NIE PRZYJĘLI GO

Pastor Senior Zdzisław Józefowicz
23 grudnia 2022
Prosto z Biblii

Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli (Jan 1,11).

  Mile jest wspominać narodziny Jezusa i sięgać do jakiejś tradycji. Zadałem sobie pytanie, czy nasza tradycja nie jest zbyt odchudzona, jakaś przaśna, taka trochę surowa i uboga?

  Tradycja kultywowana w naszym otoczeniu ma ogromną ilość zwyczajów, symboliki, zachowań. Tradycyjna wieczerza wigilijna z ustaloną ilością potraw, choinka, opłatek, pasterka, szopka a w niej „święta rodzina”, maleństwo w żłobku otoczone zwierzątkami w szopce, pastuszkami, przybyłymi mędrcami.

  Tyle wspomnień, tradycji, historii – a my?

  Pewną obyczajowość kulturową z różnych powodów próbujemy zaadoptować, ale na ogół wielu zwyczajów nie praktykujemy, jest znacznie skromniej. Czy zatem nasze świętowanie pozbawione jest uroku?

  Urokiem wspominania narodzenia Jezusa jest sięganie przez nas do tradycji biblijnej. Akcent naszego świętowania położony jest na fakt narodzin i związane z tym wszystkie konsekwencje, a nie na zwyczaje i daty.

Jezus wybrał drogę człowieka, by przynieść Zbawienie i to jest ekscytująca tradycja.

  Każdego roku, gdy wkraczam w ten czas świąteczny, który jest blisko też zmiany roku, zadaję sobie pytanie: „gdzie jestem teraz w moim chrześcijańskim życiu”?

  Bóg wkroczył w sprawy ludzi. Jaki ma być mój stosunek emocjonalny i praktyczny do tego o czym możemy przeczytać w Ewangeliach? Chodzi o historię, czy o coś ważniejszego? O biografię Jezusa, czy o moją relację z Nim?

  Jan w swoim liście powiada:

A żywot objawiony został, i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został” (1 Jan 1,2).

  Już tylko te wersety kierują moją uwagę na to co jest i winno być centrum tego świątecznego nastroju, w który wkroczyliśmy.

  Czas narodzin Jezusa jest chwilą entuzjastycznego, radosnego zwiastowania o zbawieniu, dlatego nie na obyczajach koncentrujemy naszą uwagę, bo one już dawno zabiły sens świąt.

  Przed wielu laty w jednaj z gazet dziennikarz napisał: „nie każcie nam tylko świętować Bożego Narodzenia zaraz po dniu zmarłych”. Niestety wyprorokował. Zacytowane słowa Jana wpisują się niejako w ten żal utraty sensu narodzenia Jezusa. Jan ze smutkiem przypomina:

Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli”.

  Bóg uczynił wszystko dla nas i dla naszego zbawienia. A my żyjemy, jakby Boga nigdy na świecie nie było, jakby nie było Ewangelii, narodzin nie tylko dzieciątka, ale Zbawiciela.

Chrystus jest nam dany jak chleb powszedni?

  Jak mało jesteśmy odporni na ataki współczesnego świata, jego reklamę, ofertę, dajemy się ponieść super ofertom. Nie chodzi o to, że sprawimy sobie jakieś prezenty, że jesteśmy bardziej dla siebie życzliwi i odwiedzimy się wzajemnie. Dobrze, że aż tyle potrafimy zrobić w tym, co by nie mówić szalonym pędzie życiowym.

  Może w tym środowisku niepotrzebnie zadaję tak naiwne pytanie: „Czy nasz chleb powszedni czasem nie usiłujemy zastąpić ciastkami”? Jest wiele działań pozornych, pseudochrześcijańskich, nadętej mowy, a mało praktyki. Oczywiście łatwo powiedzieć, postawić zarzut, gorzej z realizacją.

Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli”.

  Dlatego ten werset przywołuje mnie do refleksji, zastanowienia. Jesteśmy błogosławieni, gdy umiemy się cieszyć Narodzeniem Jezusa.

A takie jest to świadectwo. że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego” (1 Jan 5,11).

