„Prowadzono także dwóch innych, złoczyńców, aby ich z Nim stracić.
Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie” (Łk 23,32-33).
Historia jest o trzech ukrzyżowanych Jezus i dwóch przestępców. Większość z nas, kiedy słyszymy „łotr na krzyżu” myśli o tym, do którego Jezus powiedział: „Dzisiaj będziesz ze mną w raju”. Drugi nie otrzymał takiej obietnicy.
Przestępcy:
– widzieli tłumy, które zebrały się, by oglądnąć, jak Jezus umiera.
– usłyszeli kobiety, które zebrały się i płakały, lamentowały za Jezusem.
– mogli zauważyć, że On nie przeklinał, jak oni to czynili.
– słyszeli tych, którzy krzyczeli:
„Innych uratował, a sam siebie nie może. Jeśli jest królem Izraela, to niech teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego” (Mt 27,42).
Pierwszy.
Gdzieś po drodze, podczas procesu coś się zmieniło w pierwszym przestępcy, coś wstrząsnęło i poprosił Jezusa, by wspomniał na niego. Słyszy przekleństwa, drwiny, które Jezus musi znieść i miał tego dosyć. Staje w obronie Jezusa. Być może było to, jak Jezus reagował na nienawiść wokół siebie. Ten przestępca otwiera sobie furtkę nadziei.
A drugi?
Człowiek, który gardzi słabością. Pokora i prawość są słowami przekleństwa dla niego. Nie wierzy w Boga. Był po prostu produktem biedy i niesprawiedliwości społecznej tamtych czasów. Jednak kluczowym punktem, były słowa, które wykrzykiwał do Jezusa:
„Czy nie Ty jesteś Mesjaszem? Ocal siebie samego i nas” (Łk 23,39).
Patrząc na tego przestępcę umierającego razem z Jezusem, możemy powiedzieć, że niewiele o nim wiemy. W Ewangelii Mateusza i Marka opisany jest jako rabuś lub bandyta. W Ewangelii Łukasza jako przestępca. Był człowiekiem, który przyjął jako styl życia przestępczą praktykę. Ignorował i łamał prawa kraju. W rzeczywistości zignorował Boga. To było prawdziwe przestępstwo.
W Jezusie ten drugi złodziej widzi po prostu kolejnego żałosnego słabeusza, na którym można się zemścić, zanim umrze. Mówienie o tym, że Jezus ma moc od Boga, jest dla niego mitem i oszustwem. To jest część powodu, że pokazał taką pogardę dla Jezusa.
Jeśli to Król Żydów to mógłby właściwie uratować ich od tej okropnej śmierci. Kiedy powiedział „Uratuj siebie i nas!” Nie szukał przebaczenia grzechów. On nie chce się zmienić. On tylko chce zmienić okoliczności.
Całe życie zbudował wokół wiary, że Bóg nie istnieje dla niego. Swoje życie poświęcił bezbożności. Jeśli nie ma żadnego Boga, to kto jest odpowiedzialny za jego życie. Nie ma żadnej „dobrej i złej drogi”. Rządzi swoim życiem, a skoro to on rządzi swoim życiem, to on decyduje, co jest dobre, a co złe. Żył jak prawdziwy ateista, ale zmarł też śmiercią prawdziwego ateisty. Nawet w ostatnich chwilach na ziemi jest brutalnym, obojętnym człowiekiem, który przeklina ciemność i stawia czoła niepewnej przyszłości. Okazał się wielkim przegranym. Miał okazję rozmawiać z Królem wszechświata i poprosić o przebaczenie. Zamiast tego przeklina Jezusa i obraża. Nie okazał skruchy.
W 1800 r liberalne Missouri postanowiło stać się całkowicie ateistycznym miastem. Religia nie była dozwolona w granicach miasta. Nie mógł istnieć żaden kościół w mieście, a osoby religijne były zachęcane do nie osiedlać się w mieście. Przestępczość i niemoralność stały się tak powszechne, że miasto upadło i w końcu poproszono kościoły, by wróciły i ustanowiły religijną bazę dla systemu moralnego i prawnego miasta.
Bez Chrystusa jako soli naszego świata, naszego światła życia, życie staje się niemal nie do zniesienia. Nasza własna grzeszność i grzeszność naszych bliźnich byłaby nie do zniesienia.
Dlatego, gdy Jezus został ukrzyżowany między dwoma grzesznikami i umarł za nasze grzechy, to było celowe, to było zaplanowane. Setki lat przed narodzinami Chrystusa prorok Izajasz ogłosił:
„I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach. Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni. Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami” (Izaj 53,9-12).
Jezus umarł wśród grzeszników, by przynieść przebaczenie i uzdrowienie wszystkim grzesznikom.
Obaj przestępcy otrzymali te same informacje, obaj widzieli, jak Jezus zareagował na ukrzyżowanie. Jednak jeden żałował, drugi nie. To jest wolność wyboru, którą mamy. Możemy zdecydować się na nawrócenie i przyjęcie Jezusa lub odrzucenie. Wybór należy do nas.
„Wybacz im, mimo że wiedzą, co robią”.
Podjąłeś złe decyzje w życiu, prawda? Wybrałeś złych przyjaciół, może złą karierę. Patrzysz wstecz na swoje życie i mówisz: „Gdyby tylko, gdybym tylko mógł naprawić te złe wybory”.
Możesz.
„Jeden dobry wybór dla wieczności równoważy tysiąc złych na ziemi”.
Jak to możliwe, że dwóch mężczyzn widziało tego samego Jezusa, jeden zdecydował się Go wyśmiewać, a drugi wołać do Niego? Nie wiem, ale tak było. Jeden pokutuje, drugi się z niego naśmiewał. Jezus kochał go na tyle, by mu na to pozwolić.
Pozwolił mu na wybór.
On robi to samo dla każdego z nas.





