyli wzorzec metra, tak Bóg dał wzorzec życia w Biblii.

Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył. I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa” (2 Tym 3,14-15).

Wielu ma problemy, przechodzi kryzysy, odpadło dno. Jeśli nie spędzasz z Bogiem czasu i nie doskonalisz tej umiejętności, będziesz rozczarowany.

Kompas jest wartościowym narzędziem, ponieważ z powodu magnetycznego pola ziemi zawsze wskazuje północ. Dzięki Biblii możesz zawsze znać twoją prawdziwą pozycję.

Ważniejsze od wypowiadania właściwych słów jest robienie właściwych rzeczy.

Biblia to potężna książka napisana przez Potężnego Boga ona jest Słowem Bożym.

Wielu wierzy, że opinie innych albo ich własne są bardziej godne zaufania niż Biblia.

Bóg chce, by człowiek znał właściwe rzeczy. Biblia przedstawia jak żyć:

Objawiła się bowiem łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi. Poucza nas ona, abyśmy wyrzekli się bezbożności oraz świeckich żądz i żyli w obecnym wieku rozsądnie, sprawiedliwie i pobożnie. Wzywa nas również do czekania na spełnienie się cudownej nadziei i objawienie się chwały naszego wielkiego Boga i Zbawcy, Jezusa Chrystusa” (Tyt 2.12-13).

Ktoś zasugerował, że epitafium żony Lota brzmiało: Bóg mówi poważnie!

Kiedy odpadnie życiowe dno, Biblia daje wzorzec: „słuchaj, wierz i wykonuj”. Biblia nie jest tylko księgą informacji, jest księgą transformacji. Życie ulegnie transformacji, gdy budujesz na Bożym Słowie.

Bóg jest drobiazgowy

Bóg jest drobiazgowy

(…) powinniście zewlec z siebie swoją starą, zepsutą naturę, czyli dawnego człowieka, który jest przesiąknięty sposobem myślenia świata oraz wypełniony zwodniczymi żądzami prowadzącymi do wiecznej zagłady, i pozwolić, aby Duch Boży przemieniał wasz sposób myślenia na nowy, gdyż tylko tak zdołacie oblec się w nową naturę, czyli w nowego człowieka, który w sprawiedliwości, świętości i prawdzie został powołany do Życia według zamysłu Boga” (Ef 4,20-24). (Przekład Dynamiczny).

W pewnej gazecie ukazała się przed laty informacja, gdy Titanic zatonął: „zginął znany milioner w katastrofie Titanica i drobnymi literkami oraz ok. 1500 osób też”. Ktoś był znanym milionerem i utonęły pieniądze razem z nim. Jednak każde życie ludzkie jest ważne.

Zacytowane wersety mówią prawdę o naszym życiu, które możemy nazwać starym lub nowym.

Czy musimy mieć jakąś refleksję? Jakiś stosunek do tego starego człowieka? Tak, ponieważ Ap. Paweł powiada, że to stare życie doprowadziło ludzi do śmierci.

Byliście umarli wskutek waszych występków i grzechów, w których niegdyś żyliście, postępując według zasad tego świata” (Ef 2,1-2).

Stary człowiek spowodował, że byliśmy lub jesteśmy w stanie śmierci. Nie wstanie choroby. Dla człowieka, który jest w stanie choroby, jest nadzieja, można go leczyć. Dla człowieka, który jest w depresji, można jeszcze przynieść jakąś pomoc i nadzieję, ale umarły, co możesz zrobić? Jaką możesz mu nieść pomoc? Możesz tylko usłużyć ostatnią posługą na cmentarzu. Martwego można tylko wzbudzić z martwych. Jest taka, możliwość jest taka nadzieja. O tym Ap. Paweł mówi. Nie jesteśmy pokaleczeni, tylko umarli. Cóż zatem znaczy jakiś drobny grzech zaniedbanie, nieposłuszeństwo wobec śmierci.

Czasami myślimy, że Bóg będzie bardzo wyrozumiały. Ach cóż, te nasze drobne grzechy. Edyta Geppert śpiewa piosenkę, w której powiada, „przecież nie będziesz Panie drobiazgowy”.

