Bóg zaspokoi

„A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,19).

Apostoł Paweł napisał list z więzienia, zapewne miał potrzeby, jednak nie skarży się; ale raduje w Panu. Kiedy otrzymał pomoc, nie miał czym się odwdzięczyć, ale mógł napisać  o Bożym błogosławieństwie i trosce. Ap. Paweł czuł się dłużnikiem Filipian, ale równocześnie był świadomy prawdy:

Bóg nie jest dłużnikiem człowieka.

Prześledźmy tę wspaniałą obietnicę.

Wielki dostawca – Bóg mój.

Obietnica nie jest skierowana do każdej religijnej osoby. To nie jest obietnica dla wyznawców jakiejś religii. Nie jest obietnicą dla ludzi, którzy powiadają: chrześcijaństwo, judaizm, islam służą temu samemu Bogu – NIE. Paweł używa zwrotu „mój Bóg”. Bóg hinduizmu, islamu, buddyzmu, judaizmu, nie jest Bogiem apostoł Pawła, ani naszym Bogiem. Biblia mówi, że ta obietnica błogosławieństwa jest tylko dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie. To jest dla tych, którzy modlą się i wywyższają Boga życia, Twórcę ziemi, nieskończonego i wiecznego, osobistego Boga. Boga, który jest Ojcem naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Ten Bóg nie był obcy apostołowi, on woła: „mój Bóg”. Jak ten Bóg staje się naszym Bogiem i Ojcem? Przez pokutę i wiarę. Musimy uwierzyć w tego wielkiego Boga przez pokładanie ufności w jego Synu, Jezusie Chrystusie, który umarł z powodu naszych grzechów i został z martwych wzbudzony dla naszego usprawiedliwienia. On nie jest Bogiem tych, którzy praktykują religię, nie ufając Jezusowi Chrystusowi. On jest moim Bogiem i On wybrał mnie do wieczności, dał mi istnienie i wezwał do Jego królestwa. On przebaczył moje grzechy i usprawiedliwił mnie. On kocha mnie i dał Syna jako ofiarę mojego kompletnego i wiecznego zbawienia.

On jest moim Bogiem i jestem Jego.

Jestem jego odpowiedzialnością i on zatroszczy się o wszystkie moje potrzeby. Jeśli będziesz chrześcijaninem, on jest Twoim Bogiem i zna Twoje potrzeby.

„Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Od niego jest zbawienie moje. Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się nie zachwieję” (Ps 62,2-3)

Zaspokoi wszelką potrzebę.

„A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie”.

Człowiek jest ciałem, więc ma potrzeby z tym ciałem związane. Obietnica mówi, że On zaspokoi każdą potrzebę. Inaczej mówiąc, jesteśmy ubezpieczeni przez Boga, że on da to, co jest nam odpowiednio potrzebne. Boże „autocasco”. Każde ubezpieczenie ma swoje warunki. Dlatego Jezus nauczył nas, by się modlić:

„Daj nam chleba naszego powszedniego na każdy dzień”.

Człowiek ma też duchowe potrzeby. Potrzebujemy przebaczenia i usprawiedliwienia, Ducha Świętego i Jego darów. Człowiek potrzebuje Boga, wiedzy o Nim, poselstwa. Potrzebuje kaznodziei i odpowiedzialnego kościoła. Bóg zna te potrzeby byśmy urośli w wierze i pokorze.

Obfitość zapasu Boga – według.

„A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie”.

Bóg napełni puste naczynia naszych potrzeb. Paweł mówi o Bogu dającym nam według bogactwa swego. Chociaż Paweł był w łańcuchach, w więzieniu, jednak potwierdził, że Bóg w pełni zaspokoił jego potrzeby. Jak Paweł mógł powiedzieć to? Bóg zaspokoił jego potrzeby. W wyniku jego chrześcijańskiego doświadczenia Paweł nauczył się sekretu niezależnego od okoliczności.

„A nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się przestawać na tym, co mam” (Flp 4,11).

Paweł nauczył się zadowolenia.

Paweł nie był niezależny od okoliczności, bo polegał na sobie, samowystarczalności i zaufaniu w siebie. Nie. Paweł nauczył się być zadowolony w każdych okolicznościach – w obfitości i w pragnieniach, w radości i w smutku. On nauczył się prowadzić wyważone chrześcijańskie życie we wszystkich okolicznościach z powodu jego polegania na Bogu.

„Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło” (2 Kor 4,8-10).

