Wywiad z Bogiem

Wywiad z Bogiem

Wywiad z Bogiem

„Przeto teraz idź! Posyłam cię do faraona. Wyprowadź lud mój, synów izraelskich, z Egiptu (2 Moj 3,10).

„Na to odezwał się Mojżesz i rzekł: A jeżeli nie uwierzą mi i nie usłuchają mnie, lecz powiedzą: Pan nie objawił się tobie?” (2 Moj 4,1).

Czy ktoś miał pomysł, by przeprowadzić z Bogiem wywiad? O co byśmy zapytali Boga? Ile z pytań zaczynałoby się od słowa „dlaczego” Sięgamy do zadawania pytania „dlaczego”, szczególnie gdy czujemy, że nasze życie weszło w fazę doświadczeń. Być może doświadczyliśmy jakiejś zmiany w zdrowiu, finansach, pracy? Chcielibyśmy z Nim o tym porozmawiać? Bywa, że Bóg zwraca naszą uwagę, przez wydarzenia, zbiegi okoliczności. Wiemy, że nie ma zbiegów okoliczności, to nie są przypadkowe wydarzenia. Bóg zwrócił na siebie uwagę Mojżesza, robiąc coś nietypowego. Zapalił krzew, a ten się nie spalał.

Historia w zaproponowanym tekście w swej konstrukcji brzmi jak wywiad z Bogiem. Mojżesz miał okazję przeprowadzić wywiad z Bogiem na temat niektórych zmian, które Bóg zaplanował. Mojżesz miał doświadczyć pewnych rzeczy, których się nie spodziewał, ani nie planował. Nie zapisał się na to, czego miał doświadczyć.

Mojżesz zrobił to, co zrobiłaby większość z nas, otrzymując zadanie niewykonalne – wymyśla wymówki. Poczekaj, nikt mnie nie uprzedził, to nie moje powołanie, jeszcze nie przeczytałem wszystkich instrukcji, potrzebuję więcej czasu! Mojżesz wszedł w tryb wywiadu.

Pytanie pierwsze – „Kim jestem?”

Być może innym sformułowaniem tego pytania byłoby: „Dlaczego ja?” Niektórzy z nas użyliby tej samej wymówki – Kim jestem? Próbowalibyśmy się usprawiedliwić, mówiąc, że nie jesteśmy wystarczająco przygotowani do tego zadania. To prawda, że jesteśmy niewystarczająco gotowi, ale tylko Bóg może nas przygotować. Po prostu pamiętajmy, że zawsze będziemy wystarczająco gotowi do zadania, do którego Bóg nas powołał, ponieważ On wie, kim jesteśmy.

Czy jest coś, co mógłbyś powiedzieć Bogu o sobie, czego On jeszcze nie wie? Mojżesz nie oczekiwał żadnej wielkiej zmiany. W wieku 80 lat wiedział, że doświadczył wystarczająco dużo zmian.

Wybór nie jest przypadkowy.

 

Pytanie drugie – „Co mam im powiedzieć?”

Bóg rozumie wszystkie obawy związane z robieniem czegoś, o co prosi! Mojżesz po prostu nie wie, czy nadaje się do tej misji ratunkowej, którą Bóg ma dla niego. Nie mając pewności co do wizji, postanowił przedłużyć wywiad z Bogiem. Kontynuuje – na wypadek, gdyby zgodził się pójść, aby uwolnić Izraelitów i gdyby zakwestionowali jego autorytet, chce wiedzieć, jak postępować. Muszę mieć odpowiedź lub plan awaryjny.

„Tak powiesz synom izraelskim: Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was”.

Nie miało znaczenia, kim był Mojżesz. Ważne było to, kim jest Bóg.

Faraon miał zdecydowaną odpowiedź.

„A faraon rzekł: Któż to jest Pan, bym miał słuchać głosu jego i wypuścić Izraela? Pana nie znam, a Izraela nie wypuszczę” (Ex 5,2).

Faraon miał okazję, poznać z Kim wszedł w konflikt.

 

Pytanie trzecie – „Co jeśli mi nie uwierzą?”

Mojżesz bał się porażki. Najwyraźniej pyta, jak udowodni wszystkim, że Bóg mu się ukazał, przemówił do niego i posłał. Mojżesz chciał dowodu, że był w obecności Boga. Co, jeśli powiedzą, że to mój prywatny pomysł?

„Będę z tobą”.

Kiedy Bóg nas wzywa, to i wyposaża do wykonania zadania. Jezus dał swoim uczniom to samo zapewnienie, kiedy wezwał ich, aby poszli i uwalniali duchowych jeńców, głosząc Ewangelię. Powiedział im:

„A oto Ja będę z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Mógł powiedzieć Bóg w inny sposób: „Po co się zamartwiasz?” „Zmierz się z tym”.

Jezus powiedział, że nie ma sensu martwić się o to, co przyniesie jutro – skoro każdy dzień ma wystarczająco dużo własnych problemów! Po co się martwisz? Bóg tam jest!

„Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia” (Mt 6,34).

Strach przed porażką powstrzymuje nas od próbowania, ale tak jak Bóg dał Mojżeszowi przekonujący dowód, tak samo dał nam dowody niezbędne do przekonania ludzi – Słowo Boże.

„Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzym 10,17).

Pytanie czwarte – Poślij kogo innego!

„A Mojżesz rzekł do Pana: Proszę, Panie, nie jestem ja mężem wymownym, nie byłem nim dawniej, nie jestem nim teraz, odkąd mówisz do sługi swego, jestem ciężkiej mowy i ciężkiego języka” (4,13).

Gdy Mojżeszowi skończyły się pytania, po prostu błyskotliwie spuentował:

„Poślij kogoś innego, aby to zrobił, nie jestem zainteresowany”.

Bóg – w swojej cierpliwości – ciągle odpowiadał. Jego odpowiedź nadal brzmiała: „Jestem”.