  Naprawdę mamy bogatą tradycję i historię chrześcijaństwa. Co ta tradycja mówi nam dziś?

  BÓG Z NAMI – IMMANUEL przypomina Mateusz słowa proroka Izajasza. Wspominamy tylko przez moment dziecię Jezus, ale nie możemy w tym miejscu się zatrzymać. Biblia mówi o wcieleniu Jezusa Syna Bożego. Tak, był dzieckiem, ale też rozwijał się, wzrastał, mężniał aż zaczął swą publiczną działalność. W zwiastowaniu świątecznym przewija się wiele postaci, na które zwracamy uwagę, ale główną jest Jezus Chrystus. Narodził się w określonym celu – przyniósł ZBAWIENIE I ŻYCIE WIECZNE.

  Maria i Józef byli wspaniałą żydowską parą małżeńską, żyli nadal przed Bogiem i wypełniali swoje obowiązki rodziców:

  – przynieśli Jezusa do świątyni, aby prosić o błogosławieństwo,

  – chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy,

  – byli zatroskani wychowaniem Jezusa jak każdy rodzic,

  – zachowywali i zastanawiali się nad słowami, jakie słyszeli o swoim Synu,

  – przeżywali ból, gdy już jako dorosły był odrzucany i wzgardzony w czasie swej publicznej działalności,

  – Maria doświadczyła dramatu, gdy widziała umierającego Syna na Krzyżu.

  Józef miał momenty zawahań i może byłby zachował się jak ci, o których ten werset cytowany mówi, że nie przyjęli, ale Bóg wkroczył przemawiając do Józefa przez sen. Nie do każdego snu musimy sięgać po wykładnię w senniku egipskim, ale są sny, przez które Bóg o czymś ważnym chce nam powiedzieć. Józef nie tylko wsłuchiwał się, ale był posłuszny temu co mówił Bóg. Maria nie buntowała się, gdy przychodziły kolejne sny, nie mówiła: „a ty to zawsze coś śnisz”. Oboje przyjęli syna i wiedzieli, że to znaczy być posłusznym Bogu, nawet gdy sytuacja stwarza kłopoty.

Posłuszeństwo Bogu to zawsze problem, bo niesie zmiany.

  Bardzo ważnym elementem chrześcijańskiego życia jest rozpoznawanie Bożego głosu, przychodzącego w różnoraki sposób. Czas, w którym narodził się Jezus był czasem marzeń o tym, aby zjawił się potomek Dawida i poprowadził ich do chwały, do jakiej, jak wierzyli izraelici byli przeznaczeni. Mesjasz miał być ucieleśnieniem ich marzeń. Jezus jednak urodził się w nieoczekiwanych okolicznościach i zburzył wyidealizowane marzenia – nie przyjęli go.

Ci, co Go nie przyjęli zapadają na duchową anemię.

  Anemiczny współczesny Polak – to nie żart, ale smutna prawda. Przy obfitych może stołach, ale anemiczni duchowo. Leczenie prowadzi przez Betlejem, górę błogosławieństw, Górę Oliwną na Golgotę, aby w rezultacie znaleźć się blisko Chrystusa.

  Prorok Izajasz mówi:

Pójdźmy w pielgrzymce na górę Pana, do świątyni Boga Jakuba, i będzie nas uczył dróg swoich, abyśmy mogli chodzić jego ścieżkami, gdyż z Syjonu wyjdzie zakon, a słowo Pana z Jeruzalemu” (Iz 2,3).

  On przychodzi do swoich, gdyż w duchowej anemii: „poszliśmy w świat za daleko”. Przyjąć Boga na nowo do serca – to znaczy się zmienić.

W grzechu płynie się jak patyk na wodzie do ujścia w wieczność bez Boga.

  Grzech bardzo „trafnie” usprawiedliwia się pięknymi sloganami: „wiesz jestem jak trzcina chwiejąca się”. Myślę, że lepiej bądź „trzciną myślącą” o swojej przyszłości, bo Jezus przyniósł życie wieczne. Warto pomyśleć o tym dziś, gdy rozmyślamy nad narodzeniem Jezusa.

