SZARA STREFA
„Przypominaj im, aby byli poddani i posłuszni zwierzchnościom oraz władzom, gotowi do każdego szlachetnego czynu. Niech nikogo nie znieważają, unikają sporów, będą uprzejmi i wszystkim ludziom okazują pełną łagodność. Bo i my kiedyś byliśmy nierozumni, nieposłuszni, zagubieni, zniewoleni przez przeróżne żądze i rozkosze, żyjący w gniewie i zazdrości, znienawidzeni i do siebie nawzajem odnoszący się z nienawiścią. Gdy jednak objawiła się dobroć i miłość naszego Zbawcy, Boga, do ludzi, zbawił nas nie dzięki naszym uczynkom, dokonanym w sprawiedliwości, lecz dzięki swemu miłosierdziu, przez kąpiel odrodzenia i odnowę, którą sprawia Duch Święty.
Nauka ta zasługuje na wiarę. Chcę, abyś stanowczo ją głosił, żeby ci, którzy wierzą w Boga, starali się wyróżniać dobrymi czynami. Jest to dobre i pożyteczne dla ludzi” (Tyt 3,1-5.8).
Istnieje wiele książek o tym, jak możemy mieć błogosławione życie w Bogu, mówią, jak to zrobić. Ap. Paweł zawarł wiele przypomnień, ponieważ jesteśmy zapominalscy.
Ap. Piotr powiada: „Dlatego zamierzam zawsze przypominać wam te sprawy, chociaż o nich wiecie i utwierdzeni jesteście w prawdzie, którą macie” (2 Ptr 1,12).
W cytowanych wersetach Paweł umieszcza 7 przypomnień, które każdy chrześcijanin powinien pamiętać i wypełniać: poddani, posłuszni, gotowi, nikogo nie znieważają, unikają sporów, będą uprzejmi i okazują pełną łagodność.
Ap. Paweł zachęca do nabywania pewnych pozytywnych cech, aby przekonać niewierzących o prawdziwości Ewangelii.
Alice Roosevelt, córka Teddy’ego Roosevelta, była znana z tego, że miała ostry język. Jej slogan brzmiał: „Jeśli nie możesz powiedzieć o kimś nic dobrego, usiądź obok mnie”. Niektórzy ludzie są tacy: „Powiedz mi wszystkie plotki, żebym mógł je przekazać”.
Bądź uprzejmy nie tylko wobec tych, którzy mogą się odwzajemnić lub tych na tym samym poziomie ekonomicznym, lub pochodzeniu społecznym co my. Oznacza to, że traktujesz portiera z takim samym szacunkiem, jakim darzysz dyrektora. Jesteś tak samo miły dla dozorcy, jak dla sąsiada.
Musimy zadać sobie pytanie, jak chcielibyśmy być traktowani, gdybyśmy nadal byli bez Chrystusa? Naszym celem powinno być zawsze:
„Tak niech jaśnieje wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i oddawali chwałę waszemu Ojcu w niebie” (Mt 5,16).
Boży plan dla Jego kościoła zawiera coś, co dla innych nie ma sensu. Bóg buduje swój kościół z „przegranych”. Nikt tak naprawdę nie chce przegranych. Po co przypominać nam o tej prawdzie? Czy nie odeszliśmy od tego? Problem polega na tym, że ludzie mają tendencję do zapominania, gdzie byli. Przegrani nie mogą zaimponować przyjaciołom: „Hej, przyjdź do naszego kościoła. Jesteśmy zbieraniną przegranych!” To po prostu nie zachęci. Dlatego jedną z głównych rzeczy, które powinniśmy przypominać, byliśmy przegranymi, ale w Jezusie nam przebaczono i podniesiono do godności dziecka Bożego.
Skuteczność kościoła nie opiera się na nabożeństwie. Opiera się na tym, co dzieje się w życiu jego ludzi w ciągu tygodnia. Wszyscy postrzegamy siebie jako bohaterów w naszych własnych historiach. A jako bohaterowie uważamy się za lepszych od innych. Jesteśmy „powyżej średniej”. Wtedy nasza wiara staje się o nas, a nie o Bogu.
Bóg nieustannie przypomina nam, skąd pochodzimy.
„Bóg natomiast daje dowód swojej miłości do nas przez to, że gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rzym 5,8).
„Gdyż z łaski jesteście zbawieni, przez wiarę. Nie jest to waszym osiągnięciem, ale darem Boga. Nie stało się to dzięki uczynkom, aby się ktoś nie chlubił” (Ef 2,8-9).
Ap. Paweł mówi o tym, kim byliśmy kiedyś, ale też kim jesteśmy teraz.
Kiedyś byliśmy niewolnikami grzechu, ale teraz jesteśmy zbawieni.
Kiedyś brakowało nam miłości, ale teraz jesteśmy odbiorcami.
Kiedyś byliśmy nieświadomi łaski, ale teraz jesteśmy dziedzicami.
Chrześcijanie nie funkcjonują w duchowej szarej strefie.
Tak jak lustro odbija czyjś prawdziwy zewnętrzny obraz, tak życie prawdziwie zbawionych będzie odzwierciedlać wewnętrzne podobieństwo do Jezusa Chrystusa.
Ludzie chcą, aby ktoś im powiedział, że Bóg ich kocha i że mogą żyć tak, jak chcą, a Bóg to zrozumie. Otóż nie!!!
Faktem jest, że Słowo Boże mówi ludziom, że Bóg ich kocha, ale Słowo Boże nakazuje pokutować za grzechy i prowadzić święte życie. Tylko dlatego, że wierzący jest zbawiony przez łaskę Bożą, to nie zwalnia go ze świętego życia.
Chrześcijanie mają być w świecie, ale nie ze świata.
Bóg nie powołał nas, abyśmy zamykali się w kościele i spędzali czas tylko z innymi wierzącymi. Musimy budować mosty ze wszystkimi ludźmi. Jezus był znany grzesznikom jako przyjaciel. Wielu krąży w moralnej mgle, nie mając pojęcia, w którym kierunku iść. Nie wiedzą, czego naprawdę uczy Biblia.
Nasze wyznanie wiary przejawia się nie tylko w naszych słowach, ale także w naszych czynach, w naszej odpowiedzialnej służbie naszemu Panu.
Pewien mężczyzna miał naklejkę na samochodzie „Kocham Jezusa”. Pewnego dnia zdał sobie sprawę, że jego jazda nie daje dobrego chrześcijańskiego przykładu. Rozwiązał „problem”, usuwając naklejkę. Zamiast zmienić ten obszar swojego życia, usunął swoje publiczne utożsamianie się z Jezusem.
Wyznawanie Chrystusa jest niezbędną częścią zbawienia. Ewangelia jest opowieścią o tym, co święty Bóg uczynił dla grzesznych ludzi.
Łatwiej jest mówić, jak jesteśmy oddanymi chrześcijanami niż prowadzić życie chrześcijańskie.
Ap. Paweł nie pisze do Tytusa: „Zostaw ich, wszyscy wiedzą, że to beznadziejne typy”, lecz: „są źli, wszyscy wiedzą o tym, więc idź i zwiastuj im Ewangelię”.
Nie jest źle mieć osobiste standardy i przekonania w swoim życiu, błędem jest osądzanie duchowości lub dojrzałości innego chrześcijanina na podstawie własnych przekonań. Tylko Biblia.
To, że jesteśmy obywatelami nieba, nie oznacza, że nie mamy obowiązków, dopóki jesteśmy jeszcze obywatelami na ziemi.
Chrześcijanie nie funkcjonują w duchowej szarej strefie.