Co, jeśli ludzie nie chcą zmian?

Co, jeśli nie poradzę sobie z presją?

Czy kiedykolwiek czuliście, że Bóg miesza w garnku wydarzeń w twoim życiu?

Nie jesteście sami. Dlaczego ja, a dlaczego nie on, ona? „A co z nim?”

Bóg nie jest poruszony wymówką Mojżesza. Zna tych, których powołuje i może zrekompensować niedociągnięcia każdego.

Przypomina mi to 4 chrześcijan: Każdego, Kogoś, Nikogo i Ktosia.

Było specjalne zadanie do wykonania.

Każdy został poproszony, aby to zrobił.

Każdy był pewien, że Ktoś to zrobi.

Każdy mógł to zrobić, ale Nikt tego nie zrobił.

Ktoś się z tego powodu zdenerwował, ponieważ to było zadanie Każdego.

Każdy myślał, że Każdy może to zrobić, ale Nikt nie zdawał sobie sprawy, że Każdy tego nie zrobi.

Skończyło się na tym, że Każdy obwinił Kogoś.

Żyjemy w społeczeństwie, które wierzy, że Bóg jest odległy, obojętny i nie chce angażować się w nasze życie, że jakoś to będzie. To nie jest Bóg z Biblii.

Czy chciałbyś mieć szansę porozmawiać z Bogiem o zmianach zachodzących w twoim życiu?

Bóg chciał zakomunikować Mojżeszowi, że ma kontrolę nad tym, co dzieje się z jego ludem. Jaki ma plan, w którym widzi Mojżesza, jako najlepszego wykonawcę.

Przeszłość Mojżesza usiłowała determinować przyszłość. Bóg przyszedł, aby to zmienić.

Może zastanawiasz się: „Dlaczego ja? Moje życie się pogmatwało”. Bóg mówi: „Dlaczego panikujesz? Mam wszystko pod kontrolą!”

„A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani” (Rzym 8,28).

Co by się stało, gdyby Mojżesz nie posłuchał Boga i nie wrócił do Egiptu?

No cóż, Bóg i tak wyprowadziłby Swój lud, ponieważ Jego wola zostanie wypełniona, bez względu na to, czy wybraliśmy bycie jej częścią, czy nie.

Gdyby Bóg nigdy nie powołał nas do robienia rzeczy wykraczających poza naszą strefę komfortu, a nawet poza nasze własne możliwości, nie potrzebowalibyśmy wiary.

Niestety życie wzrokiem jest często o wiele łatwiejsze niż wiarą!

Gdy odpadnie dno

Gdy odpadnie dno

„Każdy więc, kto słucha moich słów i robi z nich użytek, jest jak człowiek mądry, który swój dom postawił na skale. Spadł ulewny deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, lecz on nie runął, bo był zbudowany na skale. Każdego natomiast, kto słucha moich słów, lecz nie robi z nich użytku, można porównać do człowieka bezmyślnego, który swój dom zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, powiały wiatry i uderzyły w ten dom, a on runął i jego upadek był wielki” (Mt 7,24-27).

O czym przeczytany fragment mówi? Pytanie jakby nie na miejscu, odpowiedź przecież jest oczywista, o „dwóch fundamentach”. Odpowiedź nie jest błędna, ale też niewyczerpująca. Zasadnicza treść zwiastowania kryje się w słowach, które znajdujemy w wierszach 24 i 26: „Kto słucha i wykonuje; Kto słucha i nie wykonuje”.

Problem, zilustrowany przykładem budowy domu, tkwi w słuchaniu.

Przykładowe domy są takie same, różnicę ujawnia burza. Jednak to fundament domu robi różnicę, a jest nim Słowo Boże. Kiedy działamy zgodnie z tym, co usłyszeliśmy, kładziemy właściwy fundament. Jeśli słuchamy Słowa Bożego i nie wykonujemy, to oszukujemy samych siebie.

„A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu” (Jak 1,22-25).

Tak wiele jest komunikatów, by nie dać się oszukać na tzw. wnuczka a ciągle są ofiary.

Nie wierz wszystkiemu, co słyszysz tylko dlatego, że ktoś mówi: „Bóg mi powiedział”.

Badajcie – powiada Biblia.

Nasza wiara nie jest poddawana próbie w blasku słońca, ale w burzy.

Jeśli opierasz się na okolicznościach wcześniej czy później się rozczarujesz.

Ktoś poszedł do lekarza i usłyszał druzgocącą diagnozę.

Ktoś potrącony przez samochód wylądował w szpitalu.

Ktoś nagle znalazł się bez pracy, na bruku.

Myślałeś, że masz wspaniałą rodzinę, a twój współmałżonek ogłasza, że odchodzi.

Dno odpadło i nie wiesz co robić.

Bywają dni, że wszystko idzie od złego do gorszego.

Piotr widział ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa. Jego świat się rozpadał. Dno odpadło. Nadeszła burzowa fala, powiał wiatr niepokoju. Jednak stał się ewangelistą Pięćdziesiątnicy, bo ufał słowom Jezusa.

Co zrobisz, gdy wypadnie dno? Czy ty i twój duchowy dom będziecie stać?

Chrześcijańskie życie nie może być obliczone na efekt, robienie dobrego wrażenia, ale skuteczność.

Żyjemy w świecie substytutów, zamienników. Zgodzimy się, że choć są użyteczne, zamienniki mają swoje ograniczenia. Nie akceptuj żadnych duchowych zamienników bez względu na opakowanie i niezależnie od obietnic.

Budowanie na wydmie może być atrakcyjne i efektowne, ale to budowa na ruchomym piasku. Nie daj się nabrać na fantazyjne opakowanie i nijaką wartość!

Jezus naucza, że mądrością jest to, co robisz z tym, co wiesz. Jezus oświadcza, że Jego Słowo jest Skałą.

Zwykle budujemy swoje życie na jakimś fundamencie. Pytanie, czy to wytrzyma?

