Pozytywny kontrast

Pastor Senior Zdzisław Józefowicz
20 kwietnia 2025
Prosto z Biblii

Pozytywny kontrast

„I oto tego samego dnia dwaj z nich szli do miasteczka zwanego Emaus, które było oddalone o sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. I rozmawiali z sobą o tych wszystkich wydarzeniach. A gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, sam Jezus, przybliżywszy się, szedł z nimi. Lecz oczy ich były zasłonięte, tak że go poznać nie mogli. I rzekł do nich: Cóż to za rozmowy, idąc, prowadzicie z sobą? I przystanęli przygnębieni” (Łk 24,13-17).
„A gdy zasiadł z nimi przy stole, wziąwszy chleb, pobłogosławił i rozłamawszy, podawał im. Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go. Lecz On znikł sprzed ich oczu. I rzekli do siebie: Czyż serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał?” (Łk 24,30-31).

Zakończenie Ewangelii Łukasza zawiera wiele kontrastów. Zwróciły moją uwagę takie sformułowania, które mówią o przygnębieniu, zaskoczeniu, zakłopotaniu, zdziwieniu. Nastrój żałoby zdominował zakończenie historii Jezusa. Uczniowie, kobiety, zwolennicy Jezusa doznali szoku, widząc Go ukrzyżowanego, to był dla nich autentyczny koniec.

Mowa o ukrzyżowaniu ciągle wydaje się budzić zdziwienie. Czy jest jakiś sens w ciągłym przypominaniu tego zdarzenia? Odwoływaniu się do egzekucji, której już się nie praktykuje. Czy wracamy do tego zdarzenia, by wzbudzić litość, rozrzewnienie? Może to sposób na trzymanie ludzi w ryzach religijności. Może w tym coś jest, czego nie uświadamiamy sobie?

Kobiety, Piotr, dwaj uczniowie w drodze do Emaus, nie mogli nie rozmawiać o tym. Oni byli przygnębieni, zakłopotani, zadziwieni. Uczniowie w drodze do Emaus nawet nie potrafili zmienić tematu rozmowy, gdy dołączył do nich jakiś pielgrzym zdążający w tę samą stronę. Wydarzenie to zdominowało wszystkie rozmowy, miało wpływ na życiowe decyzje. Jeśli był to koniec, to trzeba było poczynić nowe plany. Oto historia, która przygnębiła i taka byłaby pointa życia Jezusa na ziemi, gdyby nie dotyczyła zbawienia, a tylko zwykłej śmierci, nawet jeśli niesprawiedliwie zadanej.

Gdyby Jezus miał się nagle ukazać koło ciebie i iść z tobą, to o czym rozmawialibyśmy z Nim? Czy chcielibyśmy zadać Mu jakieś pytania? Czy powiedzielibyśmy o wszystkim, co przeżywamy? Oczywiście, że tak!

Ewangelista Łukasz pokazuje, że nie tylko ukrzyżowanie, ale i zmartwychwstanie wprawiało w zakłopotanie.

„A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, przyszły do grobu, niosąc wonności, które przygotowały. I zastały kamień odwalony od grobowca. A wszedłszy do środka, nie znalazły ciała Pana Jezusa” (Łk 24,1).
„Piotr zaś, wstawszy, pobiegł do grobu i nachyliwszy się, ujrzał jedynie leżące prześcieradła, i odszedł do siebie, dziwiąc się temu, co się stało” (Łk 24,12).

Dziękuję Bogu, że ewangelia nie kończy się na cmentarzu. Nad przygnębieniem zatryumfowało życie i nadzieja. Taki jest dla mnie sens zmartwychwstania.

„Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go”.

Jeśli trochę pojawiło się przygnębienia w teście naszego życia, to niech radość z obecności Jezusa w naszym życiu zawróci nas z drogi do Emaus. Drogi własnych decyzji, powrotu do starych rzeczy, a wróćmy do „Jerozolimy”. Miejsca chwały dla Boga, uświęcenia, przebaczenia.

„A oni wrócili do Jerozolimy z wielką radością”.

Bywa, że test życia skłania nas do decyzji – wrócę do „Emaus”, tam będzie łatwiej żyć. „Emaus” nie jest naszym miejscem. Posłuchajcie rozmów nastolatków na ulicy – usłyszycie najbardziej wulgarny i najbardziej brudny język na ziemi! To pochodzi prosto z piekła – a nasze dzieci zostały w tym „ochrzczone” poprzez muzykę, filmy i telewizję!

Wielu chrześcijan potrafi siedzieć w kościele i przeżywać wielkie emocje, wołać do Boga i płakać, a potem wyjść z kościoła i zapomnieć o Bogu. Nie świecki styl życia przyniesie nam moc do życia z Bogiem. Nie w Emaus uczniowie mieli doświadczyć mocy Ducha Św., ale w Jerozolimie, tu mieli czekać i doświadczyć zmiany przygnębienia w radość. Jednak nawet w Jerozolimie nie byli wolni od wątpliwości czy na pewno jest to realne, co się dzieje. Czy wiara w Boga, Jezusa Chrystusa i Ducha Św. nie jest mistyfikacją? Czy szkiełko i oko mędrca nie są bardziej realne od nadziei i wiary? Czemu też w nas budzą się wątpliwości?

Wspominając śmierć Jezusa, a zarazem zmartwychwstanie, nie musimy pozostawać w nastroju przygnębienia z powodu ludzkiej niesprawiedliwości. Może ktoś nas zranił, potraktował źle, zignorował, złamał wszystkie życiowe plany, ale one nie mogą, nie powinny, przysłonić radości z powodu Bożego usprawiedliwienia, tryumfu życia i to życia wiecznego, jakie w Nim mamy.

Dramat Golgoty ma swe niezwykłe rozstrzygnięcie – Zmartwychwstanie.
Nie jesteśmy tu na ziemi na długo. Przyjdzie dzień, że wszystko zostawimy za sobą! Mamy jednak miejsce przygotowane w chwale.

Wspominanie zmartwychwstania jest zachętą, by być ludźmi chwalącymi Boga.
       „Zawsze byli w świątyni, chwaląc Boga”.

Autor

Pastor Senior
Zdzisław Józefowicz

Powiązane Posty

Szczęśliwego Nowego Roku

Szczęśliwego Nowego Roku

 „Chwalcie imię Pana, bo wzniosłe jest Jego imię, Jego majestat ponad ziemią i niebem!” (Ps 148,13).   Mamy zwyczaj składania życzeń na koniec roku: „Szczęśliwego Nowego Roku”.   Wielu ludzi myśli o szczęściu jako ciągłej, nieprzerwanej pomyślności albo przyjemności....

czytaj dalej
Boża matematyka

Boża matematyka

„Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy zyskali mądre serce” (Ps 90,12).   Jest naszym przywilejem żegnać Stary Rok i oczekiwać Nowego. Zawsze w takiej chwili przebiegamy myślami przez dni, tygodnie, miesiące, które minęły, by uświadomić sobie, jak wiele Bóg darował nam...

czytaj dalej
NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

NARODZENIE W JEDNYM WIERSZU

„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (Jan 1.14). Świąteczny czas jest jak pójście do ulubionej restauracji i konsumpcji przy szwedzkim stole. Wybieramy z każdej potrawy...

czytaj dalej