Ten świat nie jest domem mym
Ten świat nie jest domem mym
„A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie” (1Ptr 5,10).
Czy wiesz, ile kosztuje pójście za Jezusem?
Piąty rozdział przypomina nam, co jako chrześcijanie powinniśmy wiedzieć i posiadać, by dotrzeć bezpiecznie do wieczności. Jakimi dysponujemy pomocami? Potrzebujemy zatem informacji, jakie są podjęte kroki dla naszej ochrony w obliczu zagrożeń naszej wiary. Potrzebujemy zapewnienia od Boga, że zawsze będzie z nami w trudnych sytuacjach.
Apostoł Piotr przedstawia nas w 5 rozdziale załodze samolotu i załogę.
Każdy lot zaczyna się od instrukcji stewardes i zapewnień pilota, że najważniejszym priorytetem jest bezpieczeństwo lotu i zapewnienie jak największego komfortu pasażerom.
List został napisany, by przygotować i zachęcić wierzących, że jest nadzieja pomimo bolesnych doświadczeń. Adresatami są wierzący – rozproszeni, ale czeka ich inny dom. Oni ponieśli koszt, by pójść za Jezusem! Koszt ich to, rodziny, dom, kraj, miejsca.
Jesteśmy obcymi w świecie. To nie jest nasz dom. Mamy obywatelstwo w Niebie.
Kiedy dotrzesz do domu, jakimi wspomnieniami będziesz się dzielić? Jakie życie prowadziłeś dla Jezusa?
Czekamy z niecierpliwością na świat, którego jeszcze nie widzimy. Jesteśmy na ziemi z krótkoterminową wizą, jej ważność będzie wygasać.
Bohaterami wiary nie są ci, którzy osiągają pomyślność, sukces, ale ci, którzy traktują to życie jako tymczasowe zadanie i podążają wiernie, oczekując obiecanej nagrody w wieczności.
Jesteśmy pielgrzymami przechodzącymi przez życie do następnego. Nie jesteśmy tutaj, by pozostać, ale jesteśmy w drodze.
Profilaktyka brzmi: zawsze patrz na Jezusa, spoglądaj na horyzont, dom Ojca, oddychaj właściwym duchowym powietrzem, nie oglądaj się do tyłu.
Jesteśmy rozdarci duchowo między dwiema rzeczywistościami. Żyjemy na ziemi, a zarazem zdążamy do rzeczywistości niebiańskiej.
Dotrzeć bezpiecznie, ale z kim? Z jaką „lecisz” załogą?
Są ludzie, którzy są oddelegowani tu na ziemi, by wesprzeć nasz lot do wieczności. Są na pokładzie, by pilnować i ochronić. Są przygotowani, a przede wszystkim mają powołanie, by pilnować naszego bezpieczeństwa, kiedy życie staje się trudne.
Kto to jest?
„Tych zatem pośród was, którzy pełnią funkcję starszych, zachęcam również jako starszy, świadek cierpień Chrystusa oraz uczestnik mającej się objawić chwały: Paście stado Boże, powierzone wam w opiekę, nie z przymusu, lecz chętnie, po Bożemu. Nie dla brudnego zysku, lecz z oddaniem. Nie jak ciemięzcy poddanych, lecz jako wzór dla stada” (w.1-3)
Oto nasza załoga samolotu, który odbywa lot do wieczności. Starsi są pierwszą linią obrony w zgromadzeniu. Oni jak załoga samolotu muszą umieć zapanować w sytuacjach kryzysowych. Właśnie dlatego Bóg tak bardzo podkreślał wymagania co do ich kwalifikacji.
Zespół obsługi samolotu pasażerowie darzą największym zaufaniem, tu nie ma prowizorki.
Są pasażerowie, którzy przychodzą do kościoła, by być obsłużeni, nie obsługiwać. Powinni zmienić linie lotnicze na dużo droższe.
Tutaj wszystko jest ku wspólnemu usługiwaniu.