Jezus nie mówi: „jeśli spadnie deszcz”, „jeśli nadejdzie powódź” lub „jeśli powieją wiatry”. Mówi: „I spadł deszcz, i przyszły powodzie, i wichry powiały i uderzyły w ten dom”.

Ci, co słuchają i ci, co nie słuchają, przeżywają te same kryzysy. Burze dotykają sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Burze są tym, co nas testuje.

Dlaczego ktoś zbudował swój dom na piasku? Myślał…

• ,że każdy dzień będzie słoneczny.

• ,że jego życie zawsze będzie bez problemów.

• ,że wydma może służyć jako fundament.

Budowanie na piasku jest atrakcyjne. Znajduje się w dobrej lokalizacji. Kto chce kopać głęboko, jeśli nie musi?

• Budowanie na skale wymaga więcej pracy.

• Zajmuje więcej czasu i energii.

• Kosztuje więcej.

• Zawsze łatwiej jest iść na skróty.

Przez jakiś czas nikt tego nie jest w stanie zweryfikować. Któregoś dnia zapłacisz za swoje tandetne wykonanie.

Budujemy na Słowie.

Jeśli użyjesz zamienników, twoja budowla nie przetrwa burzy. „Dopomaganie” Bogu zawsze zniekształca i wypacza Boże działanie. To, co niebiblijne zwykle dobrze wygląda, zanim nie zostanie poddane próbie.

Kiedy wszystko inne zawiedzie, przeczytaj instrukcję.

Ilu już poległo na nie czytaniu instrukcji? Dlaczego wolimy się potknąć i wykonać pracę zbędną, kiedy przy odrobinie wysiłku moglibyśmy to zrobić dobrze?

Biblia stworzyła fundamenty, z których pochodzą najbardziej cenione aspekty kultury. Współczesnej niestety nie.

Próbujesz zarządzać małżeństwem, ale im więcej próbujesz, tym gorzej, to nie działa. Przeczytaj instrukcję.

„Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef.5,22-25).

Próbujesz wychować dziecko, a to dziecko ma swój własny pomysł. Kiedy mówisz „nie”, ono mówi „tak”. Kiedy mówisz, że jest czerwone, podkreśla, że jest niebieskie. Kiedy mówisz, że jest zimno, wie, że jest gorąco. Gdzie masz zamiar uzyskać pomoc? W podręczniku psychologii dziecka? Przeczytaj instrukcję.

„A wy, ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu dzieci swoich, lecz napominajcie i wychowujcie je w karności, dla Pana” (Ef 6,4).

„Ojcowie, nie rozgoryczajcie dzieci swoich, aby nie upadały na duchu” (Kol 3,21).

Zastanawiasz się, czy twoje życie ma sens; czy możesz zainwestować w coś, co ma moc. Przeczytaj instrukcję.

„Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je” (Mt 10,39).

Kiedy staniesz na progu życia, kiedy nadejdą ostatnie godziny, musisz wiedzieć, że będzie miasto, w którym nie będzie nigdy więcej śmierci, nie będzie już płaczu, nie będzie już bólu, gdzie wszystko stanie się nowe? Przeczytaj instrukcję

Za każdym razem, gdy czytamy Biblię, nie czytamy tego, co niektórzy uważali za stosowne powiedzieć.

Prawdziwość chrześcijaństwa leży w autorytecie Biblii.

Wsłuchując się w nowe trendy, można powiedzieć, że funduje się ludziom szwedzki stół serwujący doświadczenia ludzi, dla których Słowo Boże jest tylko dodatkiem.

Jak możesz być pewny, że twoje duchowe zdrowie nie jest narażone? Czytaj instrukcję.

„Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny” (Łk 6,49).

Dopóki nie dojdziesz do punktu, w którym zdasz sobie sprawę, że twoje zbawienie jest dziełem łaski Bożej, nie kopałeś jeszcze wystarczająco głęboko.

Znajomość Biblii pomoże nam uporać się z rozczarowaniami życia.

„Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2 Tym 3,16-17).

Biblia jest prawdziwym, żywym głosem Boga.

Istnieją dwa powody zawiedzenia:

Po pierwsze – brak lektury Słowa Bożego.

Po drugie – brak wykonania.

„Kto słucha i wykonuje lub słucha i nie wykonuje”.

Ludzie stworzyli wzorzec metra, tak Bóg dał wzorzec życia w Biblii.

„Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył. I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa” (2 Tym 3,14-15).

Wielu ma problemy, przechodzi kryzysy, odpadło dno. Jeśli nie spędzasz z Bogiem czasu i nie doskonalisz tej umiejętności, będziesz rozczarowany.

Kompas jest wartościowym narzędziem, ponieważ z powodu magnetycznego pola ziemi zawsze wskazuje północ. Dzięki Biblii możesz zawsze znać twoją prawdziwą pozycję.

Ważniejsze od wypowiadania właściwych słów jest robienie właściwych rzeczy.

Biblia to potężna książka napisana przez Potężnego Boga ona jest Słowem Bożym.

Wielu wierzy, że opinie innych albo ich własne są bardziej godne zaufania niż Biblia.

Bóg chce, by człowiek znał właściwe rzeczy. Biblia przedstawia jak żyć:

„Objawiła się bowiem łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi. Poucza nas ona, abyśmy wyrzekli się bezbożności oraz świeckich żądz i żyli w obecnym wieku rozsądnie, sprawiedliwie i pobożnie. Wzywa nas również do czekania na spełnienie się cudownej nadziei i objawienie się chwały naszego wielkiego Boga i Zbawcy, Jezusa Chrystusa” (Tyt 2.12-13).

Ktoś zasugerował, że epitafium żony Lota brzmiało: Bóg mówi poważnie!

Kiedy odpadnie życiowe dno, Biblia daje wzorzec: „słuchaj, wierz i wykonuj”. Biblia nie jest tylko księgą informacji, jest księgą transformacji. Życie ulegnie transformacji, gdy budujesz na Bożym Słowie.