Sekret zadowolenia i szczęście jest życiem wiary w Jezusie Chrystusie.

Jeśli wiara będzie pusta i fałszywa, życie będzie odbijać się czkawką. Będziesz tylko jak poganin, bez nadziei, zawsze martwiący się, zawsze skarżący się, zawsze niezadowolony. Ponieważ Paweł nauczył się sekretu zależności od Jezusa, dlatego mógł napisać:

„Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie” (Flp 4,13).

Jak możemy mieć takie zaufanie w Bogu? Ponieważ Jezus Chrystus jest pełnią, otrzymujemy łaskę za łaską. Sekretem jest żyć w Chrystusie, mieć życie, niesztuczną wiarę. Jeśli jesteśmy połączeni z Jezusem Chrystusem przez wiarę, możemy żyć, prowadząc produktywne życie dla chwały Boga. Znajdujemy ilustrację tej zupełnej zależności Pawła w Chrystusie.

„W pierwszej obronie mojej nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone; ale Pan stał przy mnie i dodał mi sił” (2 Tym 4,16-17).

Właśnie to zdarza się, kiedy zależymy od ludzi. Kiedy potrzebujemy ich najwięcej, oni nie są tam, gdzie ich potrzebujemy.

Miara troski Boga – według bogactwa.

Jaka jest miara tego zapasu?

„A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie”.

Ponieważ Bóg jest nieskończony, jego bogactwa są nieskończone i niewyczerpane.

„Ziemia jest Pana i to, co ją napełnia”.

Czy zjadłeś jakąś rybę, owoc, warzywa, chleb? To pochodziło z Jego świata. On jest Bogiem twórcą, Bogiem przewidującym, Bogiem troski.

Jego miara nie ma żadnej miary.

„żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” (Ef 3,17-19).

Zaspokoi w Chrystusie

A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie

Bóg spotyka nas tylko w Chrystusie Jezusie. Ktoś, kto nie woła „mój Pan i mój Bóg” może nie otrzymać niczego specjalnego.

„Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” (1 Jan 5,12).

Prawdziwe chrześcijaństwo raduje się nawet w zmartwieniach, bo jest obtoczone jak kotlet w panierce – błogosławieństwem Boga.

Nie mogę powiedzieć, że życie zawsze jest pełne obfitości, zdrowia, albo radości. To nie jest nigdy tylko tak. Będzie radość i będzie smutek. Będzie obfitość i będzie ubóstwo. Będziesz młody i się zestarzejesz. Będą czasy choroby i czasy zdrowia. W życiu sytuacje zmieniają się, ale jedno nigdy nie zmieni się: Chrystus jest z nami i zawsze daje nam obfitą łaskę. Będziesz mężem i ojcem, którego Bóg chce mieć. Będziesz żoną i matką, którą Bóg chce mieć. Młodzieńcem i starcem, których On chce mieć w Jego błogosławieństwie.

Błogosławieństwo przed nami.

„A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie”.

To jest błogosławieństwo, które chce przyjść do nas i w tym roku. Jakie jest życzenie Pawła? Nie bądź zaniepokojony, ale we wszystkim z modlitwą i błaganiem z dziękczynieniem powierz swoje prośby i oczekiwania Bogu nie ludziom.

Pokój Boga jest uśmiechem Boga rejestrowanym w naszym duchu.

Możesz wstać od modlitwy i powiedzieć: „Wszystko jest w porządku; widziałem Boga uśmiechającego się we mnie. On będzie troszczył się o mnie. On wzmocni mnie i będzie obfita Łaska Jego we mnie”.

„Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska twoja i kij twój mnie pocieszają”.

Dlatego nie panikuj. Jezus Chrystus nie chce, byśmy żyli minimalnym życiem. Wznieś modlitwę Nehemiasza:

„Ty dla wielkiego swego miłosierdzia nie opuściłeś ich na pustyni; słup obłoczny nie odstąpił od nich w dzień, prowadząc ich po drodze, ani słup ognisty w nocy, oświetlając im drogę, po której iść mieli. Dałeś im swego dobrego ducha, aby ich pouczał; twojej manny nie odjąłeś od ich ust i wodę im dałeś, gdy byli spragnieni.  Przez czterdzieści lat utrzymywałeś ich na pustyni tak, że niczego im nie brakło. Odzienia ich nie zdarły się i nogi ich nie napuchły. Dałeś im królestwa i ludy, przydzielając im je jako przyległość, toteż wzięli w posiadanie ziemię” (Neh 9,19-22).

