„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy”.
„Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają”. (Hbr 11.1,6).
Pytanie na początek: czy znasz prawo wahadła?
Prawo brzmi: wahadło nigdy nie wraca do punktu wyższego niż punkt, z którego zostało wypuszczone.
Pewien kaznodzieja przeprowadził eksperyment. Miał przygotowane wahadło ważące 100 kg. Zaprosił jedną osobę z sali, posadził na krześle i przyciągnął wahadło na 5 cm przed twarz zaproszonego.
„Jeśli prawo wahadła jest prawdziwe, to kiedy wypuszczę tę masę metalu, wahadło przeleci na drugą stronę sali i wróci do punktu wypuszczenia”.
Zapytał osobę na krześle, czy wierzy, że to jest prawdą? Siedzący kiwnął głową, że „tak”. Kaznodzieja wypuścił wahadło, które przeleciało przez salę, zatrzymało się i zaczęło powrót i tu kaznodzieja powiedział: „Nigdy nie widziałem, żeby człowiek tak szybko uciekał”.
Wiara nie jest skomplikowaną doktryną. Nie jest trudna, by ją zrozumieć, ale czasami trudno zrealizować. Mimo intelektualnego zaufania praktyka może okazać się trudna.
Wiara jest rdzeniem naszego chrześcijańskiego życia.
Żyjemy w świecie, w którym musimy wielu rzeczom wierzyć. Wiara chrześcijan często jest wiarą ludzi, którzy chodzą do kościoła, uwielbiają Boga i proszą Go, by im błogosławił i sprawił, by byli szczęśliwi. Są jednak sytuacje, które powodują, że obgryzamy paznokcie i jesteśmy sfrustrowani. Wierzyć nie wierzyć?
Biblia nie mówi, że sprawiedliwy będzie uratowany przez wiarę, ale deklaruje, że sprawiedliwy będzie żyć z wiary.
Ekscytujące jest życie wiary, ale to nie jest wypowiadanie magicznych zaklęć. Wiara nie jest magiczną pigułką, którą połykasz i masz bezproblemowe życie.
Abel złożył…, Enoch chodził…, Noe zbudował…, Abraham poszedł…, Izaak pobłogosławił…, Mojżesz wyprowadził.
Pierwsza strona medalu
Każda biografia w liście do Hebrajczyków 11 zaczyna się tymi samymi dwoma słowami: „przez wiarę”.
Bycie wierzącym, to jeden z ekscytujących stylów życia, jakie zna człowiek. Życie, przez które stanowimy różnicę w tym świecie.
Nikt nie staje się sportowcem, tylko dlatego, że przeczytał instrukcję na temat danej dyscypliny. Żaden kierowca nie staje się nim po odbyciu zajęć teoretycznych. Akurat w tej dziedzinie wielu jednak myśli, że tak.
Noe zainwestował życie w Bogu. Co było tak imponującego w wierze Noego? Nigdy nie widział deszczu, a cóż dopiero powodzi. Dlaczego miałby wierzyć Bogu, że będzie potop? Słowo Boga było jedynym dowodem, na którym polegał. Arka została zbudowana przez amatora, Titanic został zbudowany przez profesjonalistów.
Abel zainwestował w Bogu, jego brat Kain nawet nie zapytał: „dlaczego coś było nie tak z jego ofiarą”.
Henoch zainwestował życie w Bogu. On chodził z Bogiem. Bóg nie zabrał kogoś innego z nim, ponieważ nikt inny nie chciał tak spędzać czasu z Bogiem.
Pewien intelektualista powiedział: „Aby uwierzyć w cuda w Biblii, musisz popełnić intelektualne samobójstwo”. Cóż, dla niektórych „intelektualne samobójstwo” nie byłoby żadną wielką stratą. Oni i tak są bardzo bliscy śmierci mózgu!
A co, jeśli prawo wahadła nie działa?
Kiedy na koncie jest pusto, rachunki nie zapłacone, żadnego rozwiązania w zasięgu wzroku, kiedy życie rzuca cię w środek kryzysu bez żadnego powodu?
Jak wiele razy nie czekamy na Bożą odpowiedź? Zeskakujemy z krzesła, zanim wahadło wróci do nas. Nie musimy uciekać z krzesła przed wahadłem, wystarczy wierzyć prawu.
Wiara zawsze jest zmieszana z wątpliwością.