  Bóg lubi zaskakiwać wspaniałymi, choć czasem niezrozumianymi do końca rozwiązaniami. Tak było i wtedy: „On przyszedł”, a oni nie przyjęli.

  Czy to słowo Jana znaczy naprawdę, że żywot wieczny dał Bóg?

  Chcę powiedzieć, że nie świętujemy z powodu marzeń, ale z powodu wiarogodnego świadectwa. Bóg dał żywot a to oznacza, że był ktoś kto chciał zniszczyć życie, dając śmierć, strach i rozpacz. On mówi, życie wieczne – to marzenia, a jeśli już myślisz o tym serio, to musisz dużo napracować się, aż do śmierci i nadal nic pewnego.

Oto ojciec kłamstwa. Niektórzy uwierzyli i nie przyjęli Jezusa.

  Dziś jesteśmy, by świętować żywot wieczny, realną oczekującą nas rzeczywistość.

 Mówiąc, jestem wierzącym, to tym ogłaszam, że wierzę w narodzenie Jezusa w Betlejem, Jego życie na ziemi, jego męczeńską śmierć na     Golgocie, Jego chwalebne zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Wierzę, że mam w Nim życie wieczne.

 Jezus powiedział: „Ja jestem ŻYCIEM”. Dlatego dla wierzących i ta pamiątka ma znaczenie. Nie jest to tylko tradycja i wypełnianie roku kościelnego, ale jest to świadectwo o podstawach mojej wiary. Mój świąteczny nastrój wynika z faktu, że narodził się dla mnie Zbawiciel, mój Zbawiciel, mój Pan i Król. Bóg dał mnie żywot wieczny w Jezusie.

  Co byśmy nie powiedzieli w sprawie narodzenia Jezusa pozostaje niezbitym faktem – On się narodził.

Zaistniał wśród ludzi tak jak każdy z nas, mógł odwołać się do daty swego narodzenia na ziemi. Był rzeczywisty i realny, to mocno podkreśla Biblia.

Narodzenie to nie tylko rzewne wspomnienie, ale nowe życie.

  Pamiątka narodzenia nie jest banałem, sentymentalną legendą, ale życiem z konsekwencjami sięgającymi wieczności. Jesteśmy zachęcani świątecznym nastrojem do chwały i uwielbiania Boga.

Człowiek zdaje się stawać taką zawieszoną sezonowo bombką na choince, na parę dni, a potem szaro, smutno.

  Lubimy Jezusa na odległość, w kościele, ale w tygodniu, w naszych zajęciach jesteśmy samowystarczalni. On jest potrzebny nam w niedzielę jak bombka na choince. Może wprowadza dobry nastrój podczas obiadu?

  Nawet wrogom Jezus mówił „przyjacielu”. Apogeum odrzucenia znalazło swój wyraz na Golgocie, ale jest już normalnie. Nawet uczniowie próbowali wrócić do swoich zajęć, bo w pewnym momencie uznali, że wszystko się skończyło, a teraz jest prozaiczne życie, ale bez Jezusa wcale ono nie jest prozaiczne, ale twarde.

  Czy jesteśmy Gotowi Go przyjąć z wszystkimi konsekwencjami, nawet gdy powiedzą jesteście fanatykami?

Czy dziś świętujemy to samo?

Autor

Pastor Senior
Zdzisław Józefowicz

Powiązane Posty

Szczęśliwego Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku

 „Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).   Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.   Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności....

czytaj dalej
Boża matematyka

Boża matematyka

„Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy zyskali mądre serce” (Ps 90,12).   Jest naszym przywilejem żegnać Stary Rok i oczekiwać Nowego. Zawsze w takiej chwili przebiegamy myślami przez dni, tygodnie, miesiące, które minęły, by uświadomić sobie, jak wiele Bóg darował nam...

czytaj dalej
NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (Jan 1.14). Świąteczny czas jest jak pójście do ulubionej restauracji i konsumpcji przy szwedzkim stole. Wybieramy z każdej potrawy...

czytaj dalej