KRÓTKOTRWAŁA PIĘĆDZIESIĄTNICA
„A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym” (Dz 2,1-4).
Kościół biblijny jest charyzmatycznym kościołem.
Takie stwierdzenie może nie podobać się tzw. rasowym zielonoświątkowcom.
Drugi rozdział Dziejów Apostolskich dostarcza nam pełnego obrazu wydarzenia, które wspominamy, a jest ono przypomnieniem narodzin Kościoła Jezusa Chrystusa na ziemi. Nie wspominamy przeżycia odnoszącego się do wąskiej grupy ludzi, czy jakiejś denominacji, ale mówimy o fakcie ważnym dla całego Kościoła.
Przypominanie Pięćdziesiątnicy jest przypominaniem jej celu:
„weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.
Myślę, że zielonoświątkowcy zbyt często niewłaściwie rozkładają akcent tego przeżycia. Skoncentrowani jesteśmy na przeżyciu, doznaniu, językach, darach, ale głównym akcentem tego duchowego doświadczenia jest Bóg obecny w nas, z nami, dający nam życie, rozpalający nasze serca dla Niego.
Zadaniem i celem Ducha Św. jest budowanie naszego wewnętrznego życia duchowego, bo to ono pokazuje nas na zewnątrz. Wewnętrzne doświadczenie z Bogiem, napełnienie Duchem Świętym, buduje nasze emocje, naszą radość, nasze zachowanie, bo jesteśmy przez Ducha Św. poruszeni.
Zjawiskiem naszych czasów jest pragnienie dynamicznego duchowego poruszenia. Przeżycie zwane napełnieniem Duchem jest bardzo ważne i chrześcijanin powinien być świadomy potrzeby tego przeżycia, ale bez zbawienia nie ma ono znaczenia. Jest wtedy tylko jakimś przeżyciem. Jeśli w obecnych czasach nie doświadczysz obecności i wypełnienia Duchem Św., nie przetrwasz! Poddasz się duchowi Antychrysta! Dlatego ludzie znikają ze społeczności, bo we własnej mocy usiłują zmierzyć się z atakami grzechu. Mamy do czynienia nie z pojedynczymi przypadkami grzechu, ale epidemią.
Co przeciwstawisz obezwładniającemu naciskowi grzechu? Jedyną przeciwwagą jest święte, napełnione mocą Ducha Św. życie, nie jakieś życie, ale wypełnione Duchem Św.
Dlaczego mamy problemy, bo mamy slogany, hasełka. Diabła związujemy nad Polską i mamy życzeniowe konferencje, które nie przekładają się na wzrost zborów.
Miejmy hasło: „cały zbór oddany Jezusowi w namaszczeniu Ducha” i ludzi dających słowem i życiem świadectwo swemu krewnemu, sąsiadowi, znajomemu w pracy i na osiedlu. Daj sobie spokój z całą Polską, zajmij się człowiekiem obok. Dlatego potrzebujemy mocy Ducha Św. i Jego obdarowania.
Bóg jest miłością i kocha. Jest zbawicielem i ratuje. Jest lekarzem, to uzdrawia. Jeśli napełnia Duchem Św., to z darami, a nie tylko mówieniem o darach.
Myślisz, bo ja, bo zbór, bo oni, tu brakuje? Do jakiego zboru najwięcej o darach Ducha napisał ap. Paweł? Do korynckiego. Czy był to charyzmatyczny zbór, czy nie, biblijny czy nie? Jakościowo to byli wierzący z najwyższej półki, a jednak z problemami.
„A proszę was, bracia, w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania” (1Kor 1,10).
Zbór, do którego Paweł chce przyjść z rózgą? Mają problemy natury moralnej. A jednak mówi im, jesteście Chrystusa, bo On jest naszą sprawiedliwością. Mówi im o napełnieniu i darach Ducha Św. Czy to jest jakieś pomieszanie z poplątaniem? NIE
„Paweł, powołany z woli Bożej na apostoła Chrystusa Jezusa, i Sostenes, brat, zborowi Bożemu, który jest w Koryncie, poświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym, wraz ze wszystkimi, którzy wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa na każdym miejscu…” (1Kor 1,1-2).
Oni nie byli ludźmi wyrażającymi intelektualną zgodę na chrześcijaństwo, ale zrodzonymi na nowo – „nowe stworzenie”. Potrzebowali napełnienia Ducha, a gdy zostali napełnieni „ZACZĘLI”. Kiedy przeżyjesz napełnienie, coś się zacznie w tobie, zaczniesz świadczyć, zaczniesz być „duchowym wiercipiętą”. Oni nie rozglądali się nerwowo, co sąsiad o nich pomyśli, czy sąsiad pyta się ciebie i liczy się z tobą, gdy chce grzeszyć?
Niektórym Pięćdziesiątnica się kończy zbyt wcześnie.
Świadectwo Pięćdziesiątnicy nie kończy się na wersetach o mówieniu w obcych językach, ale zwykle wielu tu się zatrzymuje.
Zakończenie świadectwa o zesłaniu Ducha Św. brzmi tak:
„I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków”. (Dz 2,42-43).
Zbyt szybko kończy się niektórym Pięćdziesiątnica. Pierwsza część historii jest emocjonująca. Szum potężnego wiatru, języki ognia, ludzie słyszący własny język od zwykłych Galilejczyków. Obietnica Ducha Św. wylała się na młodych i starych, niewolników i wolnych, kobiety i mężczyzn. Tak, to było napełnienie Duchem Św. Pięćdziesiątnica byłaby historią, gdyby nie to, co stało się później – ZACZĘLI.
Gdyby nie wynalazek silnika spalinowego, nikt by dziś nie ekscytował się wyścigami samochodowymi, a mężczyźni nie mieliby co polerować w garażach. Bez iskry zapłonu nie ma żadnego ruchu. Bez spalania, nie ma żadnego wyścigu.
W Jerozolimie był święty czas i gotowi ludzie, i pojawiła się iskra, języki ognia, i kościół wystartował. Niewolnik i arystokrata, żebrak i żołnierz modlili się razem, wielbili w Duchu Św. Boga. Odwrócone zostały skutki wieży Babel.
Bez zapłonu Ducha Św. nie ma kościoła biblijnego.
Może czasem czujemy się wypaleni duchowo, zmęczeni, sfrustrowani?
„Dlatego opadłe ręce i omdlałe kolana znowu wyprostujcie” (Hbr 12,12).
Módl się, by Duch Święty przywrócił ci twój ogień, by odnowił twoją wiarę, gorliwość, pasję i by pociągnął cię bliżej do Jego serca. Nie żyjmy od pamiątki do pamiątki.
Zbór ma być zielonoświątkowy przez Ciebie. Jezus Cię zbawił, On napełnia i będziesz Jego charyzmatycznym dzieckiem poruszającym się w darach Ducha Św.