Bardzo łatwo jest wierzyć, gdy Bóg działa, ale bardzo trudno, gdy Bóg milczy.
Niektórzy ludzie próbują z Bogiem negocjować: „Zaufam Bogu, jeśli mnie wybawi”. Jest to wiara chytrego lisa lub wiara telefonu alarmowego 112.
„Boże, jeśli jesteś prawdziwy, zrób to lub nie rób tamtego, a ja uwierzę w Ciebie”.
Wiara nie jest tylko pobożnym życzeniem, wyobrażeniem, marzeniem, ale jest realną rzeczywistością.
Żyć z wiary oznacza mieć więcej pytań niż odpowiedzi.
Druga strona medalu.
Myślimy: „sprawdza się u innych – dlaczego nie u mnie?” Zadajemy sobie pytanie: „dlaczego tak wiele rozczarowań, przecież wielu sprawom zaufałem i nic z tego nie wynika?”
Gorliwie zanosiliśmy w modlitwie prośbę, wierząc w jej wysłuchanie całym sercem i nic się nie zdarzyło. Przeciwnie, sprawy potoczyły się gorzej. Czas biegnie, a problemów nie ubywa.
Gdzie widzisz siebie?
Czy widzisz siebie bardziej podobnym do Noego, Abrahama, czy bardziej niż trzech młodzieńców w piecu ognistym?
Wiara nie jest magiczną pigułką.
Czasem myślimy, że najlepszym dowodem wiary będzie interwencja Boga przez znaki, cuda, wizje, proroctwa, 24 godziny duchowego ognia.
Wiara tak nie działa.
Zanim wykonamy krok do windy, wierzymy, że ona utrzyma nas i nie runie w dół. Jeśli idziemy schodami, też musimy wierzyć, że są stabilne. Wiara jest zawsze pierwszą częścią zaufania. Wiara porusza się między wiarą i niewiarą, wątpliwością i zapewnieniem, nadzieją i rozpaczą, niezdecydowaniem i pragnieniem serca.
Żyć prawem wahadła znaczy, że jeśli jesteś Noem, budujesz arkę i spodziewasz się, że ona popłynie, dlatego, że Bóg tak mówi.
Jeśli jesteś Abrahamem, wyruszasz do ziemi obiecanej i spodziewasz się, że znajdziesz ją, zanim umrzesz.
Jeśli jesteś Dawidem, zstępujesz do doliny, by stawiać czoło Goliatowi i wierzysz, że trafisz pierwszym kamieniem, ponieważ nie dostaniesz drugiej szansy.
Nasza wiara jest wiarą: „nawet, jeżeli nie”.
„Lecz teraz – tak mówi Pan – który cię stworzył, Jakubie, i który cię ukształtował, Izraelu: Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem – moim jesteś! Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień, nie spłoniesz, a płomień nie spali cię” (Izaj 43,1-2).
Jeśli Bóg nie wysłuchał niektórych z naszych modlitw, możemy być pewni, że ma jakiś istotny powód, by tak postąpić.
Wiara jest drogą do właściwego celu.
Bóg nie ugasił ognia w piecu trzech młodzieńców, ale umieścił tam Jezusa z nimi… i wyszli bez uszczerbku. Nie chodzi o to, że Bóg zatrzymuje wszystkie rzeczy, które wyglądają źle; ale kto jest tam z tobą.
Czasami bycie wiernym jest bolesne. Świat chciałby, byśmy się wynieśli i nie moralizowali, ale możesz powiedzieć:
Bóg zainwestował we mnie i nie ma zamiaru z tego zrezygnować.
Nasza wiara nie jest wiarą: „coś za coś”, ale „nawet, jeżeli nie”.
André Crouch śpiewał:
Były chwile, kiedy nie odróżniałem dobra od zła.
Ale gdybym nigdy nie miał problemów,
Nie wiedziałabym, że Bóg może je rozwiązać.
Nie wiedziałabym, co może zrobić wiara w Boga.
Nigdy nie doświadczyłem chwały Boga jak Mojżesz.
Nigdy nie włożyłem palca w rany Jezusa jak Tomasz.
Nigdy nie widziałem Ducha schodzącego jak gołębica, czego uczniowie doświadczyli.
Nigdy nie otrzymałem wizji z nieba jak Jan na wyspie Patmos.
A jednak utrzymuję się, wierząc w to wszystko – przez wiarę.