Bóg jest drobiazgowy

Bóg jest drobiazgowy

„(…) powinniście zewlec z siebie swoją starą, zepsutą naturę, czyli dawnego człowieka, który jest przesiąknięty sposobem myślenia świata oraz wypełniony zwodniczymi żądzami prowadzącymi do wiecznej zagłady, i pozwolić, aby Duch Boży przemieniał wasz sposób myślenia na nowy, gdyż tylko tak zdołacie oblec się w nową naturę, czyli w nowego człowieka, który w sprawiedliwości, świętości i prawdzie został powołany do Życia według zamysłu Boga” (Ef 4,20-24). (Przekład Dynamiczny).

W pewnej gazecie ukazała się przed laty informacja, gdy Titanic zatonął: „zginął znany milioner w katastrofie Titanica i drobnymi literkami oraz ok. 1500 osób też”. Ktoś był znanym milionerem i utonęły pieniądze razem z nim. Jednak każde życie ludzkie jest ważne.

Zacytowane wersety mówią prawdę o naszym życiu, które możemy nazwać starym lub nowym.

Czy musimy mieć jakąś refleksję? Jakiś stosunek do tego starego człowieka? Tak, ponieważ Ap. Paweł powiada, że to stare życie doprowadziło ludzi do śmierci.

„Byliście umarli wskutek waszych występków i grzechów, w których niegdyś żyliście, postępując według zasad tego świata” (Ef 2,1-2).

Stary człowiek spowodował, że byliśmy lub jesteśmy w stanie śmierci. Nie wstanie choroby. Dla człowieka, który jest w stanie choroby, jest nadzieja, można go leczyć. Dla człowieka, który jest w depresji, można jeszcze przynieść jakąś pomoc i nadzieję, ale umarły, co możesz zrobić? Jaką możesz mu nieść pomoc? Możesz tylko usłużyć ostatnią posługą na cmentarzu. Martwego można tylko wzbudzić z martwych. Jest taka, możliwość jest taka nadzieja. O tym Ap. Paweł mówi. Nie jesteśmy pokaleczeni, tylko umarli. Cóż zatem znaczy jakiś drobny grzech zaniedbanie, nieposłuszeństwo wobec śmierci.

Czasami myślimy, że Bóg będzie bardzo wyrozumiały. Ach cóż, te nasze drobne grzechy. Edyta Geppert śpiewa piosenkę, w której powiada, „przecież nie będziesz Panie drobiazgowy”.

Próbujemy usprawiedliwiać swój grzech. Próbujemy powiedzieć, no przecież jeszcze nic złego nie uczyniłem. Boże Słowo powiada: grzech spowodował śmierć, a zapłatą za grzech jest śmierć.

„Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, a darem łaski Boga życie wieczne w Chrystusie Jezusie, naszym Panu” (Rz 6,23).

Sytuacja człowieka w grzechu jest dramatyczna, jest umarły.

Nikodem, dostojnik żydowski, stwierdził, muszę w sprawie mojego życia zadać kilka niecierpiących zwłoki, pytań Jezusowi. Nikodem miał rozterki, to nie pozwoliło mu spać. Poszedł w nocy do Jezusa. Rozmowa potoczyła się w kierunku, jakiego się nie spodziewał.

Bywa tak z nami. Gdy mówimy o wierze, o chrześcijaństwie, o naszym duchowym życiu, często unikamy tematów ważnych, sprowadzamy naszą rozmowę do ogólników, do jakichś banałów, ale nie dotykamy sedna.

Jest stan, w którym jesteśmy „starym człowiekiem”. Człowiekiem, który nie pasuje do nas? Nie powinien nam towarzyszyć.

Jezus powiada, co odrzucić, co zdjąć, czego się pozbyć? Brzmi to bardzo poważnie. Nie lubimy, gdy ktoś nam wprost powiada, co należy zrobić. Czy Bóg naprawdę jest dla ciebie Zbawicielem, Królem, Panem? Jakie ma znaczenie jego ofiara, krzyż Golgoty. Jego śmierć dla wszystkich, czy dla mnie? Stary człowiek, czy nowy?

Ap. Paweł powiada czym charakteryzuje się ten stary człowiek. Jego życiu towarzyszy kłamstwo, gniew, kradzież, nieprzyzwoite słowa, gorycz, zapalczywość, krzyk, złorzeczenie, rozpusta, nieczystość moralna, chciwość, nieprzyzwoite żarty, tylko do końca tego rozdziału tyle rzeczy jest wymienionych. Lista jest porażająca.

Nie sądzimy, że nie ma to znaczenia, że Pan nie będzie przecież taki drobiazgowy?

„Niech nikt was nie zwodzi próżnymi słowami, gdyż właśnie z ich powodu gniew Boży przychodzi na synów buntu” (Ef 5,6).

Nikodem usłyszał wprost albo się narodzisz na nowo, albo ciągle będziesz starym człowiekiem, w starym życiu, w starych nawykach, w starym przyzwyczajeniu.

Każdy z nas ma tę świadomość, że jesteśmy niedoskonali, że wiele grzechów popełniamy. Często popełnialiśmy błąd próbując naprawić własne życie sami. Musi przyjść taki moment, kiedy stajemy bezradnie rozkładając ręce. Dalej nie mogę, nic już dalej nie zrobię.

Stary dylemat – stary człowiek.

Ap. Paweł powiada odrzućcie starego człowieka z jego starym stylem życia i nie ubierajcie się w niego ponownie. Stary garnitur czasami trzeba odłożyć i nie zakładaj go przy lada okazji. On nie pasuje do naszej konstrukcji, a tą konstrukcją jest życie z Bogiem. Jeśli stary człowiek ma żyć, musi być z martwych wzbudzony i bez tego czegoś, co Jezus nazywa nawróceniem, a ap. Paweł nazywa odnowieniem, nie możemy marzyć o życiu wiecznym, o Królestwie Bożym. Nie jest też prawdą, że wystarczy przeżyć jakoś życie na tej ziemi.