Próbujemy usprawiedliwiać swój grzech. Próbujemy powiedzieć, no przecież jeszcze nic złego nie uczyniłem. Boże Słowo powiada: grzech spowodował śmierć, a zapłatą za grzech jest śmierć.

Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, a darem łaski Boga życie wieczne w Chrystusie Jezusie, naszym Panu” (Rz 6,23).

Sytuacja człowieka w grzechu jest dramatyczna, jest umarły.

Nikodem, dostojnik żydowski, stwierdził, muszę w sprawie mojego życia zadać kilka niecierpiących zwłoki, pytań Jezusowi. Nikodem miał rozterki, to nie pozwoliło mu spać. Poszedł w nocy do Jezusa. Rozmowa potoczyła się w kierunku, jakiego się nie spodziewał.

Bywa tak z nami. Gdy mówimy o wierze, o chrześcijaństwie, o naszym duchowym życiu, często unikamy tematów ważnych, sprowadzamy naszą rozmowę do ogólników, do jakichś banałów, ale nie dotykamy sedna.

Jest stan, w którym jesteśmy „starym człowiekiem”. Człowiekiem, który nie pasuje do nas? Nie powinien nam towarzyszyć.

Jezus powiada, co odrzucić, co zdjąć, czego się pozbyć? Brzmi to bardzo poważnie. Nie lubimy, gdy ktoś nam wprost powiada, co należy zrobić. Czy Bóg naprawdę jest dla ciebie Zbawicielem, Królem, Panem? Jakie ma znaczenie jego ofiara, krzyż Golgoty. Jego śmierć dla wszystkich, czy dla mnie? Stary człowiek, czy nowy?

Ap. Paweł powiada czym charakteryzuje się ten stary człowiek. Jego życiu towarzyszy kłamstwo, gniew, kradzież, nieprzyzwoite słowa, gorycz, zapalczywość, krzyk, złorzeczenie, rozpusta, nieczystość moralna, chciwość, nieprzyzwoite żarty, tylko do końca tego rozdziału tyle rzeczy jest wymienionych. Lista jest porażająca.

Nie sądzimy, że nie ma to znaczenia, że Pan nie będzie przecież taki drobiazgowy?

Niech nikt was nie zwodzi próżnymi słowami, gdyż właśnie z ich powodu gniew Boży przychodzi na synów buntu” (Ef 5,6).

Nikodem usłyszał wprost albo się narodzisz na nowo, albo ciągle będziesz starym człowiekiem, w starym życiu, w starych nawykach, w starym przyzwyczajeniu.

Każdy z nas ma tę świadomość, że jesteśmy niedoskonali, że wiele grzechów popełniamy. Często popełnialiśmy błąd próbując naprawić własne życie sami. Musi przyjść taki moment, kiedy stajemy bezradnie rozkładając ręce. Dalej nie mogę, nic już dalej nie zrobię.

Stary dylemat – stary człowiek.

Ap. Paweł powiada odrzućcie starego człowieka z jego starym stylem życia i nie ubierajcie się w niego ponownie. Stary garnitur czasami trzeba odłożyć i nie zakładaj go przy lada okazji. On nie pasuje do naszej konstrukcji, a tą konstrukcją jest życie z Bogiem. Jeśli stary człowiek ma żyć, musi być z martwych wzbudzony i bez tego czegoś, co Jezus nazywa nawróceniem, a ap. Paweł nazywa odnowieniem, nie możemy marzyć o życiu wiecznym, o Królestwie Bożym. Nie jest też prawdą, że wystarczy przeżyć jakoś życie na tej ziemi.

Zacheusz miał pragnienie, by zobaczyć Jezusa i znalazł sposób, by to zrealizować. Myślę, że można tak powiedzieć, jeśli nie możesz spotkać Jezusa, to znajdź takie miejsce, gdzie on spotka ciebie. Miejscem, w którym Jezus spotyka nas jest zbór, jest społeczność, lektura Słowa Bożego.

Jest Boże rozwiązanie. Bóg ma plan dla naszego życia, by oblec nas w nowego człowieka.