Wszyscy zaś przyjmijcie postawę pokory względem siebie nawzajem, gdyż Bóg się pysznym przeciwstawia, lecz pokornych darzy łaską.
Jest powód, dlaczego potrzebujemy służyć jeden drugiemu.
Starsi i pastor nie mogą być wszędzie, więc Bóg liczy na ciebie, by stanowić różnicę dla innych.
Co robimy, kiedy człowiek zawodzi? Kiedy ludzkie metody zawodzą, rodzi się pomysł; zmieńmy, zamieszajmy i powiedzmy, że to Bóg, bo tamci zawiedli.
„Wszelką swoją troskę zrzućcie na Niego, gdyż On troszczy się o was” (w.7).
Może przyjść czas, kiedy nikt z nas nie będzie w stanie pomóc, ale będzie Bóg. On nigdy nie zostawi, nie porzuci.
Pewna rodzina wracała samolotem do domu i zdarzył się dramat, w trakcie lotu pilot zmarł na zawał serca. Ojciec rodziny był licencjonowanym pilotem, ale małych samolotów. Wszystko co umiał obsłużyć w tak dużym samolocie to było radio.
Jedyne co powiedział: „kontrola, mamy nagły przypadek. Pilot nie żyje, potrzebuję pomocy”. Oczekiwanie na odpowiedź wydawało się wiecznością. Wtedy spokojny głos poprowadził go przez kolejnych 30 minut. I z powodu tego opanowanego głosu ten ojciec był w stanie posadzić samolot na pasie bezpiecznie.
Jest Bóg.
„Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość.
Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.
Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają,
lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” (Izaj 40,28-31).
Potrzebujemy siebie w kościele. Ap. Piotr wie o czym pisze, przeżył kryzys, który uświadomił jemu jak trudno jest być czujnym i jak łatwo diabeł może naruszyć świętość naszej społeczności z Bogiem.
Diabeł nigdy nie zaniechał swojej aktywności, ciągle pracuje, by pochłaniać, rujnować.
Grzech nigdy nie umiera sam z siebie.
Jeśli prowadzisz jakiekolwiek życie duchowe, pobieżnie znasz Biblię, masz zardzewiały miecz, czym się przeciwstawisz? Jakub ujął to tak:
„Poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was”.
Możemy to czynić tylko mocni w wierze. Bez autorytetu Jezusa nie przeciwstawisz się tej wrogiej mocy. Jakie dasz Mu wytłumaczenie na lgnięcie do grzechu?
Po co tyle uwag, zabiegów, wysiłku, rozmów, zachęceń?
By nie było przypadkowości.
No, ale prowadzenie Ducha Św.?
Ludzi proklamują, że wierzą, że Jezus powróci. Ale kiedy patrzysz na ich życie, dają dowód, że nie przewidują Jego nadejścia.
Efekt widoczny będzie dopiero na końcowym lotnisku. Jak chcesz „dolecieć”, nie znając zasad, instrukcji, jak wystawić podwozie przy lądowaniu?
„Uniżcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w swoim czasie” (w.6).
Jeśli nie jesteś przedstawicielem załogi, to módl się o załogę, proś o właściwych ludzi z punktu widzenia Boga, a nie wygody. Właściwi ludzie to nie ci, o których mówi się; dobry brat, ale rozpoznajemy jego powołanie od Boga.
Facebook usiłuje być narzędziem opiniotwórczym, ale jest to opinia najczęściej emocjonalna. Czy się nie mylimy? Oczywiście, że tak, dlatego potrzebna jest korekta. Korekty szukam w Biblii a nie w internecie.
Gdy w samolocie zaczyna się coś dziać niepokojącego, pozostaje tylko zaufać, że załoga wie co dalej. Jeśli oni będą wykonywać ruchy nerwowe, one udzielą się pasażerom.
Pozostaje modlitwa, by szczęśliwie „dolecieć” do celu i bezpiecznie wylądować.
Wiedz, że jest BÓG, który powołał cię do Jego wiecznej chwały, bo ten świat nie jest domem naszym, a zegar odlicza czas.