Zacheusz miał pragnienie, by zobaczyć Jezusa i znalazł sposób, by to zrealizować. Myślę, że można tak powiedzieć, jeśli nie możesz spotkać Jezusa, to znajdź takie miejsce, gdzie on spotka ciebie. Miejscem, w którym Jezus spotyka nas jest zbór, jest społeczność, lektura Słowa Bożego.

Jest Boże rozwiązanie. Bóg ma plan dla naszego życia, by oblec nas w nowego człowieka.

Augustyn powiedział: „Bóg tak nas kocha, jakby nie miał nikogo innego do kochania, tylko nas. Tak jakbyśmy tylko my istnieli na ziemi, jakbym tylko ja jeden istniał on tak mnie kocha. Jakby nie mógł podzielić tej miłości na innych ludzi i każdego jednakowo, każdego z taką samą mocą, z taką samą siłą, z taką samą miłością. I nie ma nic ważniejszego w naszym życiu. Przed tym najpierw jak Jezus Chrystus”.

Chrześcijaństwo nakłada inny sposób myślenia, inny sposób bycia, nowe życie. Apostoł Paweł powiada: obleczcie się w nowego człowieka, życie o nowej jakości. Życie z nowymi motywacjami, życie innych celów. Normą naszego postępowania musi być Boże Słowo.

Apostoł Paweł powiada. Modlę się też, aby wasze postępowanie było miłe Panu, byście coraz lepiej poznawali Boga.

Moim pragnieniem jest poznawać Boga coraz lepiej, każdego dnia poznawać go lepiej, poznawać go w działaniu poprzez Ducha Świętego, poznawać go w działaniu przez dary Ducha Świętego, poznawać Go jako tego, który uzdrawia, poznać Go jako tego, który rozwiązuje problemy, który postawił straż naszemu życiu. Poznać Go jako tego, który postawi straż zaniepokojonym rodzinom, gdy one się zaczynają rozpadać, gdy ktoś jest zagrożony niech Bóg postawi swoją straż w naszym życiu.

Świadectwo Pawła zaczyna się pesymistycznie – stary człowiek, ale kończy się optymistycznie, kończy się nadzieją, kończy się wielkim hymnem triumfu Bożego zwycięstwa.

Obleczcie się w nowego człowieka.

Zaczęło się wszystko mową o śmierci. Nie jako epitafium dla starego człowieka. Jezus Chrystus z martwych powstał, masz być nowym człowiekiem. Tak jest On drobiazgowy.

Błogosławione oczekiwanie

Błogosławione oczekiwanie

„Ujrzawszy to Piotr, odezwał się do ludu: Mężowie izraelscy, dlaczego się temu dziwicie i dlaczego się nam tak uważnie przypatrujecie, jakbyśmy to własną mocą albo pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych, uwielbił Syna swego, Jezusa […]” (Dz 3,12-13).

Każdy z nas wie, co znaczy czekać. Kierowcy wiedzą, co znaczy czekać, kiedy ulica została zwężona z dwóch pasów ruchu do jednego.

Kobieta i jej rodzina wie, co znaczy czekać na narodziny dziecka.

Dziecko czeka na święta, bo spodziewa się otrzymać prezenty.

Czekamy obok łóżka chorego, kochanego, jedynego, z nadzieją – poprawy, wyzdrowienia, cudu albo oczekujemy miłosiernego końca.

Każdy z nas wie, co znaczy czekać.

Przed nami doskonale znana historia człowieka chromego. Wydaje się, że jesteśmy z nią oswojeni, a chromy, to nasz dobry znajomy. Można by powiedzieć, że już wiele razy mijaliśmy go, czytając Dzieje Apostolskie. Wrósł w koloryt świątyni, a mijającym trudno było wyobrazić sobie, by zabrakło go w tym krajobrazie. On też czekał i nie dlatego, by włączyć się do ruchu zdążających na modlitwę.

„On zaś spojrzał na nich uważnie, spodziewając się, że od nich coś otrzyma” (Dz 3,5).

Czekał, może już nie tak niecierpliwie, jak dziecko, czy tak nerwowo, jak kierowcy, by włączyć się do ruchu. Przywykł do spojrzeń mijających, mijający do jego proszącego gestu. Może już przestał liczyć czas, który mijał, od kiedy zaczął zajmować to miejsce przy bramie.

Dzień był taki jak wszystkie inne, ale nie wszyscy tacy sami ludzie. Wielu z nich rozpoznawał i tych dwóch co się zbliżali, też już znał. Nie pierwszy raz tędy szli, ale w końcu zatrzymali się przy nim. Nie wiedział tylko, że to nie byli ci sami, których może rozpoznawał. Ciała te same, ale wewnątrz dokonała się rewolucja.

Powoli nadzieja gdzieś odeszła, ale pozostało trudne życie.

Czy możemy wyobrazić sobie, że Bóg też czekał?

Bóg ma swój czas i wyciął chromego z tego pejzażu świątynnej bramy – uzdrowił go. Wyobrażam sobie, że wielu przechodzących, przyzwyczajonych do widoku żebrzącego, nawet nie zauważyło jego braku.

Zdarza się, że przyzwyczajeni nie zauważamy zmian. Jesteśmy zaskoczeni – przecież tu był…. i konsternacja, zdziwienie, że nie zauważyliśmy. Ludzie zauważyli dopiero coś w świątyni, że mówiąc kolokwialnie, ktoś rozrabia w niej.

„zerwawszy się, stanął i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, przechadzając się i podskakując, i chwaląc Boga” (w.8).