Augustyn powiedział: „Bóg tak nas kocha, jakby nie miał nikogo innego do kochania, tylko nas. Tak jakbyśmy tylko my istnieli na ziemi, jakbym tylko ja jeden istniał on tak mnie kocha. Jakby nie mógł podzielić tej miłości na innych ludzi i każdego jednakowo, każdego z taką samą mocą, z taką samą siłą, z taką samą miłością. I nie ma nic ważniejszego w naszym życiu. Przed tym najpierw jak Jezus Chrystus”.

Chrześcijaństwo nakłada inny sposób myślenia, inny sposób bycia, nowe życie. Apostoł Paweł powiada: obleczcie się w nowego człowieka, życie o nowej jakości. Życie z nowymi motywacjami, życie innych celów. Normą naszego postępowania musi być Boże Słowo.

Apostoł Paweł powiada. Modlę się też, aby wasze postępowanie było miłe Panu, byście coraz lepiej poznawali Boga.

Moim pragnieniem jest poznawać Boga coraz lepiej, każdego dnia poznawać go lepiej, poznawać go w działaniu poprzez Ducha Świętego, poznawać go w działaniu przez dary Ducha Świętego, poznawać Go jako tego, który uzdrawia, poznać Go jako tego, który rozwiązuje problemy, który postawił straż naszemu życiu. Poznać Go jako tego, który postawi straż zaniepokojonym rodzinom, gdy one się zaczynają rozpadać, gdy ktoś jest zagrożony niech Bóg postawi swoją straż w naszym życiu.

Świadectwo Pawła zaczyna się pesymistycznie – stary człowiek, ale kończy się optymistycznie, kończy się nadzieją, kończy się wielkim hymnem triumfu Bożego zwycięstwa.

Obleczcie się w nowego człowieka.

Zaczęło się wszystko mową o śmierci. Nie jako epitafium dla starego człowieka. Jezus Chrystus z martwych powstał, masz być nowym człowiekiem. Tak jest On drobiazgowy.

Błogosławione oczekiwanie

Błogosławione oczekiwanie

Ujrzawszy to Piotr, odezwał się do ludu: Mężowie izraelscy, dlaczego się temu dziwicie i dlaczego się nam tak uważnie przypatrujecie, jakbyśmy to własną mocą albo pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych, uwielbił Syna swego, Jezusa […]” (Dz 3,12-13).

Każdy z nas wie, co znaczy czekać. Kierowcy wiedzą, co znaczy czekać, kiedy ulica została zwężona z dwóch pasów ruchu do jednego.

Kobieta i jej rodzina wie, co znaczy czekać na narodziny dziecka.

Dziecko czeka na święta, bo spodziewa się otrzymać prezenty.

Czekamy obok łóżka chorego, kochanego, jedynego, z nadzieją – poprawy, wyzdrowienia, cudu albo oczekujemy miłosiernego końca.

Każdy z nas wie, co znaczy czekać.

Przed nami doskonale znana historia człowieka chromego. Wydaje się, że jesteśmy z nią oswojeni, a chromy, to nasz dobry znajomy. Można by powiedzieć, że już wiele razy mijaliśmy go, czytając Dzieje Apostolskie. Wrósł w koloryt świątyni, a mijającym trudno było wyobrazić sobie, by zabrakło go w tym krajobrazie. On też czekał i nie dlatego, by włączyć się do ruchu zdążających na modlitwę.

On zaś spojrzał na nich uważnie, spodziewając się, że od nich coś otrzyma” (Dz 3,5).

Czekał, może już nie tak niecierpliwie, jak dziecko, czy tak nerwowo, jak kierowcy, by włączyć się do ruchu. Przywykł do spojrzeń mijających, mijający do jego proszącego gestu. Może już przestał liczyć czas, który mijał, od kiedy zaczął zajmować to miejsce przy bramie.

Dzień był taki jak wszystkie inne, ale nie wszyscy tacy sami ludzie. Wielu z nich rozpoznawał i tych dwóch co się zbliżali, też już znał. Nie pierwszy raz tędy szli, ale w końcu zatrzymali się przy nim. Nie wiedział tylko, że to nie byli ci sami, których może rozpoznawał. Ciała te same, ale wewnątrz dokonała się rewolucja.

Powoli nadzieja gdzieś odeszła, ale pozostało trudne życie.

Czy możemy wyobrazić sobie, że Bóg też czekał?

