Kogel mogel
„A pewni ludzie, którzy przybyli z Judei, nauczali braci: Jeśli nie zostaliście obrzezani według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni” (Dz 15,1).
Żyjemy w świecie, który jest pełen sporów, czy to w polityce, religii, sporcie, w domu, w pracy i nawet w kościele.
Zawsze wokół kościoła kręcą się pewni ludzie, którzy wiedzą lepiej niż dana społeczność. Mają wielką łatwość krytykowania, oceniania, autorytatywnego podkreślania, że racja jest po ich stronie. Często stoi za tym dowolna interpretacja Biblii na własny użytek dla przeforsowania własnego poglądu.
Niestety nękają nas takie interpretacje prowadzące na bezdroża nauki chrześcijańskiej. Nauka o nieutracalności zbawienia, nauczanie o pozytywnej łasce, wygładzania grzechu, niewłaściwych skutkach spożywania wieczerzy i jej uzdrowieńczym działaniu, o najlepszej strukturze kościoła domowego, o demonicznym zniewoleniu wszystkich i wszystkiego. Jednym słowem chrześcijański kogel-mogel, co nie dodaje nam powagi przed ludźmi szczerze szukającymi zbawienia. Przerzucanie się tymi poglądami w środowisku ewangelikalnym nie dodaje blasku, a wręcz spycha na krawędź sekciarstwa.
Powstał spór w pierwszym kościele. Legalizm zawsze wprowadza problemy. Pobłażliwość i łaskawość również.
Żyjemy w świecie, który oczekuje tolerancji stylów życia, tolerancji innych religii i tolerancji innych zwyczajów, seksualnych preferencji.
Pojawiły się nowe zwroty, które zastąpiły stare, by lepiej określić tę kulturę rozmaitości. Recepcjonista to „dyrektor pierwszego wrażenia”. Single i bezdzietne pary – to wdowcy, puści domatorzy. Złodziej to zarabiający inaczej, inwalida to zdrowy inaczej, żyjący niemoralnie to kochający inaczej.
Problem z tym nowym słownictwem polega na mieszaniu komunikacji, zrozumienia, zacieraniu śladów jakby powiedział kryminolog.
Kościół w Antiochii był w jego początkowej fazie i pojawił się problem definicji jednego słowa – zbawienie.
Pierwsza konkluzja w Jerozolimie brzmiała:
„[…] nie należy czynić trudności tym spośród pogan, którzy nawracają się do Boga […]”.
Solidne stwierdzenie, ale… zależy, co podstawimy pod słowo trudności?
Trudności, by zabronić grzesznikom przychodzenia do kościoła czy trudności, bo mają zerwać z grzechem. Tu nie ma znaku równości.
Naleganie na wolność może prowadzić do odejścia od podstaw wiary. Pewne prawdy definiują nas jako chrześcijan i przyleganie do przyjętej doktrynalnej prawdy definiuje nas jako wierzących. Teoria bez praktyki czyni nas niewiarygodnymi.
Dyskusja w Jerozolimie nie dotyczyła stwierdzenia „róbta co chceta”, ale stwierdzeniu, że nowe zaproponowane przez Jezusa ma nieprzekraczalne zasady, chroniące przed rozminięciem się z Królestwem Bożym. Jedyna rzecz, która daje zewnętrzne świadectwo mojej wewnętrznej przemiany, to co robię i co mówię.
„Albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce” (1 Sam 16,7).
Bywa, że ludzie używają tego wiersza, by usprawiedliwić grzeszne zachowanie. Odkąd człowiek ocenia rzeczy z zewnątrz, to ma znaczenie, jak żyjemy!
Jeśli ktoś nie chce zaakceptować zaleceń Jezusa, przywołując słowo „legalizm”, to najczęściej przyczyną jest lubiany i zakamuflowany grzech. Dzisiejsza tolerancja w wykonaniu niektórych przekształca się w śmieszność. Drażliwe tematy, zachowania, lepiej nie obrażaj zwracając uwagę, pogłaskaj, przyklep.
Oszustwo powiada mam dla ciebie super ofertę, która tylko upiększa to co już znasz, ale tylko…
Kościół nie poczuł się wolny z powodu apostolskiego listu; ale powodu Jezusa.
Salomon wiedział, co jest grzechem i jedną ręką podpisywał się przeciw a drugą dopuszczał się odstępstwa.
Chrześcijaństwo nie jest małżeństwem z rozsądku.
Mamy etyczną odpowiedzialność za innych.
Przyjaźń ze światem mówi: „Mnie to nie osądza”.
Jak myślisz: kiedy uderzysz się młotkiem w palec, pierwsze co zrobisz, to wrzaśniesz. Jednak jak twoje struny głosowe mogą pomóc twojemu kciukowi? Wtedy zaczynasz bolesny taniec, będziesz tańczył wokoło albo dmuchał na palec. Dlaczego? Bo nasze ciało nie jest samotną wyspą. Jesteśmy połączeni z różnymi częściami ciała i wszystkie odczuwają ból, a nogi pierwsze się uruchamiają. Żaden człowiek nie jest wyspą, oddziałujemy na siebie i mamy moralną odpowiedzialność jeden wobec drugiego!
Chrześcijaństwo to nie jest rób co chcesz i kochaj Jezusa i głośno deklaruj. Nasze życie jest jedyną Biblią, którą jacyś ludzie kiedykolwiek przeczytają.
Mamy moralną odpowiedzialność wobec siebie i etyczną odpowiedzialność wobec innych.
Spotykanie Jezusa jest najlepszą rzeczą, która mogła kiedykolwiek przydarzyć się nam!
Jesteśmy daleko bezpieczniejsi z Bogiem niż kiedykolwiek bez Niego.
Chrześcijańskie życie charakteryzuje wolność, nie, frywolność. Jeśli chcemy być wiarygodni powiadając Chrystus mnie zbawił i zmienił.
Niech Bóg pomoże nam być godnymi reprezentantami Jezusa z szeroko otwartymi ramionami dla pokutującego grzesznika i trzeźwym osądem własnego życia.