Ludzie byli chyba zszokowani tym wydarzeniem. Ap. Piotr poczuł się w obowiązku skomentować zdarzenie. Cudowność wydarzenia nie podlegała dyskusji, ale ważne było powiedzieć kto za tym stoi: Bóg czy człowiek? Z perspektywy nas czytających, odpowiedź jest oczywista. Czy na pewno?

„Mężowie izraelscy, dlaczego się temu dziwicie i dlaczego się nam tak uważnie przypatrujecie, jakbyśmy to własną mocą albo pobożnością sprawili, że on chodzi?”

Współcześni chrześcijanie też już nauczyli się jak stosować chwyty marketingowe. Wiele zaproszeń na konferencje, folderów, tak reklamuje mówców, kaznodziei, że wprost anioł z nieba będzie usługiwać. I biegną do nich ludzie, spodziewając się, że mocą i pobożnością oni sprawią cud.

Piotr nie tylko mówił o cudowności zdarzenia, ale o najważniejszej sprawie życia. Dla byłego chromego perspektywą była śmierć. Dla Piotra śmierć była wstępem do poselstwa o życiu w Jezusie Chrystusie.

Śmierć jeszcze nie jest pełnym ewangelicznym zwiastowaniem, ale zmartwychwstanie.

Wszędzie gdzie uczniowie pojawiali się, zwiastowali Jezusa Zmartwychwstałego, mówiąc:

„czego my świadkami jesteśmy”.

Wierzymy w uzdrowienie płynące od Boga i na Jego warunkach, ale ponad cudami jest poselstwo:

„Przeto opamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze,”

Jasne i klarowne poselstwo daje jasne i klarowne nawrócenia. Pokuta i wyznanie jest bramą do wieczności. Przygłaskanie tego czymkolwiek, jest obiecywaniem kolorowej bańki mydlanej.

Dziś trudno znaleźć człowieka, który nie miałby problemów zdrowotnych. W naszym wyznaniu wiary jasno deklarujemy:

Wierzymy w uzdrowienie chorych jako znak łaski i mocy Bożej.

Praktyką wynikającą z przywileju modlitwy jest wiara w uzdrowienie ciała przez modlitwę wiary, wspieraną nałożeniem rąk lub namaszczeniem olejem ku uzdrowieniu.

Co jednak mamy do zaoferowania, nawet jeśli nie nastąpi cud w sposób spektakularny. Jest Boże zapewnienie, które zwróciło moją uwagę w tym płomiennym kazaniu Ap. Piotra:

„Przez wiarę w imię jego wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich” (gr. pełną sprawność).

Kiedy przychodzimy do Boga w prośbie o uzdrowienie, dotknięcie, ulgę, to dzieją się dwie rzeczy i w to wierzę.

Doświadczamy wzmocnienia.

Gdy modlimy się razem o dotkniecie, cud, to nasze ciało doświadcza posilenia, łatwiej znieść ból, jakoś lżej przejść przez doświadczenie. Lżej nam jest nieść krzyż doświadczenia.

„Krzyże w życiu pełnią podobną funkcję jak krzyżyki w muzyce: podwyższają” (Ludwig van Beethoven).

Wiara wzbudzona

Doświadczenie prowadzi nas do pogłębienia naszej wiary, do analizy; ufam Bogu czy sobie? Człowiekowi, czy Bożemu Synowi? Wiara doznaje pobudzenia, prowadzi do refleksji, budzi uśpione, znieczulone sumienie i bywa, że osiąga cel – życie wieczne, jeśli jej na to pozwolimy.

Ludzie wierzą, a jednak umierają, mógłby ktoś powiedzieć, to jak to jest?

Nie możemy zapominać, że Bóg zaplanował śmierć, do czasu powtórnego przyjścia, jako zasadę rozstania z naszym ciałem. Bóg wybiera sposób i okoliczności, w jakich do nas przychodzi.

Czy zatem nie mielibyśmy modlić się o uzdrowienie? Byłoby właśnie dowodem naszej niewiary pominięcie Boga w kwestii naszego uzdrowienia. My mamy zawierzyć Bogu. Mamy oczekiwać zawsze cudów, ale nie oznacza to, że za każdym razem tak bywa. Dlaczego? Byśmy nie myśleli, że to od nas zależy. Jak się coś stanie, istnieje pokusa, by powiedzieć; pościłem, modliłem się, no i się stało. Jak się nie stało, to wina jest po stronie tego, kto potrzebował uzdrowienia.

Niestety żyjemy w czasach niecierpliwości. Chcemy już, natychmiast, teraz. Takie przesłanie kierują reklamy: bez dokumentów, bez prowizji, bez problemów, ale tylko w reklamie. To, co na bilbordzie nie jest tym samym co w banku.

Życie instant.

Reklama, że wszyscy spotkamy się w niebie, jest fałszywa.

Co dziś potrzebuje uzdrowienia w Twoim życiu? Ciało, dusza, relacje, małżeństwo?

„Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć” (1Ptr 5,8).

Kościół Jezusa Chrystusa doświadcza wielkiego gniewu diabła. On wie, że ma niewiele czasu i dlatego za wszelką cenę chce pochłonąć jak najwięcej też Bożych dzieci.

Tragedie szerzące się dzisiaj w rodzinach są wprost niewiarygodne. Rozwścieczony diabeł dokonuje w rodzinach totalnego spustoszenia i nie spocznie, dopóki nie pochłonie ostatniej rodziny. Demoniczna dewastacja przybiera różne formy: rozwody, bunt dzieci itp. Rezultat jest zawsze ten sam: szczęśliwa niegdyś rodzina zostaje rozdarta i pochłonięta. Zobaczcie, dziś nie tylko ciało potrzebuje uzdrowienia, ale rodziny, przyszłość ich, skrzywdzone dzieci, bite żony. Opamiętajcie się albo wylądujecie w sądzie.