Bóg ma swój czas i wyciął chromego z tego pejzażu świątynnej bramy – uzdrowił go. Wyobrażam sobie, że wielu przechodzących, przyzwyczajonych do widoku żebrzącego, nawet nie zauważyło jego braku.

Zdarza się, że przyzwyczajeni nie zauważamy zmian. Jesteśmy zaskoczeni – przecież tu był…. i konsternacja, zdziwienie, że nie zauważyliśmy. Ludzie zauważyli dopiero coś w świątyni, że mówiąc kolokwialnie, ktoś rozrabia w niej.

zerwawszy się, stanął i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, przechadzając się i podskakując, i chwaląc Boga” (w.8).

Ludzie byli chyba zszokowani tym wydarzeniem. Ap. Piotr poczuł się w obowiązku skomentować zdarzenie. Cudowność wydarzenia nie podlegała dyskusji, ale ważne było powiedzieć kto za tym stoi: Bóg czy człowiek? Z perspektywy nas czytających, odpowiedź jest oczywista. Czy na pewno?

Mężowie izraelscy, dlaczego się temu dziwicie i dlaczego się nam tak uważnie przypatrujecie, jakbyśmy to własną mocą albo pobożnością sprawili, że on chodzi?”

Współcześni chrześcijanie też już nauczyli się jak stosować chwyty marketingowe. Wiele zaproszeń na konferencje, folderów, tak reklamuje mówców, kaznodziei, że wprost anioł z nieba będzie usługiwać. I biegną do nich ludzie, spodziewając się, że mocą i pobożnością oni sprawią cud.

Piotr nie tylko mówił o cudowności zdarzenia, ale o najważniejszej sprawie życia. Dla byłego chromego perspektywą była śmierć. Dla Piotra śmierć była wstępem do poselstwa o życiu w Jezusie Chrystusie.

Śmierć jeszcze nie jest pełnym ewangelicznym zwiastowaniem, ale zmartwychwstanie.

Wszędzie gdzie uczniowie pojawiali się, zwiastowali Jezusa Zmartwychwstałego, mówiąc:

czego my świadkami jesteśmy”.

Wierzymy w uzdrowienie płynące od Boga i na Jego warunkach, ale ponad cudami jest poselstwo:

Przeto opamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze,”

Jasne i klarowne poselstwo daje jasne i klarowne nawrócenia. Pokuta i wyznanie jest bramą do wieczności. Przygłaskanie tego czymkolwiek, jest obiecywaniem kolorowej bańki mydlanej.

Dziś trudno znaleźć człowieka, który nie miałby problemów zdrowotnych. W naszym wyznaniu wiary jasno deklarujemy:

Wierzymy w uzdrowienie chorych jako znak łaski i mocy Bożej.

Praktyką wynikającą z przywileju modlitwy jest wiara w uzdrowienie ciała przez modlitwę wiary, wspieraną nałożeniem rąk lub namaszczeniem olejem ku uzdrowieniu.

Co jednak mamy do zaoferowania, nawet jeśli nie nastąpi cud w sposób spektakularny. Jest Boże zapewnienie, które zwróciło moją uwagę w tym płomiennym kazaniu Ap. Piotra:

Przez wiarę w imię jego wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich” (gr. pełną sprawność).

Kiedy przychodzimy do Boga w prośbie o uzdrowienie, dotknięcie, ulgę, to dzieją się dwie rzeczy i w to wierzę.

Doświadczamy wzmocnienia.

Gdy modlimy się razem o dotkniecie, cud, to nasze ciało doświadcza posilenia, łatwiej znieść ból, jakoś lżej przejść przez doświadczenie. Lżej nam jest nieść krzyż doświadczenia.

Krzyże w życiu pełnią podobną funkcję jak krzyżyki w muzyce: podwyższają” (Ludwig van Beethoven).

Wiara wzbudzona

Doświadczenie prowadzi nas do pogłębienia naszej wiary, do analizy; ufam Bogu czy sobie? Człowiekowi, czy Bożemu Synowi? Wiara doznaje pobudzenia, prowadzi do refleksji, budzi uśpione, znieczulone sumienie i bywa, że osiąga cel – życie wieczne, jeśli jej na to pozwolimy.