Pomyślmy o Józefie, Eliaszu, historii wdowy, która została bez emerytury po uczniu prorockim (2 Krl 4,1-7).

Ewangelia Jana kończy się dziwną historią trochę rozczarowanych uczniów. Piotr powiada: „idę łowić ryby” inni powiedzieli my też, ale było to fiasko bez Chrystusa. Zmartwychwstały jednak czekał na nich ze śniadaniem – zaspokoję Wasze potrzeby.

Suma miliona zer jest nadal zerowa, ale gdy Jeden dołączył do nich, osiągnęli niebywała wartość.

Bóg jest tym, który chce nam błogosławić zawsze nie tylko w szczególnych okolicznościach.

„A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie”.

Kościół, który trwa.

„I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz 2,42).

Wkraczając w Nowy Rok, tak bardzo chcemy mieć jakąś wskazówkę, jakąś myśl przewodnią. Psalmista modlił się:

„Chcę słuchać, co Pan Bóg mówi, oto obwieszcza pokój swojemu ludowi i swoim wiernym. Niech nie wracają do swojej głupoty” (Ps 85,9).

Początek roku prowadzi nas do podsumowań, bilansu, oceny, samokrytyki a może usprawiedliwień z tego, czego nie wykonaliśmy, tłumacząc się brakiem czasu, ale to nie brak czasu, to brak pragnienia.

Znajdujemy czas na to, na co naprawdę mamy ochotę.

Gdy spoglądam z mojej perspektywy wstecz za siebie, jednego jestem pewien, że potrzebuję i my również jako Boża rodzina w ciele Chrystusa – wytrwałości. Trwania w Bogu, w tym, czemu poświęciliśmy swoje życie.

Oczekujemy życzeń, które ktoś by nam zadedykował, życzeń, które nie byłyby tylko kurtuazyjne, ale naprawdę pewne, że będą się spełniać w tym roku.

Dzieje Apostolskie podsumowując historię kościoła, jego rozwój, już na początku podają, co było kluczem:

„I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach”.

Czy jest to nam potrzebne, czy możemy zaakceptować taką perspektywę na Nowy Rok?

Trwający chrześcijanie i trwający Kościół.

Brak trwania w podstawowych zasadach chrześcijaństwa skłania liderów kościołów do wydawania oświadczeń przypominających, co leży u podstaw naszej wiary i praktyki, że to ma znaczenie, co w praktyce robimy, a nie tylko jak wierzymy.

Apostoł Paweł przypomina:

„Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus” (Ef. 2.20).

Chciałbym, by Kościół opisany w Dziejach Apostolskich był dla naszego trwania w Bogu przykładem. Kościół ciągle ma Jezusa Chrystusa, który się nie zmienił, jest taki sam. Jezus chce błogosławić i wypełniać nasze życie swoim błogosławieństwem. Jeśli chcemy, by Kościół XXI wieku w Polsce wzrastał, to musimy pamiętać, że mamy Jezusa Chrystusa, który jest: „wczoraj i dziś, ten sam i na wieki”. Nic się nie zmieniło. Zmartwychwstały Jezus ma moc zbawiać, uzdrawiać, nieść pokój, zmieniać sytuacje i okoliczności. Taka świadomość musi być naszym życiem.

Kościół trwający to ludzie, a ci trwali w nauce. I to jest przesłanie, które powinno być mottem Nowego Roku. Są ludzie, którzy oczekując na przebudzenie, próbują je osiągnąć na drodze struktur, jakby jakość życia ludzi w kościele nie miała znaczenia. Nawrócenie, odrodzenie, uświęcenie, to dodatki do najważniejszego celu – wzrost liczebny. Przebudzenie przez liczby.

Trwanie w kościele apostolskim objawiało się w wielu dziedzinach życia zboru. Pojawiały się różne trudności, ale oni trwali. Im więcej czasu upływa od chwili nawrócenia, podjęcia służby, tym bardziej potrzebujemy zachęty do wytrwania, bo tak łatwo o zniechęcenie, zaniechanie, znudzenie i rutynę. Przykładów jest aż nadto.

Każde pokolenie musi otrzymać poselstwo na miarę swego czasu i na jego poziomie. To, co obserwuję, utwierdza mnie, że poselstwem na czasie jest zwiastowanie o wytrwałości.