Czasem przychodzi taki moment, gdy jakaś sytuacja życiowa przerasta ludzkie możliwości. Nie pomaga żadna ludzka rada, żaden lekarz, żadne lekarstwo. Nie ma wyjścia albo stanie się cud, albo nastąpi katastrofa. W takich momentach jedyną nadzieją jest uchwycenie się Jezusa. Ktoś z członków rodziny musi zwrócić się do Jezusa całym sercem i zacząć wzywać Jego imienia. Nie ważne, kto to jest – ojciec, matka czy dziecko.

„Nie spocznę, dopóki nie usłyszę Jego głosu, bo znaleźliśmy się poza granicą nadziei. Teraz liczę już tylko na cud”.

Smutne jest to, jeśli wierzący odchodzi, zanim usłyszy jakiekolwiek słowo od Jezusa.

Może wzdychacie z ulgą, myśląc: „Chwała Bogu, że to nie dotknęło mojego życia, naszej rodziny. Może nie płoną gorliwością dla Jezusa, ale przynajmniej są porządnymi ludźmi”.

Jednak letniość jest stanem równie okropnym co chaos w rodzinie. Jezus ostrzegał:

„A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” (Obj 3,16).

Jezus nie zwracał się do niewierzących. Mówił o letnich chrześcijanach należących do Jego kościoła (zob. Obj 2-3).

Diabłu udało się wprowadzić zamieszanie w sprawie piekła, złagodzić jego znaczenie, a nawet przekonać, że ono nie istnieje, ale on był zawsze kłamcą. Jeśli nie przylgniesz całym sercem do Jezusa, będziesz dryfować ku niebezpieczeństwu. Wstań i przyjdź do Boga, doświadczysz wzmocnienia, albo zginiesz. Chromy miał wybór naiwnie prosty.

Proste rzeczy wydają się naiwne, oczekiwanie zostało nagrodzone.

Scyzoryk czy Miecz

Scyzoryk czy Miecz

„Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, przekonywania, upominania, do wychowywania w sprawiedliwości” (2 Tym 3,16).

Wiara chrześcijańska opiera zbawienie wyłącznie na osobistej wierze w Jezusie, a Biblia stała się jedynym autorytetem dla chrześcijańskiej wiary i sposobu życia. Nazywamy Biblię „Słowem Bożym”, gdyż wierzymy, że Bóg mówi do nas poprzez jej stronice. Wierzyć Słowu znaczy wierzyć Bogu. Odrzucić Słowo to, to samo, co nazwać Boga kłamcą.

Prawdziwość chrześcijaństwa leży w autorytecie Biblii.

Przez natchnienie rozumiemy to, że Bóg współdziałał z autorami, uwzględniając ich styl, osobowość, indywidualizm każdego z nich, prowadząc pisarzy, by nic przeciwnego Bożym celom nie zostało dodane, ani też, by nic nie zostało pominięte.

Jedną z najbardziej uderzających wskazówek natchnienia Biblii jest fakt, że pisarze ci musieli wierzyć w wiele fałszywych i dość niemądrych, z naszej oczywiście perspektywy, rzeczy. Nieobecność w Biblii baśni można wyjaśnić jedynie w oparciu o Boże natchnienie. Biblijne natchnienie obejmuje przekazanie nowej prawdy, która wcześniej nikomu nie była znana.

Jednym z najbardziej intrygujących aspektów Biblii jest to, że nigdzie nie przytacza ona argumentów na istnienie Boga. Od pierwszych słów Księgi Rodzaju („Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”) aż do końcowych słów Objawienia Jana, wszędzie po prostu stwierdza, że Bóg jest.

Jezus nie zwracał uwagi na to, czy Jego nauczanie zostanie precyzyjnie, słowo w słowo, zapisane? O ile wiemy, uczniowie nie zapisali nic przez cały okres życia i służby Jezusa. Jednakże obiecał, że po Jego śmierci zostanie zesłany Duch Święty, który wprowadzi ich we wszelką prawdę i przypomni im wszystko, czego On nauczał. Jezus nigdy nie wątpił, że Duch Święty będzie całkowicie w stanie zapewnić odtworzenie i zapisanie przez uczniów jego nauki. Nic istotnego nie będzie pominięte. Nic niewłaściwego dodane.

Dział opieki społecznej wysłał list do zmarłej osoby: „Twoje talony na żywność zostały wstrzymane, ponieważ otrzymaliśmy zawiadomienie, że umarłeś. Niech ciebie Bóg błogosławi. Możesz ponownie złożyć podanie, jeśli nastąpi zmiana w twoich okolicznościach”.

Jest to nieefektywna komunikacja. Jednakże nigdy nie musimy martwić się nieefektywną komunikacją w Biblii. Słowo Boże jest zawsze efektywne i wykonuje określony cel.

Bóg chce, by człowiek znał właściwe rzeczy. Biblia przedstawia jak żyć:

„Objawiła się bowiem łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi. Poucza nas ona, abyśmy wyrzekli się bezbożności oraz świeckich żądz i żyli w obecnym wieku rozsądnie, sprawiedliwie i pobożnie. Wzywa nas również do czekania na spełnienie się cudownej nadziei i objawienie się chwały naszego wielkiego Boga i Zbawcy, Jezusa Chrystusa” (Tyt 2.12-13).

Wielu ludzi widzi Słowo Boże jak stół szwedzki, wybierają tylko to, co chcą, co im odpowiada, ignorują resztę, jak gdyby to nie miało znaczenia.

Ta księga powstrzymuje cię od grzechu albo grzechy będą powstrzymywały cię od tej księgi!

Słowo Boże pełni następujące funkcje: nauczania, przekonywania, upominania, wychowywania.

Nauczanie pokazuje, co ma rację. Upominanie co jest niewłaściwe. Przekonywanie pokazuje jak zastosować je dobrze. Wychowywanie pokazuje jak pozostać prawym.