Ludzie wierzą, a jednak umierają, mógłby ktoś powiedzieć, to jak to jest?

Nie możemy zapominać, że Bóg zaplanował śmierć, do czasu powtórnego przyjścia, jako zasadę rozstania z naszym ciałem. Bóg wybiera sposób i okoliczności, w jakich do nas przychodzi.

Czy zatem nie mielibyśmy modlić się o uzdrowienie? Byłoby właśnie dowodem naszej niewiary pominięcie Boga w kwestii naszego uzdrowienia. My mamy zawierzyć Bogu. Mamy oczekiwać zawsze cudów, ale nie oznacza to, że za każdym razem tak bywa. Dlaczego? Byśmy nie myśleli, że to od nas zależy. Jak się coś stanie, istnieje pokusa, by powiedzieć; pościłem, modliłem się, no i się stało. Jak się nie stało, to wina jest po stronie tego, kto potrzebował uzdrowienia.

Niestety żyjemy w czasach niecierpliwości. Chcemy już, natychmiast, teraz. Takie przesłanie kierują reklamy: bez dokumentów, bez prowizji, bez problemów, ale tylko w reklamie. To, co na bilbordzie nie jest tym samym co w banku.

Życie instant.

Reklama, że wszyscy spotkamy się w niebie, jest fałszywa.

Co dziś potrzebuje uzdrowienia w Twoim życiu? Ciało, dusza, relacje, małżeństwo?

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć” (1Ptr 5,8).

Kościół Jezusa Chrystusa doświadcza wielkiego gniewu diabła. On wie, że ma niewiele czasu i dlatego za wszelką cenę chce pochłonąć jak najwięcej też Bożych dzieci.

Tragedie szerzące się dzisiaj w rodzinach są wprost niewiarygodne. Rozwścieczony diabeł dokonuje w rodzinach totalnego spustoszenia i nie spocznie, dopóki nie pochłonie ostatniej rodziny. Demoniczna dewastacja przybiera różne formy: rozwody, bunt dzieci itp. Rezultat jest zawsze ten sam: szczęśliwa niegdyś rodzina zostaje rozdarta i pochłonięta. Zobaczcie, dziś nie tylko ciało potrzebuje uzdrowienia, ale rodziny, przyszłość ich, skrzywdzone dzieci, bite żony. Opamiętajcie się albo wylądujecie w sądzie.

Czasem przychodzi taki moment, gdy jakaś sytuacja życiowa przerasta ludzkie możliwości. Nie pomaga żadna ludzka rada, żaden lekarz, żadne lekarstwo. Nie ma wyjścia albo stanie się cud, albo nastąpi katastrofa. W takich momentach jedyną nadzieją jest uchwycenie się Jezusa. Ktoś z członków rodziny musi zwrócić się do Jezusa całym sercem i zacząć wzywać Jego imienia. Nie ważne, kto to jest – ojciec, matka czy dziecko.

Nie spocznę, dopóki nie usłyszę Jego głosu, bo znaleźliśmy się poza granicą nadziei. Teraz liczę już tylko na cud”.

Smutne jest to, jeśli wierzący odchodzi, zanim usłyszy jakiekolwiek słowo od Jezusa.

Może wzdychacie z ulgą, myśląc: „Chwała Bogu, że to nie dotknęło mojego życia, naszej rodziny. Może nie płoną gorliwością dla Jezusa, ale przynajmniej są porządnymi ludźmi”.

Jednak letniość jest stanem równie okropnym co chaos w rodzinie. Jezus ostrzegał:

A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” (Obj 3,16).

Jezus nie zwracał się do niewierzących. Mówił o letnich chrześcijanach należących do Jego kościoła (zob. Obj 2-3).

Diabłu udało się wprowadzić zamieszanie w sprawie piekła, złagodzić jego znaczenie, a nawet przekonać, że ono nie istnieje, ale on był zawsze kłamcą. Jeśli nie przylgniesz całym sercem do Jezusa, będziesz dryfować ku niebezpieczeństwu. Wstań i przyjdź do Boga, doświadczysz wzmocnienia, albo zginiesz. Chromy miał wybór naiwnie prosty.

Proste rzeczy wydają się naiwne, oczekiwanie zostało nagrodzone.