Salomon był znakomicie zorganizowanym człowiekiem. Wszystko, co robił, było większe, lepsze, a struktury państwa doskonale funkcjonowały. Tak doskonale, że królowa Saby, gdy zobaczyła wszystko, prawie zemdlała z wrażenia. Siłą Salomona była mądrość i poznanie. Jednak całkowicie skupione na człowieku! Salomon mówił w istocie:

„Daj mi tylko środki, Boże, a ja wykonam pracę. Daj mi mądrość i poznanie, a ja wszystko uporządkuję, dokonam wszystkiego!”

Dzisiejszy człowiek też lubi polegać na sobie, a nie na Bogu, Duchu Św. Dzisiejszy kościół, to Kościół „dyskietki komputerowej”! Rzeki informacji płyną przez kościół dni ostatecznych: komputery wyposażone w niezliczone megabajty, komputerowe Biblie, skomputeryzowane komentarze, programy komputerowe duchowego doradztwa. Wszystko, co musisz zrobić, to zainstalować program, przycisnąć klawisz, a odpowiedź wyskoczy prosto na spotkanie.

Obecnie występuje nienasycony głód informacji, mądrości i poznania, taki jak nigdy przedtem. Internet robi oszałamiającą karierę łącznie z kościołami wirtualnymi. Nigdy nie było tak wielu seminariów, konferencji, nienasyconego głodu informacji, ale czy kościół trwa w tym, w czym trwał kościół apostolski?

„Jeżeli tylko będziemy mieli wystarczającą ilość pieniędzy, wiedzy i strategii, możemy zewangelizować dla Boga cały świat”.

Salomon skończył źle, ufając wszystkim środkom, którymi dysponował. Pod koniec życia nie wytrwał: obce bóstwa, niegodziwe dzieci, słaby, cierpiący, niemoralny bałwochwalca. Wszystko, co Salomon zrobił, zakończyło się w Księdze Kaznodziei zwrotem: „wszystko jest marnością!”

Kiedy Dawid był już na łożu śmierci, powiedział Salomonowi, co było jego siłą:

„Duch Pański mówił przeze mnie, a słowa jego przechodziły przez język mój” (2 Sam 23,2) (BG).

Potrzebujemy wytrwałości. Dawid mówił o bliskości z Panem. Mówił o „skale”, którą jest Chrystus. Tak cenił sobie obecność Ducha Świętego, że prosił, aby Pan nigdy nie zabierał Go od Niego.

Jeśli kaznodzieja nie spędza czasu przed Bogiem, nie będzie miał Bożego ognia. Jeśli chrześcijanin nie będzie trwał w Bogu, nie będzie miał ochoty na duchowe życie, a jedynie na religijne.

Dawid po tym, jak zgrzeszył, zawołał z głębi duszy:

„Obmyj mnie zupełnie z winy mojej I oczyść mnie z grzechu mego! Ja, bowiem znam występki swoje I grzech mój zawsze jest przede mną. Przeciwko tobie samemu zgrzeszyłem I uczyniłem to, co złe w oczach twoich, Abyś okazał się sprawiedliwy w wyroku swoim, Czysty w sądzie swoim (w.4-6).

Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, A ducha prawego odnów we mnie! Nie odrzucaj mnie od oblicza swego I nie odbieraj mi swego Ducha świętego! Przywróć mi radość z wybawienia twego I wesprzyj mnie duchem ochoczym!” (Ps 51,12-14).

Jeśli masz problem, uporządkuj życie z Bogiem!

Kościół trwający to nie jakieś plany, programy, służby, ale przekształceni w Jego obraz, zapatrzeni w Jezusa chrześcijanie, którzy trwają w Tym, który jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki.

Kościół budował się, bo towarzyszyły mu czyny, znaki i cuda dokonywane w imieniu Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstały Jezus, rozstając się z uczniami, powiedział:

„A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją” (Mk 16,17-18).

Kościół wzrastał z dnia na dzień, aż została zdobyta Europa, bo trwał i był wytrwały. Będziemy potrzebowali wytrwałości, by pociągnąć do Jezusa tych, którym zabrakło i chęci, i zapału, i czasu na Boga, lecz nie dla siebie.

Jeśli wierzysz, że Kościół buduje Jezus Chrystus, to wiedz, że On potrzebuje Ciebie w Kościele. Kościele, który buduje Jezus Chrystus.

Czasy, w których żyjemy i do których zmierzamy, będą trudne, ale mamy trwać w Bogu.

„A teraz, dzieci, trwajcie w nim, abyśmy, gdy się objawi, mogli śmiało stanąć przed nim i nie zostali zawstydzeni przy przyjściu jego” (1 Jan 2,28).

grudzień 2002