Kiedy rodzice wychowują dzieci, budują standardy. Właśnie to Biblia czyni w nas. Szkoli nas od niemowlęcego chrześcijanina, do stabilnego zwolennika Chrystusa. Niektórzy pozostają na etapie niemowlęctwa w Chrystusie. Zadowoleni są z biletu do nieba i nie planują wzrastania z wyjątkiem tego, co dostają w niedzielę.

Biblia potwierdza Bóstwo Chrystusa.

„te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego” (Jan 20.31).

Słowo Boga zostało dane, by udowodnić, że Jezus był prawdziwym zbawicielem świata

„Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie” (Jan 5.39).

Niektórzy proklamują, że są chrześcijanami, wątpi w absolutną prawdomówność Biblii. Historyczne chrześcijaństwo jest oparte na Biblii. Mottem protestanckiej Reformacji było Sola Scriptura — tylko Pismo Święte i to powinno nadal być nasze motto.

Wielu wierzy, że opinie innych albo ich własne są bardziej godne zaufania niż Biblia. „Myślę, że to jest w ten sposób…”, „moja opinia jest….”, „mój profesor powiedział…”, „przeczytałem w czasopiśmie …”.

Zawsze cytujemy jakąś osobę, jakąś sztuczną władzę, kiedy powinniśmy znać Słowo Boga i cytować Boga!

Ktoś zasugerował, że epitafium żony Lota brzmiało: Bóg mówi poważnie!

Biblia jest unikalna.

Nie jest tak, że jakieś sekcje Biblii są Słowem Boga, a inne sekcje nie są. Biblia to jest Słowo Boże. Nieznajomość tego nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

„Większość ludzi jest zniechęcona przez te fragmenty Pisma Świętego, których oni nie rozumieją, ale fragmenty, które przeszkadzają mnie najbardziej to, te, które rozumiem”.

Biblia nie jest tylko księgą „nie rób”, ale to jest przede wszystkim księga „zrób.”

Życie bez biblijnej nadziei byłoby kompletną katastrofą.

Pismo Święte jest nieomylnym, prawdziwym świadkiem Boga. Musimy przyjąć z tego powodu, Pismo Święte jest skończone i na zawsze wiążące. Żadne słowo człowieka albo religijna instytucja nie jest porównywalne z jego mocą.

W księdze Jeremiasza czytamy intrygującą historię o królu, który nie lubił tego, co Bóg miał mu do powiedzenia. Był to Jehojakim. Zamówił skrybę, by przeczytał proroctwo w jego obecności. Gdy 3 lub 4 kolumny zwoju zostały przeczytane, król brał nóż, odcinał ten fragment i rzucał w ogień. Jehojakim zrobił to z całym zwojem.

„Gdy tylko Jehudi przeczytał trzy czy cztery kolumny, król odciął je nożem pisarskim i wrzucał w ogień płonący na palenisku, aż cały zwój spłonął w ogniu paleniska. Ale nie przerazili się i nie rozdarli szat ani król, ani jego słudzy, którzy słyszeli wszystkie te słowa” (Jer 36.23).

Część ludzi była zupełnie niewzruszona słowem, które usłyszeli. Lud otrzymywał ostrzeżenie, nadchodziło chaldejskie zagrożenie, niewola babilońska. Izraelici słuchali tego i wracali do swoich domów, swojej pracy myśląc: „czy będzie aż tak źle? Nasi przywódcy znajdą jakieś rozwiązanie. Nie ma sensu zaprzątać sobie tym głowy”. Słowo Boga wchodziło jednym uchem, a wychodziło drugim.

Zawsze znajdą się ludzie wymachujący scyzorykami.

Są gotowi odciąć Słowo Boże, zignorować je, by zagłuszyć swoje sumienie. Ludzie robią dokładnie tę samą rzecz wobec Słowa Bożego ich własnymi scyzorykami.

Thomas Jefferson utworzył w taki sam sposób własną Biblię, używając podobnej technikę. Jefferson nadał tytuł temu produktowi: „Życie i morały Jezusa z Nazaretu”. Pozostawił tylko te fragmenty ewangelii, które jemu się podobały.

W 1990 r., około 150 religijnych uczonych zrobiło tę samą rzecz. Spotkali się i zagłosowali nad wierszami w Ewangeliach, czy te wiersze mówią o prawdziwych wydarzeniach (w porównaniu do historii). Uznali, że Biblia jest sztucznym dokumentem wypełnionym błędami i wymyślonymi historiami.

Dzisiaj można spotkać tego typu wierzących. Uzależnieni od pobłażliwego stylu życia obecnego wieku. Drwią ze starej pobożności, powiadając: „stare style” nie są wystarczająco współczesne. W istocie chwycili noże pisarskie i wycięli to, co duchowe. Utracili bojaźń Bożą.

„Wielkie zwiastowanie nie wynika z wielkości kaznodziei, lecz z wielkości Słowa Bożego odpowiadającego na pytania o życiu”.

Jeżeli kierowca nie może odróżnić koloru zielonego od czerwonego, to nie ma prawa być kierowcą. Tak i kaznodzieja, jeżeli nie potrafi odróżnić czystego od nieczystego i świętego od nie świętego, to nie ma prawa być kaznodzieją.

Głośmy czyste Słowo Pana, nie pod publiczkę i miejmy odwagę nawet przywódcom i liderom powiedzieć prawdę, jeśli się mylą lub wyszli z ram Biblii.

Pytanie: co Biblia może zrobić w naszym życiem dzisiaj? Odpowiedź jest właściwie prosta.

Tak jak ludzie stworzyli wzorzec metra, tak Bóg dał wzorzec życia w Biblii.

Jeśli nie czytasz Biblii, nie ma to znaczenia, by zrobić coś z twoim życiem. Jeśli czytasz Biblię, twoje życie zmieni się zdecydowanie.

„Wierzę, że wiedza Biblii bez kursu college’u jest wartościowsza niż kurs college’u bez wiedzy Biblii” / Phelps Lyon William/.

„Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże” (Ef 6,17).